Miasto Maryi. Niepokalanów żeński w Nagasaki

Photo of author

Autor: Redakcja

W południowo-zachodniej części Kiusiu, jednej z czterech największych japońskich wysp, leży malownicze miasto portowe Nagasaki. Imponujący, szczególnie dla turystów, jest widok wzgórz, na których rozlokowano miasto. Opadają one łagodnie ze wszystkich stron, jakby chciały się pogrążyć w toni morskiej zatoki.

Parawan przedstawiający przybycie portugalskiego statku do portu w Nagasaki

Parawan przedstawiający przybycie portugalskiego statku do portu w Nagasaki © Fot. Wikicommons

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

W południowo-zachodniej części Kiusiu, jednej z czterech największych japońskich wysp, leży malownicze miasto portowe Nagasaki. Imponujący, szczególnie dla turystów, jest widok wzgórz, na których rozlokowano miasto. Opadają one łagodnie ze wszystkich stron, jakby chciały się pogrążyć w toni morskiej zatoki.

Miasto Nagasaki ma bogatą historię. Oprócz pięknego położenia nosi ślady wielkiego cierpienia i dramatów społecznych, z licznie zachowanymi pamiątkami męczeństwa chrześcijan. Urakami, dzielnica Nagasaki, znana jest jako miejsce, gdzie 9 sierpnia 1945 roku spadła druga po Hiroszimie, ale o dwukrotnie większej sile rażenia bomba atomowa. Zniszczyła doszczętnie prawie połowę miasta, które w całości zostało dotknięte skutkami wybuchu. Epicentrum eksplozji znajdowało się niedaleko katedry, gdzie było największe skupisko katolików, dlatego to wspólnota katolicka ucierpiała najbardziej.

Od czasów wprowadzenia chrześcijaństwa w Japonii w XVI wieku przez św. Franciszka Ksawerego region Nagasaki stał się prężnym i najliczniejszym ośrodkiem nowej wiary, która rozwijała się dynamicznie również w innych częściach kraju. Niedługo później nastąpiły bezwzględne, naznaczone niebywałym okrucieństwem krwawe prześladowania – jedne z najzajadlejszych w całej historii chrześcijaństwa. Wybuchły one z rozkazu sioguna, który zapałał nienawiścią do zagranicznych misjonarzy i chrześcijan. Prześladowania trwały ponad 250 lat i szacuje się, że pochłonęły 150 000 ofiar, co przy ówczesnej liczbie ludności było liczbą ogromną. Chrześcijanie żyjący m.in. w Sotome, Kurosaki czy Hirado praktyki religijne wykonywali w całkowitym ukryciu. Historycznym fenomenem było ich przetrwanie jako mniejszości bez opieki kapłanów. Formalny okres prześladowań zakończył się w 1873 roku. Gdy po zakończeniu izolacji Japonii przybyli pierwsi duchowni z zagranicy (początkowo głównie do obsługi obcokrajowców), chrześcijaństwo wyszło z ukrycia i zaczęło się odradzać. W Nagasaki liczba wiernych rosła najszybciej, dlatego kolejną wielką tragedią była utrata tak wielu katolików w wyniku wybuchu bomby atomowej.

Nagasaki znane jest z tego, że to tam św. Maksymilian Maria Kolbe z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych rozpoczął działalność misyjną. Jego służba Niepokalanej do dziś wnosi wielki wkład w ewangelizację Kościoła lokalnego oraz całej Japonii. 24 kwietnia 1930 roku o. Maksymilian przybył do Nagasaki z dwoma braćmi zakonnymi, pozostawiwszy w Polsce założony przez siebie Niepokalanów – wówczas największy klasztor na świecie, ze wspólnotą liczącą blisko 700 zakonników. W drugiej grupie franciszkanów, którzy wyruszyli w tym samym roku na misje do Japonii, znalazł się 22-letni kleryk br. Mieczysław Maria Mirochna. Podjął on w Japonii studia filozoficzne i teologiczne, a w 1935 roku w Tokio przyjął święcenia kapłańskie.

