Święty Maksymilian Maria Kolbe jest znany przede wszystkim ze swojego heroicznego dobrowolnego oddania życia za Franciszka Gajowniczka w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Warto jednak pamiętać o tym, że przede wszystkim był wielkim misjonarzem Niepokalanej.
Jego ogromnym marzeniem było opleść cały świat „Niepokalanowami” – miejscami, które promieniowałyby światłem Matki Bożej dla wszystkich zagubionych dusz, których zbawienie tak bardzo leżało mu na sercu. Niestety, jego płomienny duch nie spotkał się w skali globalnej ze zbyt przychylnym odzewem. Z wielkiej, ogólnoświatowej sieci udało mu się zbudować tylko dwa „ogrody Niepokalanej”: polski (w Teresinie pod Warszawą) i japoński w Nagasaki.
Ale jak o. Kolbe w ogóle trafił do tak odległego – fizycznie i kulturowo – kraju? Otóż pewnego razu w pociągu spotkał czworo Japończyków, katolików studiujących w naszym kraju. Wyrazili oni żal spowodowany brakiem misjonarzy na ich ziemi. Dla niego było to wyraźne wezwanie Niepokalanej. Odpowiedział więc na nie, jak zawsze, ochotnym sercem, nie zważając na to, że nic nie wiedział wtedy o języku, historii czy kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni.

Skoro Niepokalana dała zaproszenie, to Ona wszystkiego dopilnuje – mógł sobie myśleć przyszły święty. I rzeczywiście: wszelkie przeszkody (opór przełożonych, długa i męcząca podróż, wiele niewiadomych) znikały jedna po drugiej. I tak oto 24 kwietnia 1930 roku Maksymilian wraz z dwoma współbraćmi przybył do Nagasaki. Gdy tylko ujrzał figurę Matki Bożej przed katedrą Ōura, wiedział już, że znalazł się na właściwym miejscu. Już miesiąc później ukazał się pierwszy numer „Seibo no Kishi” – „Rycerza Niepokalanej” po japońsku, cieszącego się ogromnym zainteresowaniem.
Bracia bardzo szybko postawili drewniany kościółek i klasztor połączony z drukarnią. Z ich powstaniem wiąże się znana historia: miejscowi odradzali Maksymilianowi budowę po południowej stronie góry Hikosan, jako że według wierzeń shintoistycznych miało to być niezgodne z naturą. Ale święty miał wtedy odpowiedzieć, że niedługo na miasto spadnie kula ognia, dlatego wybrał to miejsce. Jego wizja spełniła się w 1945 roku, kiedy bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów zrównała z ziemią dużą część miasta, pozostawiając tylko drewniany kościółek o. Maksymiliana.
Przy klasztorze i drukarni św. Maksymilian założył jeszcze ogródek w stylu japońskim z repliką groty z Lourdes. Jest tam również źródełko, którego woda, według niektórych świadectw, przynosi uzdrowienie. Całość nazwano „Ogrodem Niepokalanej” – Mugenzai no Sono. Obecnie w miejscu pierwotnych budynków znajduje się ogromny, funkcjonujący do dziś kompleks: kościół, klasztor, muzeum, szkoła i wydawnictwo.
Sześcioletnia misja japońska o. Kolbego wywarła trwały wpływ na niego samego, ale także na Japonię, budząc niesłabnące zainteresowanie osobą Męczennika z Auschwitz, katolicyzmem i Polską, zwłaszcza wśród elity literackiej i kulturalnej Kraju Kwitnącej Wiśni.
