Do dalekiej Hiszpanii wiodą ślady tajemniczych początków kultu Madonny czczonej w nadbużańskim sanktuarium, związanym z dziejami rodu Sapiehów, którzy przez kolejne dziesięciolecia dawali liczne dowody przywiązania i czci względem świętego wizerunku. Obraz został koronowany jako trzeci na terenie Rzeczypospolitej. Dzielił następnie tragiczne losy podlaskiej ziemi, a od niemal stu lat pozostaje pod czujną strażą misjonarzy oblatów Maryi Niepokalanej.
Legenda etiologiczna sanktuarium kodeńskiego wiąże genezę kultu Madonny Kodeńskiej z osobą Mikołaja Sapiehy zw. Pobożnym (1581–1644), chorążego litewskiego, a późniejszego wojewody brzesko-litewskiego i mińskiego. Mężczyzna, nie mogąc wyleczyć się z nierozpoznanej choroby, w 1631 roku udał się na pielgrzymkę błagalną do Rzymu, aby prosić o cud uzdrowienia. Dzięki kontaktom udało mu się wziąć udział w liturgii sprawowanej w kaplicy papieskiej. Gorliwie modlił się przed znajdującym się w jej wnętrzu obrazem Matki Bożej Gregoriańskiej. Kiedy w sposób nagły wrócił do zdrowia, przypisał doznaną łaskę wstawiennictwu Madonny czczonej w tym wizerunku. Miał zwrócić się wówczas do papieża Urbana VIII o podarowanie mu obrazu. Usłyszawszy stanowczą odmowę, przekupił papieskiego zakrystiana, wykradł obraz i podjął z nim ucieczkę na północ, przemierzając górskie bezdroża Italii. Ścigany był przez wysłanników papieża. Przez Chorwację i Węgry dotarł do Rzeczpospolitej, a skradziony wizerunek umieścił w kościele w Kodniu. Za swój zuchwały czyn Mikołaj Sapieha został obłożony ekskomuniką. Rehabilitację zawdzięczał sprzeciwowi, jaki jako senator wniósł względem planów poślubienia przez króla Władysława IV protestanckiej księżniczki Elżbiety z Palatynatu, co skłoniło władze kościelne do zdjęcia klątwy. Sapieha odbył pielgrzymkę pokutną, a papież nie tylko zgodził się, aby ten zachował skradziony wizerunek, lecz także obdarował go licznymi relikwiami.
Przytoczona opowieść nie znajduje jednak potwierdzenia w źródłach historycznych. Spektakularna ucieczka z obrazem, która miała wywołać poruszenie w papieskim Rzymie, musiałaby zostać opisana w relacjach z epoki. Jednak ówczesne przekazy milczą na ten temat. O tym, że Mikołaj Sapieha sprowadził obraz z Hiszpanii, wprost wspominał ojciec Dominik Krasuski podczas kazania na pogrzebie jego żony, Jadwigi z Wojnów, w 1642 roku. Legendę o kradzieży wykreował Jan Fryderyk Sapieha (1680–1751), prawnuk młodszego brata rzekomego świętokradcy, w publikacjach wydanych w związku z koronacją świętego konterfektu. Opowieść miała na celu wyróżnić sanktuarium kodeńskie spośród innych ośrodków kultu, które cechowały się bardziej konwencjonalnymi początkami. Do rozpowszechnienia legendy o „porwaniu” papieskiej Madonny przyczyniła się znacząco książka Zofii Kossak-Szczuckiej „Błogosławiona wina”, wydana po raz pierwszy w 1924 roku. Autorka rozwinęła i wzbogaciła sapieżyńską opowieść o dodatkowe wątki.
Wizerunek Matki Bożej Kodeńskiej jest malarską kopią rzeźby Madonny z Guadalupe, podarowanej w VI wieku arcybiskupowi Sewilli Leandrowi przez papieża św. Grzegorza Wielkiego, a czczonej we franciszkańskim klasztorze w miejscowości Guadalupe (Hiszpania). Obraz kodeński posiada cechy XVII-wiecznego malarstwa hiszpańskiego. Przedstawia Madonnę w całej postaci, odzianą w ciemnozielony płaszcz i czerwoną suknię. Na głowie Bogarodzicy spoczywa welon, w ręku trzyma ona berło, a dostojeństwa dopełnia łańcuch z Orderem Złotego Runa. Dzieciątko ubrane jest w złocisty płaszczyk, który przykrywa całą Jego postać z wyjątkiem głowy. Madonnę otacza kilkupasmowy, świetlisty nimb. U Jej stóp widnieje napis: Sancta Maria Miraculosa de Guada Luppe (Święta Maryja Cudowna z Guadalupe). Obraz ma wymiary 128 na 223 cm.
Rozwój kultu, cuda i koronacja
Publiczny kult obrazu w Kodniu trwa od 1636 roku, kiedy biskup Bogusław Radoszewski, ordynariusz łucki, uroczyście wprowadził wizerunek z zamku Sapiehów do kościoła parafialnego. Dynamiczny rozwój czci oddawanej Madonnie Kodeńskiej przypada zwłaszcza na XVIII wiek. Wtedy to staraniem Jana Fryderyka Sapiehy ukazało się kilka druków poświęconych kultowi Matki Bożej w Kodniu. W ich treści znajdujemy mirakula, czyli opisy cudów doznanych przez czcicieli Bogarodzicy z tego sanktuarium.
Część świadectw dotyczy przedstawicieli rodu Sapiehów – Jan Sapieha ocalony został z niewoli tatarskiej pod Korsuniem. Za powrót do zdrowia dziękowały Cecylia Elżbieta Sapieżanka i Anna z Fredrów Sapieżyna, a Jan Narymunt Sapieha złożył wotum dziękczynne za ocalenie Kodnia od epidemii. Inni pielgrzymi wyrażali wdzięczność za nadzwyczajne interwencje w różnorodnych wypadkach. Paweł Lubowiński otrzymał łaskę przywrócenia wzroku, szlachcic nazwiskiem Korecki wyrażał przekonanie, że Najświętsza Maryja Panna wyratowała go z rzecznej toni, a malarz Roman Rostecki uniknął niechybnej śmierci, gdy udławił się kośćmi, które utknęły mu w gardle.
O nadzwyczajnej wizji wspomina relacja z 1722 roku. Kiedy państwo Nestorowiczowie, kasztelaństwo brzescy, podupadli mocno na zdrowiu, ich sługa miał w tym czasie doznać we śnie objawienia Najświętszej Maryi Panny, „w takiej posturze, jako Ją widziemy w obrazie kodeńskim”. Madonna poleciła, aby chorzy ofiarowali się Jej wstawiennictwu, a kiedy mężczyzna zlekceważył sen i nie poinformował o jego treści, widzenie się powtórzyło. Przekazał kasztelanowej przesłanie Bogarodzicy, chora wykonała polecenie, po czym szybko wróciła do zdrowia i złożyła w Kodniu podziękowanie.
W 1709 roku Klemens XI podniósł miejscową świątynię do godności kościoła infułackiego, przyznając proboszczowi przywilej posługiwania się mitrą i pastorałem. Koronacja obrazu częstochowskiego w 1717 roku skłoniła zaś Jana Fryderyka Sapiehę do podjęcia zabiegów o uhonorowanie w podobny sposób wizerunku z Kodnia. 16 września 1722 roku biskup łucki Stefan Rupniewski zwrócił się do nuncjusza apostolskiego w Warszawie, arcybiskupa Vincenza Santiniego, z prośbą o poparcie starań koronacyjnych. Nuncjusz wystosował pismo do archiprezbitera bazyliki watykańskiej, kardynała Annibale Albaniego. Kapituła Watykańska, po zapoznaniu się z dostarczoną dokumentacją, 18 kwietnia następnego roku wyraziła zgodę na koronację.
Uroczystość odbyła się w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia 1723 roku. Diademy ufundowane przez Jana Fryderyka Sapiehę nałożył na obraz kodeński biskup Stefan Rupniewski, ordynariusz łucki, w imieniu papieża Innocentego XIII. Kazanie z okazji koronacji wygłoszone przez jezuitę ks. Atanazego Kierśnickiego, jednego z wybitniejszych homiletyków epoki, zostało wydane drukiem w 1745 roku. Duchowny połączył w nim uwielbienie Najświętszej Maryi Panny z pochwałą rodu Sapiehów.
XIX i XX wiek
W 1795 roku w wyniku III rozbioru Kodeń znalazł się na terenie tzw. Nowej Galicji, czyli części państwa austriackiego, a położony był przy samej granicy z zaborem rosyjskim, przebiegającej wzdłuż Bugu. Wojny napoleońskie przyniosły zniszczenia, a decyzje kongresu wiedeńskiego przesunęły kordon graniczny daleko na zachód, podporządkowując miasteczko władzy Rosjan. W ramach represji po powstaniu styczniowym parafia kodeńska została w 1865 roku zlikwidowana, a świątynię przejęli chrześcijanie prawosławni. Dziesięć lat później cudowny wizerunek wywieziono do Częstochowy, mimo rozpaczliwych protestów mieszkańców. W paulińskiej świątyni obraz nie pozostawał w zapomnieniu. Umieszczony w bocznym ołtarzu odbierał cześć od jasnogórskich pątników. Informację o obecności obrazu można było znaleźć w przewodnikach po sanktuarium, a cechowe warsztaty częstochowskie wykonywały liczne jego kopie olejne oraz miedzioryty. W środowisku rodzinnym Sapiehów pojawił się pomysł umieszczenia obrazu w kaplicy zamkowej w Krasiczynie, ale plany te zniweczyła I wojna światowa.
Po reaktywacji diecezji podlaskiej w 1918 roku jej ordynariusz, biskup Henryk Przeździecki, w celu odbudowy życia religijnego na powierzonym sobie terenie postanowił sprowadzić obraz do Kodnia. W grudniu 1926 roku wizerunek opuścił Jasną Górę, przewieziony został do Warszawy i poddany konserwacji przez prof. Jana Rutkowskiego. Wystawiony był w kaplicy Zamku Królewskiego oraz w archikatedrze, skąd w nocy z 4 na 5 lipca 1927 roku przetransportowano go do Siedlec. Umieszczony został w kaplicy seminaryjnej, a następnie w katedrze siedleckiej. Stąd wyruszył procesyjnie, zatrzymując się m.in. w Zbuczynie, Międzyrzecu, Białej Podlaskiej i Terespolu, po czym 10 września uroczyście powitano go w Kodniu. Nieco wcześniej, bo w maju 1927 roku, biskup Przeździecki zawarł umowę ze Zgromadzeniem Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, powierzając im parafię kodeńską i wracające do życia sanktuarium.
Wśród pielgrzymów odwiedzających Kodeń byli magnaci, biskupi, dostojnicy świeccy i duchowni oraz wierny lud z Podlasia i innych regionów Rzeczypospolitej. Przed oblicze Madonny Kodeńskiej trzykrotnie przybył ówczesny metropolita krakowski Karol Wojtyła – w 1963 roku, w 1969 roku z okazji 150-lecia diecezji podlaskiej i w 1977 roku dla uczczenia 50-lecia powrotu obrazu Matki Bożej do Kodnia. Podczas ostatniej wizyty przyszły papież wygłosił kazanie, w czasie którego padły słowa odnoszące się do charyzmatu sanktuarium jako miejsca jedności: „Popatrzcie, Drodzy Pielgrzymi, raz jeszcze na ten wizerunek. Chociaż początki jego sięgają zachodnich krańców Europy, jest w nim coś takiego, co mogło przemawiać do ludzi tej ziemi, co mogło łączyć i faktycznie łączyło wszystkie dzieci Boże: te mówiące po polsku, te mówiące po rusku i te mówiące po litewsku – w jednym Kościele, w jednej owczarni. […] Tę jedność w Kościele Chrystusowym, jedność Ludu Bożego, w szczególny sposób Ona oznacza. Są takie wybrane wizerunki, które temu w szczególny sposób służą. Tę jedność Ona wyraża. Tę jedność Ona sprawia”.