Ojciec Mirochna to przyszły założyciel Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej. Ten wierny duchowy syn św. Maksymiliana stał się jego „prawą ręką” w czasie sześcioletniej pracy misyjnej w Nagasaki. Ojciec Mieczysław zmarł w 1989 roku w Japonii i na wzór św. Maksymiliana – jak sam wyznał przed śmiercią – oddał życie za nawrócenie Japonii. Ojciec Maksymilian uczył swoich współbraci, jak po rycersku cierpieć, pracować i umierać. Polscy misjonarze żyli początkowo w spartańskich warunkach, ale przetrwali wszystko, gdyż – jak wspominał jeden z braci – „tylko łagodność, z jaką traktował nas o. Maksymilian, pozwalała znosić bardzo trudne warunki życia, pracę ponad siły, ubogie pożywienie i niesprzyjający klimat”.

Ojciec Maksymilian przyciągał do siebie nie tylko katolików, lecz także duchownych buddyjskich oraz naukowców. Japończyków ujmował jego spokój, prawdziwy duch franciszkańskiego ubóstwa i łatwość nawiązywania kontaktów. Choć bardzo pragnął „złożyć swoje kości” na misjach, po wyjeździe w 1936 roku na kapitułę prowincjalną do Polski nie powrócił już do Japonii. Ojciec Mieczysław natomiast pozostał na misjach aż do śmierci. Okazał się on wiernym kontynuatorem misji franciszkańskiej w duchu całkowitego oddania się Niepokalanej. Co więcej, w czasie wojny, jako odpowiedzialny za misyjną placówkę w Nagasaki, swoim taktem i sprytem uratował ją przed likwidacją.

Franciszkanie przeżyli wybuch bomby atomowej. Ich klasztor, oddalony kilka kilometrów od centrum Nagasaki, osłonięty łańcuchem gór, dzięki swemu położeniu ocalał, doznając niewielkich szkód. Ojciec Mieczysław i brat Zeno Żebrowski – tylko ci dwaj otrzymali zgodę na pozostanie w klasztorze, gdyż pozostali zakonnicy byli w tym czasie internowani w miejscowości Tochinoki (władze były nieufne wobec obcokrajowców; misjonarzy zagranicznych podejrzewano o szpiegostwo) – od razu pospieszyli z pomocą. Byli świadkami makabrycznych scen. Widzieli miasto zrównane z ziemią, cierpienie i śmierć ofiar oraz słyszeli wołania o kroplę wody, których nie sposób było zaspokoić. Wielu z tych, którzy ocaleli, straciło wszystko, a liczne bezdomne i osierocone dzieci chroniły się w schronach lub błąkały wśród zgliszcz i ruin.

Założenie sierocińca w Nagasaki

6 stycznia 1946 roku do furty klasztornej franciszkanów w Nagasaki wędrowny mnich buddyjski przyprowadził dwóch osieroconych chłopców. Nie miał on możliwości dalszego zapewnienia im schronienia i obawiał się, że nie przeżyją srogiej zimy. Polscy franciszkanie przyjęli chłopców, a wkrótce potem miejscowa ludność, a nawet policjanci kierowali do nich kolejne sieroty. Liczba podopiecznych rosła z dnia na dzień, do czego przyczynił się także brat Zeno, słynący z pomocy potrzebującym, który wyszukiwał i przywoził osierocone dzieci również z innych terenów. Schronienie w sierocińcu znalazło 70 dzieci, nie tylko z Japonii, lecz także z Chin, Mandżurii i Korei. Wkrótce klasztor nie mógł ich już pomieścić. W tych trudnych czasach, gdy brakowało dosłownie wszystkiego, ojciec Mieczysław podjął odważną, podyktowaną potrzebą chwili decyzję o założeniu sierocińca dla dzieci – ofiar wybuchu atomowego. Ojciec Mirochna faktycznie kierował wówczas misją, gdyż komisarz, o. Samuel Rosenbaiger, przebywał w Ameryce, aby zdobywać fundusze na utrzymanie placówki.

