Potrzeba nam wolności ducha! O trzeźwości inspirowanej Mateuszem Talbotem rozmawiamy z ks. Leszkiem Marciniakiem

Spotykamy się pierwszego sierpnia – w miesiącu trzeźwości. Episkopat Polski wzywał, aby tego dnia wstrzymać się od używek, nie tylko od alkoholu, w duchu jedności z tymi, którzy są uzależnieni, w myśl słów ewangelii: „(…) jedni drugich brzemiona noście”. Na czym polega ta idea i jak ją wcielić w życie?

Nieraz się wydaje, że takie działania nie mają sensu, bo Polacy piją coraz więcej i zdaje się, że teraz już przypada paręnaście litrów spirytusu na głowę w Polsce, to jest strasznie dużo alkoholu, jeśli przeliczyć na tych, którzy piją, ale Pan Jezus powiedział: proście – otrzymacie. Trzeba nieustannie trwać w tej modlitwie, wypraszając ducha trzeźwości i abstynencji w naszym narodzie. Może nasza modlitwa nie uratuje całego narodu, ale może ocali dziesiątki, setki, a może tysiące tych, którzy popadli w ten nałóg i każdego dnia walczą, żeby się z niego wyzwolić. Uważam, że właśnie w sierpniu – w okresie kiedy są wakacje, kiedy ludzie grillują, piją piwo, bywają na różnych imprezach, na których jest alkohol – należy ofiarować swoją abstynencję po to, aby uratować niewielu, a może i wielu, w naszej ojczyźnie od nałogu pijaństwa.

Czy to wyzwanie nie wydaje się podwójnie trudne w czasie wakacji? Trwają dożynki, które wielu kojarzą się z piciem alkoholu, a tu Episkopat wzywa do trzeźwości. Niektórzy podchodzą do alkoholu jak do rozrywki, która „się należy”. I tym trudniej jest podjąć wyzwanie w czasie, kiedy jest wiele pokus.

Ale właśnie ten duch pokuty z naszej strony może przynieść efekt. Nie tylko pokuta, lecz także modlitwa, umartwienie, rezygnacja z przyjemności mogą przynieść dobre skutki dla przyszłych pokoleń. Nie wiemy, kiedy nasza modlitwa zaowocuje, czy w tym roku, czy za 10 lat, czy za 15. To jest tak jak z beatyfikacją Mateusza Talbota. Czekamy na nią, modlimy się o nią, ale na pewno w końcu ta modlitwa przyniesie efekt. I w momencie beatyfikacji odczytamy, że to jest najwłaściwszy moment, żeby on został ogłoszony błogosławionym.

Skąd księdza inspiracja Mateuszem Talbotem?

Sześć lat temu zostałem wyrzucony z parafii za alkoholizm, trafiłem do bardzo dobrego ośrodka terapeutycznego, przeszedłem terapię i zamieszkałem we wspólnocie alkoholików i narkomanów po terapii. Zamieszkał tam z nami diakon, który nie był uzależniony, ale chciał dojrzeć do swojego kapłaństwa. I pewnego dnia tak on do mnie powiedział: „Słuchaj, znalazłem kandydata na ołtarze, który jest alkoholikiem”. I tak rozpoczęła się moja przygoda z Mateuszem Talbotem. Myślę, że teraz już Mateusz czuwa nade mną, żebym był autentycznym świadkiem trzeźwienia, księdzem alkoholikiem, który potrafi pokazać swemu środowisku, że można żyć bez tej używki.



Zamów to wydanie "Królowej Różańca Świętego"!

…i wspieraj katolickie czasopisma!

To tylko część artykułu… Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego"
0 0 głos
Oceń ten tekst!

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Czy podoba Ci się ten tekst? – Zostaw opinię!x
()
x

Zanim skopiujesz, napisz do nas.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Święty Krzyż

Góry Świętokrzyskie to niewysoki, malowniczy łańcuch górski rozciągający się na Wyżynie Kieleckiej. Najwyższym jego szczytem jest Łysica, a konkretnie jej...

Zamknij