Ksiądz Ireneusz Pastryk – wieloletni moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie, inicjator i budowniczy świątyń, orędownik trzeźwości, opiekun pielgrzymkowej wspólnoty szerzącej idee Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Chętnie gra na gitarze i śpiewa. Jest to wyjątkowy charyzmat, który porywa ludzi, dzieci, a przede wszystkim pielgrzymów. Ma niezwykły dar wlewania w ludzkie serca radości dziecka Bożego.
W 2026 roku w kościele filialnym zostały wprowadzone relikwie św. Bartola Longo. Skąd zrodziła się inspiracja, aby właśnie tego świętego zaprosić do Chwarstnicy?
Historia jest bardzo ciekawa i może nieco inna, niż można się spodziewać. Myślę, że jest to pragnienie samej Królowej Różańca Świętego. Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie pewna kobieta z zapytaniem, czy mogłaby opowiedzieć w mojej parafii świadectwo, jak wielkie miłosierdzie Matka Boża okazała jej rodzinie, że wysłuchała nowenny pompejańskiej. Obiecywała setki razy Maryi, że wszędzie będzie głosić Jej miłosierdzie, jeśli Ona wysłucha jej próśb. Zgodziłem się bez wahania. I wtedy usłyszałem całą historię choroby, cierpienia i ocalenia Iris. Niewątpliwy cud i działanie Maryi lub Nieba. W mojej całej parafii historia Iris poruszyła serca wielu ludzi. W międzyczasie poznałem Iris i całą jej rodzinę. Do dzisiaj mamy bliski kontakt. To właśnie mama Iris, Małgorzata, jako pierwsza opowiedziała mi o sanktuarium w Pompejach, że po chorobie córki pojechała tam podziękować Maryi za wysłuchanie jej próśb, podziękować Świętemu Bartolowi Longo za jego wstawiennictwo. I tak poznałem naszego Apostoła Różańca. Pamiętam, jak się przygotowywałem do mojej pielgrzymki do Pompejów, wtedy zadzwoniła do mnie Małgorzata i powiedziała: „proszę księdza, proszę przywieźć ze sobą relikwie św. Bartola Longo. My go tutaj też potrzebujemy, żeby był blisko nas”.
Ucieszyłem się bardzo, wtedy już wiedziałem, jaką drogę przeszedł ten święty i wiedziałem też, że będę miał wyjątkowego pomocnika w mojej posłudze kapłańskiej. Pełen nadziei udałem się do Pompejów i tam już zaczęły się moje starania o relikwie. Po niedługim czasie dzięki zaangażowaniu ks. Jakuba Suszyńskiego, sekretarza naszego biskupa, relikwie świętego Bartola trafiły do naszej parafii. Panie Marku, dzięki Pana obecności i zaangażowaniu relikwie świętego Bartola Longo 22 marca bieżącego roku uroczyście zostały wprowadzone do naszej sobieradzkiej świątyni. Obecnie z niecierpliwością czekamy na relację telewizyjną z tego wyjątkowego wydarzenia w naszej szczecińsko-kamieńskiej diecezji. Na zakończenie dodam, że na dwa dni przed moim wyjazdem do Pompejów do drzwi mojej plebani zapukał pewien zacny człowiek i przekazał kopertę, mówiąc, że to ofiara, którą chciałby przekazać dla Matki Bożej w Pompejach z przeznaczeniem na relikwie św. Bartola Longo. Jak zatem powiedziałem, Matka Boża zadbała o wszystko, o każdy szczegół. Wierzę, że Ona sama przyszła do nas z pomocą pod postacią Królowej Różańca Świętego z Pompejów.
Jak Ksiądz postrzega znaczenie obecności relikwii św. Bartola Longo w parafii? Czy wybranie go jako szczególnego patrona i orędownika może pomagać wiernym w otwieraniu się na łaski wypraszane za jego pośrednictwem?