W 1946 roku franciszkanie założyli w Hongochi sierociniec dla dzieci, który później przeniesiono do Kogakura, a po pożarze znów do Hongochi, a następnie tymczasowo, do Omury, gdzie zaadaptowano na ten cel m.in. baraki pozostałe po amerykańskich bazach wojskowych. W 1947 roku to wielkie dzieło charytatywne odwiedził sam cesarz Hirohito. W tym czasie franciszkanie poszukiwali terenu, gdzie na stałe mogłyby zostać umieszczone sieroty. Ostatecznie częściowo otrzymali, a częściowo zakupili ziemię w Konagai, wiosce położonej 40 km od Nagasaki. Cena ziemi była bardzo korzystna, ale władze postawiły warunek, że powstaną tam dzieła opieki społecznej. Sierociniec znajduje się w tym miejscu do dziś (pełniąc funkcję ośrodka wychowawczego dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych).

Sieroty pilnie wymagały kobiecej troski i opieki. Ojciec Mieczysław, dostrzegając tę potrzebę, przypomniał sobie o pragnieniu ojca Maksymiliana, by powstało także zgromadzenie żeńskie żyjące duchowością Rycerstwa Niepokalanej (z łac. Militia Immaculatae, w skrócie MI) i rozpoczął starania o jego założenie. 8 grudnia 1949 roku siedem pierwszych dziewcząt rozpoczęło postulat. Wśród nich była młoda lekarka Kazuko Nakayama (późniejsza s. Franciszka). 15 grudnia 1950 roku biskup Nagasaki zatwierdził na prawach diecezjalnych nowe zgromadzenie pod nazwą Siostry Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej, czyli tzw. Niepokalanów żeński. Siostry początkowo zamieszkały w Konagai pośród wielkiej biedy i braku podstawowych środków do życia, ciężko pracując fizycznie, m.in. przy karczowaniu lasu i reperowaniu odzieży chłopców pomagających przy budowie sierocińca. Latem 1950 roku przeprowadziły się do Omury i podjęły posługę w sierocińcu. Do zgromadzenia zgłaszały się kolejne kandydatki. Pierwsza grupa nowicjat odbyła u Sióstr Misjonarek Najświętszego Serca Pana Jezusa w Fujisawa. W 1953 roku sierociniec został przeniesiony do Konagai. W tym czasie również siostry z Omury powróciły do Konagai, gdzie powstał ich klasztor. W grudniu 1953 roku siostry w Fujisawa złożyły pierwsze śluby, a w 1959 roku – śluby wieczyste. Rok później odbyła się pierwsza kapituła generalna zgromadzenia, w czasie której pierwszą przełożoną generalną została siostra Franciszka Nakayama Kazuko.

Z czasem w Konagai powstały cztery ośrodki opieki społecznej dla około 500 osób – dzieci i dorosłych z niepełnosprawnościami – znane jako Misakae no Sono (Ogród Chwały). Były to pierwsze tego rodzaju ośrodki na wyspie Kiusiu. Ofiarność pracujących tam sióstr zyskała wielkie uznanie w społeczeństwie japońskim. Pod duchowym kierownictwem ojca Mieczysława zgromadzenie prężnie się rozwijało i powstawały kolejne klasztory w różnych częściach Japonii: w prefekturach Fukuoka, Saga, Oita, Tokio, a także, w 1988 roku, pierwszy klasztor w Polsce – w Strachocinie koło Sanoka.

Historia mojego powołania

W moim rodzinnym Poznaniu, na Łazarzu, w pobliskim klasztorze sióstr zmartwychwstanek, jedna z sióstr – imieniem Matea – założyła dziewczęcy zespół muzyczno-liturgiczny o nazwie „Iskierki”. Wstąpiłam do niego wraz z koleżankami, z którymi udzielałam się w parafii. Najważniejszym wydarzeniem w życiu „Iskierek” było uroczyste, osobiste oddanie się Matce Bożej i tym samym włączenie do Rycerstwa Niepokalanej. Ceremonia odbyła się w kaplicy sióstr w obecności naszych najbliższych.

Siostra Matea potrafiła zapalić nas do poznawania duchowości ojca Maksymiliana (wtedy jeszcze Sługi Bożego) oraz Niepokalanowa, z którym nawiązała żywy kontakt. Już jako rycerki Niepokalanej co jakiś czas jeździłyśmy z siostrą do Niepokalanowa. Czekał tam na nas brat Benedykt, który z niespożytą energią i zapałem szerzył ideę Rycerstwa. Zawsze otrzymywałyśmy od niego wiele książek duchowych, comiesięcznych listów okólnych dla rycerzy Niepokalanej oraz innych materiałów. Czasem spotykałyśmy też brata Innocentego (dziś już Sługa Boży). Jak dowiedziałam się dopiero po latach, obaj świątobliwi bracia w czasie wojny zgłosili się dobrowolnie na listę ochotników, którzy byli gotowi oddać życie w zamian za uwolnienie swojego ukochanego gwardiana, ojca Maksymiliana.