Jestem zafascynowany postacią Świętego Bartola Longo i jego tak radykalnym nawróceniem. Wierzę w świętych obcowanie i jestem świadomy, że w dzisiejszym świecie potrzebujemy świętych, za których przykładem możemy podążać drogą do świętości. Jak Pan, Panie Marku, na uroczystości wprowadzenia relikwii słusznie zauważył, święci nie mają cukierkowych życiorysów. Są to ludzie, którzy też grzeszyli, ludzie tacy sami jak my, z problemami, często z brakiem wiary. A tym bardziej Święty Bartolo, który nie był ani kapłanem, ani zakonnikiem, był zwykłym świeckim człowiekiem. I trafił na ołtarze, jest dzisiaj świętym Kościoła katolickiego na całym świecie. Jego historia jest niesamowita. Wierzę, że relikwie świętych, ich obecność w świątyni to ogromne wsparcie w naszym nie tylko duchowym życiu. Wierzę, że święci mogą wyprosić nam wiele łask, mogą osobiście wstawić się u Pana i „załatwić” nam różne sprawy, bo tam w Niebie mają „plecy”. Głęboko wierzę, że nasz Święty Bartolo, Brat Różaniec, nie odmówi ani moim parafianom, ani przybywającym licznie do naszej parafii corocznie pielgrzymom swojego wstawiennictwa. Święty Bartolo jest takim świętym dla każdego z nas. Bardzo często zwracam się do moich parafian, szczególnie mężczyzn: „Macie tutaj swojego świętego. Prosty człowiek. Nie musicie być kapłanami, aby osiągnąć świętość. Spójrzcie na niego – Bartolo nawrócił się z największego grzesznika, satanisty, a teraz jako święty jest obecny wśród nas. Proście go o pomoc. On czeka na wasze zlecenia, na wasze prośby”. Ja sam wielokrotnie każdego dnia wzywam wstawiennictwa Świętego Bartola, prosząc o nawrócenie osób w mojej parafii, żeby jego wzorem zwrócili się ku naszej Królowej, żeby zaufali Jej obietnicom, bo kto będzie odmawiał różaniec, zostanie zbawiony.
W świątyni znajduje się również ołtarz Matki Bożej Pompejańskiej. Jak rozwija się Jej kult w parafii? Czy wierni podejmują modlitwę różańcową oraz nowennę pompejańską?
Tak, od października 2025 w naszej świątyni w Sobieradzu gościmy Królową Różańca Świętego z Pompejów, a 19 października 2025 roku, w dniu, w którym błogosławiony Bartolo Longo został przez papieża Leona XIV ogłoszony świętym Kościoła katolickiego, podczas uroczystej mszy rodzice cudownie ocalonej dziewczynki, Iris, wraz z przyjaciółmi ufundowali i podarowali nam ten obraz. Iris kilka lat temu bardzo ciężko zachorowała. Wiele osób odmawiało nowennę pompejańską, prosząc o ratunek dla dziewczynki. (Od redakcji: Dziecko, będące w stanie krytycznym, w ostatnim dniu nowenny nagle zaczęło wracać do zdrowia. Historię ocalenia Iris przedstawiamy na łamach naszego czasopisma po wywiadzie). Z wdzięczności za ten cud Królowa Różańca Świętego z Pompejów trafiła do naszej parafii. Wtedy zaczęły rozwijać się Jej kult i szerzyć modlitwa różańcowa. Od kilku lat jestem proboszczem w niewielkiej parafii, na terenie której zamieszkuje ok. 1400 osób, mam pod opieką w sumie 6 kościołów. Osób uczestniczących w mszy świętej jest o wiele mniej. Jednak mogę się pochwalić, że jestem opiekunem aż 13 róż różańcowych. Jedna z nich została założona właśnie 19 października w uroczystość ogłoszenia Bartola Longo świętym Kościoła katolickiego. Jest to chyba pierwsza na świecie róża różańcowa Świętego Bartola Longo. Róża ta modli się o święte, liczne i charyzmatyczne powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Wiem, że i w mojej parafii coraz bardziej popularna jest ta modlitwa nie do odparcia.
Ale wrócę jeszcze na moment do obrazu naszej ukochanej Matuchny. Trafiła do nas w tym samym dniu, kiedy o Świętym Bartolu usłyszał cały świat. Maryja pozostała z nami w świątyni do 13 listopada, wtedy, w 150. rocznicę sprowadzenia przez Bartola Longo świętego wizerunku do Pompejów, również Ona została uczczona w procesji i wyruszyła w drogę do naszych rodzin. Od tego czasu obraz peregrynuje po rodzinach w Sobieradzu, w każdą niedzielę wraca na eucharystię do świątyni, a potem kolejne rodziny mogą przez cały tydzień gościć Królową w swoich rodzinnych progach. Obecnie obraz jest przy ołtarzu i od 8 maja, po uroczystościach i odmówieniu supliki, wizerunek rozpoczyna peregrynację do kolejnych miejscowości należących do parafii Chwarstnica. W ten sposób pragniemy, aby Królowa Różańca Świętego zagościła we wszystkich rodzinach. Niestety jest wiele rodzin w parafii, których drzwi i serca są jeszcze dla Maryi zamknięte. Odmawiam codziennie na kolanach różaniec i proszę właśnie Świętego Bartola, aby za jego wstawiennictwem cała moja parafia stała się miejscem ożywienia religijnego, a kościół wypełniał się wiernymi miłującymi całym sercem Pana.
W październiku 2025 roku uczestniczył Ksiądz w pielgrzymce do Pompejów. Prosimy podzielić się z Czytelnikami refleksją z udziału w uroczystościach ku czci Matki Bożej Pompejańskiej oraz św. Bartola Longo.
Tak, moi parafianie wraz z grupą pielgrzymów, których każdego roku gościmy w sierpniu (a pielgrzymują oni do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego do Myśliborza), zaprosili mnie w prezencie imieninowym na pielgrzymkę właśnie do Pompejów. Ja bardzo chętnie podróżuję, zwiedziłem wiele krajów na całym świecie, byłem też kilkakrotnie we Włoszech i nawet w Pompejach. Jednak do tej pory nie znałem ani Sanktuarium Królowej Różańca Świętego, ani też tej fascynującej historii powstania nowenny pompejańskiej, nie mówiąc o budowniczym tego sanktuarium, św. Bartolu Longo. Sam nie wiem, jak to możliwe, że do tej pory nie znałem najważniejszego na świecie Sanktuarium Królowej Różańca Świętego. Bardzo się ucieszyłem, że właśnie taki prezent otrzymałem. Wiedziałem, że to sama Matka Boża mnie zaprasza. To nie mógł być przypadek. Tylko Maryja wie, jak mi zależy na szerzeniu modlitwy różańcowej, ile wkładałem wysiłku w to, aby utworzyć róże różańcowe w mojej obecnej parafii.
Pojechałem z wielką radością do Pompejów. To było święto Królowej Różańca Świętego, czyli pierwsza niedziela października, i ten wyjątkowy dzień, kiedy uroczyście odmawiana jest tam suplika. Mimo deszczowej pogody msza święta odbywała się na zewnątrz i uczestniczyli w niej liczni pielgrzymi. Sanktuarium zrobiło na mnie wielkie wrażenie – piękny kościół, a w jego sercu jakby ukryta Królowa, która w tym właśnie wizerunku pragnie udzielać światu niezliczonych łask. Wow… I te oklaski, brawa Włochów dla Matuchny, podczas gdy wieczorem obraz jest zasłaniany. To było dla mnie niesamowite przeżycie… Ten entuzjazm, ta szalona radość, wielka ich radość dla Królowej. W Pompejach zobaczyłem, jak ważna jest Maryja, jak czczona i kochana jest Ona tam, w Dolinie Pompejańskiej.
Pielgrzymi z całego świata przyjeżdżają Jej dziękować, prosić, modlić się. Miałem jeszcze tę łaskę, że pierwsza niedziela października wypadła 5 października i w tym dniu Kościół katolicki wspominał wówczas bł. Bartolo Longo. Był odpust. Ciało św. Bartola wystawiono z tej okazji przy ołtarzu głównym. Myślę, że to kolejna łaska, że przez kilka godzin mogłem modlić się przy nim, zawierzyć mu wszystkie intencje, które zabrałem ze sobą od moich parafian i pielgrzymów. Modliłem się za tych, którzy podpisali w mojej parafii Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, i za osoby uzależnione. Bardzo mi zależało, aby tam, w Pompejach, prosić Maryję o trzeźwość w mojej parafii i ojczyźnie. Tym razem już nie interesowały mnie ruiny starożytnych Pompejów, ale modlitwa u tronu Pani Różańcowej i Jej Apostoła Różańca (śmieje się). Za to jestem bardzo wdzięczny Opatrzności, że zdążyłem jeszcze na starość doznać tak obfitych łask.
Kim dla Księdza osobiście jest Bartolo Longo i Matka Boża Pompejańska?