Kiedyś w czasie ferii szkolnych siostry zmartwychwstanki w Poznaniu zorganizowały spotkanie rekolekcyjne, w którym wzięłam udział. Na rekolekcje przyjechała ze Szczecina Grażynka (późniejsza siostra Mediatrix) i tam się poznałyśmy. O tym spotkaniu dowiedziała się od znajomej siostry zmartwychwstanki. Okazało się, że również ona miała wcześniej kontakt z Niepokalanowem. Czas rekolekcji był dla nas bardzo owocny. Na zakończenie wymieniłyśmy się adresami, nie przypuszczając jeszcze wtedy, że ten drobny gest zaważy na całej naszej przyszłości. I tak się rozstałyśmy, ale po kilkunastu latach Pan znów złączył ścieżki naszego rycerskiego życia w konkretnej służbie dla Niego.

Wyjazd na misje był moim marzeniem już od lat dziecięcych. Długo jednak nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym podjąć konkretne starania o realizację tych pragnień. Czekałam… Podczas gdy moje koleżanki po ukończeniu liceum odnajdywały swoje drogi – zakładając rodziny lub wstępując do zakonu – po cichu zazdrościłam im, że znają już swój cel. Ja wciąż musiałam czekać, choć z całą pewnością czułam, że moja droga życiowa będzie inna, ale na pewno oddana Panu!

Czas płynął. Podjęłam studia farmaceutyczne, a ostatnie dwa lata również na kierunku zielarskim, gdyż zioła to moja pasja. Po ich ukończeniu miałam obowiązek podjęcia przynajmniej trzyletniej pracy w zawodzie farmaceuty, wynikało to z ówczesnych przepisów państwowych. W przypadku niepodjęcia pracy istniała konieczność zwrotu kosztów wykształcenia. Zamieszkałam więc na Pomorzu we wspólnocie oazowo-charyzmatycznej składającej się z młodych osób i codziennie dojeżdżałam do pracy w aptece. Poznałam tam wielu wspaniałych i życzliwych ludzi, którzy z wielkim entuzjazmem i zapałem chcieli żyć dla Pana, pomagając innym w odkrywaniu wiary. 

Pamiętam, że w tym czasie mieszkali tam również narkomani wraz z osobami przygotowanymi do niesienia im fachowej pomocy w wychodzeniu z nałogu. Zdarzały się uzdrowienia osób uzależnionych bez stosowania wobec nich żadnego przymusu. Odkrywały one, że są kochane takimi, jakimi są, i czuły się potrzebne. Ja sama nie ustawałam w modlitwie o poznanie drogi, którą Pan dla mnie przygotował. Odpowiedź przychodziła stopniowo. Wierzę, że to Maryja pomogła mi ją odnaleźć i zaprowadziła mnie aż tutaj, na kraniec świata – do miejsca, o którym wiedziała, że będę w nim szczęśliwa!

Kiedyś niespodziewanie Grażynka, z którą poznałam się przed laty u zmartwychwstanek, przysłała mi list. Dzieliła się w nim radością ze spotkania w Niepokalanowie ojca Mieczysława – polskiego misjonarza z Japonii, który wraz z siostrami Rycerstwa Niepokalanej przybył w czerwcu 1979 roku na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Grażynka otrzymała od niego zaproszenie do przyjazdu do Japonii, by poznać siostry z założonego przez niego zgromadzenia. Zapytała mnie, czy nie chciałabym pójść tą samą drogą, by służyć Niepokalanej na misjach. Odczułam wtedy bardzo mocno, że to jest właśnie to, do czego zapraszają mnie Jezus i Niepokalana!

s. Casimira SFMI

Photo of author

Redakcja

"Królowa Różańca Świętego" ukazuje się od 2012 roku. Poznaj nasze czasopismo! – Pobierz bezpłatne wydania PDF!

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany