Matka Boża Ludźmierska. Patronka zagubionych

Photo of author

Autor: Marek Woś

Sanktuarium Maryjne w Ludźmierzu to jeden z najważniejszych ośrodków pątniczych w Archidiecezji Krakowskiej. Historia tej najstarszej na Podhalu parafii sięga aż 1234 roku. O kulcie maryjnym i pobożności góralskiej rozmawiamy z siostrą Danutą Lipińską, urszulanką posługującą w sanktuarium Matki Bożej Królowej Podhala.

Siostra Danuta Lipińska

Siostra Danuta Lipińska,, Fot. © D. Lipińska

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Sanktuarium Maryjne w Ludźmierzu to jeden z najważniejszych ośrodków pątniczych w Archidiecezji Krakowskiej. Historia tej najstarszej na Podhalu parafii sięga aż 1234 roku. O kulcie maryjnym i pobożności góralskiej rozmawiamy z siostrą Danutą Lipińską, urszulanką posługującą w sanktuarium Matki Bożej Królowej Podhala.

Maryję czcimy pod wieloma wezwaniami. Czy Matka Boża Ludźmierska ma jakieś szczególne?
Można powiedzieć, że Maryja jest tu patronką ludzi zagubionych. Wskazuje na to historia jej objawienia na początku XV wieku.

Spójrzmy na szerszy kontekst. Ludźmierz jest małą, bardzo piękną wioską, przez którą przepływają aż trzy rzeki. To powoduje, że ziemia ludźmierska jest trudna, bo jest podmokła, bagienna, pełna torfowisk. Niedaleko leży Nowy Targ, miasto, w którym swego czasu było największe targowisko nie tylko w Polsce czy Europie, ale może na świecie. Miejsce, gdzie wszystko można było sprzedać i kupić. Z drugiej strony Ludźmierza znajduje się granica polsko-słowacka, dawniej polsko-austro-węgierska. Stamtąd przyjeżdżali Rumunii, Bułgarzy, Węgrzy, Serbowie. Ludzie różnych narodowości przywozili towary i kierując się do Nowego Targu, zawsze jechali przez Ludźmierz. Podobnie w drodze powrotnej. To był ważny szlak handlowy.

Około roku 1400 zdarzyło się, że jechał tą drogą pewien kupiec węgierski. Kiedy przejeżdżał w pobliżu ludźmierskiego kościoła, nagle spadł deszcz. Opadła mgła, zrobiło się ciemno i konie przestały widzieć drogę, skręciły na pobocze i zaczęły się w okolicznych bagnach topić, wciągając za sobą wóz. Kupiec zaczął gorąco się modlić, ufając, że otrzyma pomoc: „Panie Boże, błagam Cię, ratuj! Przecież wiesz, że ja muszę wrócić do dzieci, do rodziny, do domu”. Nagle ujrzał przed sobą blask światła i w tym świetle wyraźnie widział kobietę trzymającą na lewym ręku dzieciątko.

Rozwiązanie tajemnicy światła jest bardzo łatwe. Tutejsi cystersi mieli zwyczaj modlenia się co 3 godziny, także w nocy. Zapalali wtedy w kościele światło. Zobaczył je ów węgierski kupiec.

Kupiec widział też Maryję z Dzieciątkiem.

Tak, wiedział, że Matka Boża po prostu przyszła mu na pomoc! Zdążył tylko powiedzieć: „Matko Boża, jeżeli mnie uratujesz, obiecuję, że zrobię taką figurę, jaką Cię widzę, i podaruję kościołowi, który tu stoi”. Popędził konie w stronę światła. To była bardzo dobra decyzja. Konie poddźwignęły się i wydostały z bagna. Nic nikomu się nie stało, a kupiec uklęknął przed Matką Bożą, podniósł oczy, żeby się przypatrzeć, ale już Jej nie było. W miejscu, gdzie Ją ujrzał, wytrysnęło źródełko z czystą wodą i jest tam do dzisiaj. Źródełko nazywane „studzienką” zostało obudowane kapliczką góralską. Kupiec węgierski dość szybko spełnił obietnicę. Zamówił figurę i podarował kościołowi ludźmierskiemu. Była i jest jak światło, czyli jasna, promienna, słoneczna, radosna, uśmiechnięta.

Opowiedziana historia wskazuje, że Maryja, Ludźmierska Pani, to patronka ludzi zagubionych. Dziś mnóstwo ludzi „tapla się” w bagnach, błocie grzechu. Jednak Matka Boża wszystkich przez wieki ratuje.

Sanktuarium jest ważnym miejscem kultu. Jak wygląda życie duchowe w tym miejscu?

Współcześnie od maja do października przybywa najwięcej pielgrzymów. W maju zaczynają się pielgrzymki dzieci związane z dziękczynieniem po pierwszej komunii świętej. Przyjeżdża wiele osób, które kochają Królową Podhala, nawet ze Słowacji, Czech, Węgier. Szczególnie wielu pielgrzymów przyjeżdża na odpust Wniebowzięcia, bo to wezwanie kościoła. Matka Boża Ludźmierska jest szczególnie ukochana przez górali. Przyjeżdżają też orkiestry, co widać głównie w święta maryjne i podczas odpustów, których jest kilka w ciągu roku. Można powiedzieć, że ruch pielgrzymkowy wzmaga się od wiosennego redyku, kiedy górale modlą się razem ze swoimi owieczkami, a potem bacowie i juhasi wyprowadzają stada na hale. Na drogę otrzymują sajty, czyli szczapy drewna upalone w Wielką Sobotę po to, żeby zapalić pierwszą watrę na bacówce. Dostają też wodę święconą, żeby pokropić bacówkę i hale, oraz kalendarz ze wszystkimi datami odpustów, które w okolicach są świętowane. W ostatnią niedzielę października górale przychodzą złożyć podziękowania za szczęśliwy wypas.

Ludźmierz to ważny punkt odniesienia również dla kultury i historii.

Tak, miejsce ważne na całym Podhalu, Spiszu i Orawie, w całym regionie. Za Dunajcem powstał dom, który ma służyć utrwalaniu kultury Górali Karpackich, od Rumunii przez Węgry, Słowację i Polskę. Jest to Instytut Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich. Instytut będzie miejscem, gdzie zostanie udokumentowana i zachowana ogromna spuścizna kulturowa, obejmująca m.in. piśmiennictwo ludowe, gawędziarstwo, muzykę, strój, obrzędy i zwyczaje. Siedziba Instytutu została wyposażona w nowoczesny sprzęt do archiwizacji i digitalizacji, umożliwiając przeprowadzanie działań dydaktyczno-szkoleniowych, a w jej wnętrzu znajdą się specjalistyczne pracownie, m.in. etnograficzna, etnomuzykologiczna, etnochoreograficzna, sztuki ludowej i rzemiosła artystycznego.

Ludźmierz to też ważny punkt historyczny. Można powiedzieć, że trzy najważniejsze osoby związane z Ludźmierzem to świętyJan Paweł II, ksiądz prof. Józef Tischner i Kazimierz Przerwa-Tetmajer, urodzony tutaj poeta i pisarz, autor wiersza „Na Anioł Pański”, który mówi o dzwonach ludźmierskiego kościoła. Zresztą rok 2024 jest poświęcony Włodzimierzowi Tetmajerowi, bratu naszego poety.

Ważną datą w dziejach Ludźmierza była koronacja figury Matki Bożej Ludźmierskiej.

Odbyła się ona w 1963 roku, a dokonał jej kardynał Stefan Wyszyński (dziś błogosławiony), bardzo zresztą związany z tymi ziemiami, ponieważ niedaleko stąd na Bachledówce odbywał rekolekcje i odpoczywał na łonie natury. Koronacja była doniosłym wydarzeniem, bo biskupi, wśród których był też Karol Wojtyła, ukoronowali Matkę Bożą w obecności aż 200 tysięcy pielgrzymów. Wtedy też doszło do symbolicznego wydarzenia. Kiedy podnoszono figurę, aby nią pobłogosławić wiernych (a jest ona dość ciężka), ta zadrżała na feretronie i z ręki Maryi wypadło berło. Uchwycił je w locie biskup Karol Wojtyła. Wtedy prymas Wyszyński wypowiedział słynne zdanie: „Karolu, chyba Matka Boża chce się z tobą podzielić władzą”. Było to 15 lat przed wyborem Karola Wojtyły na papieża. Zachowało się nawet nagranie tej sytuacji jednak dopiero po czasie przypomniano sobie, jak to w Ludźmierzu ojciec święty chwycił spadające berło. Można więc powiedzieć, że w jakimś sensie to wydarzenie zapowiedziało pontyfikat.

Karol Wojtyła po wyborze na papieża powiedział: „Tak bardzo chciałbym jeszcze kiedyś do Ludźmierza przyjechać i za to, co [Maryja] uczyniła, Jej podziękować”. Do Ludźmierza, na wieś? Papież? To wydawało się marzeniem ściętej głowy.

W tych latach pasterzował w Ludźmierzu charyzmatyczny proboszcz, ksiądz Tadeusz Juchas, który też pragnął, żeby ojciec święty przyjechał do sanktuarium. Zbudował ołtarz polowy. Stoi on do dziś i bardzo się przydaje, szczególnie latem, kiedy przybywają tłumy pielgrzymów. Proboszcz powiedział: „Zbudujemy ołtarz i będziemy go często używać, a gdyby ojciec święty przyjechał, to będzie się miał gdzie pomodlić!”. Tak właśnie się stało, papież rzeczywiście przybył do Ludźmierza!

Dwie dekady wcześniej, w 1979 roku, doszło do spotkania Jana Pawła II z figurą Matki Bożej Ludźmierskiej na lotnisku w Nowym Targu.

Było to podczas pierwszej pielgrzymki papieża do Polski, kiedy władze komunistyczne stosowały pewne ograniczenia. Wtedy figura Matki Bożej została przeniesiona z ołtarza kościoła w Ludźmierzu do Nowego Targu. To był jedyny taki przypadek w historii. Obecnie peregrynuje po różnych miastach jej kopia, natomiast oryginalna figura tylko jeden raz „wyszła” poza kościół, właśnie 8 czerwca 1979 roku.

Osiemnaście lat później, w 1997 roku, Jan Paweł II przyjechał do Ludźmierza.

To była pierwsza sobota czerwca 1997 roku. Papież w Ludźmierzu odmówił różaniec, który był transmitowany na cały świat poprzez Radio Watykańskie. Ojciec święty przyjechał samochodem z Zakopanego, z Krzeptówek i po drodze błogosławił całemu Podhalu. Różne miejsca, gdzie się zatrzymywał, zostały upamiętnione tablicami, kamieniami. Na pamiątkę tego wydarzenia w pierwszą sobotę czerwca odbywa się piesza pielgrzymka z Krzeptówek do Ludźmierza Szlakiem Papieskim. Od 20 lat tę trasę przemierzają także strażacy i moto­cykliści. Przyjeżdżają w pierwszą niedzielę czerwca. Obie pielgrzymki noszą znamienną nazwę Sursum corda.

Piękna tradycja! A jakie plany na przyszłość?

Wkrótce będziemy przygotowywali się do obchodów osiemsetlecia parafii, które odbędą się w 2034 roku. Opracowujemy program obejmujący nowennę, która ma być odprawiana 9 lat. Będą pielgrzymki dziękczynne z różnych parafii na wzór pielgrzymek sprzed prawie 800 lat, gdy zasiedlano te tereny.

Rok temu otrzymaliśmy z Watykanu zgodę na patro­nat Matki Bożej Ludźmierskiej dla powiatu i teraz czekamy na kolejną odpowiedź, gdyż chcielibyśmy, aby dzień 7 czerwca – rocznica pobytu Jana Pawła II w Ludźmierzu – stał się świętem Matki Bożej Ludźmierskiej. W 2023 roku przypadało też sześćdziesięciolecie koronacji. Z tej okazji pani profesor Anna Mlekodaj z Państwowej Wyż­szej Szkoły Podhalańskiej w Nowym Targu ułożyła specjalną litanię, w której zawarto wiele wezwań związanych z tą ziemią. Naukowo zajmuje się literaturą i kulturą Podtatrza w aspekcie literaturoznawczym, językoznawczym, kulturowym, medioznawczym, a także edukacją w zakresie dziedzictwa kulturowego regionu.

Jak Siostry posługa w sanktuarium pomaga realizować się w osobistym powołaniu?

Pochodzę z Podlasia, a trafiłam na Podhale. Do klasztoru wstąpiłam czyniąc z mojego życia dar dla Matki Bożej Częstochowskiej z okazji sześćsetlecia Jej obecności w Częstochowie na Jasnej Górze. Można powiedzieć, że Matka Boża mnie do klasztoru „przyprowadziła” i prowadzi po swoich sanktuariach. Długo służyłam na Jasnej Górze Królowej Polski, od przeszło dekady posługuję Królowej Podhala.

Bardzo głęboko czuję się związana z Maryją, która mi ukazuje, prowadzi i podaje Jezusa. On jest moim Oblubieńcem, Panem i Umiłowanym przed wszystkim i nade wszystko. Realizuję moje powołanie w sanktuarium, służąc Bogu, parafianom i przybywającym pielgrzymom. Od lat prowadzę stronę internetową sanktuarium, parafii i zauważam, że jest to najnowsza forma ewangelizacji współczesnego świata. Staram się z każdego wydarzenia przekazać jakieś ważne duchowe przesłanie.

Życie zakonne to życie modlitwy, miłości i służby; to bardziej kochać: Boga i ludzi, mocniej wierzyć: Bogu i ludziom, więcej służyć: Bogu i ludziom. Takie duchowe BMW – Bóg mnie wybrał. Dlatego służba na „dworze” Królowej Podhala raduje, gdyż jest ogromnie „omodlona”; dużo modlitwy i to nie tylko mojej, ale i przybywających do sanktuarium ludzi. Doświadczam tu przedziwnej zależności: im więcej pracy, służby, modlitwy, im więcej utrudzenia, tym więcej radości i satysfakcji, że jest się potrzebnym i można służyć dobru, to wielkie szczęście.

Jak przejawia się pobożność maryjna i różańcowa w sanktuarium w Ludźmierzu?

Modlitwa różańcowa rozwija się tutaj systematycznie od 1897 roku, a po wizycie ojca świętego i jego modli­twie powstała Podhalańska Unia Różańcowa, która od przeszło 24 lat organizuje nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca i dwa razy w roku Jerycho Różańcowe. Na przyjazd Jana Pawła II dzieci polskie utkały wełną i swoją dziecięcą modlitwą różańcową długi na 70 metrów dywan, po którym papież wszedł na ołtarz polowy.

Podhalanie, Spiszacy i Orawianie kontynuują czuwa­nia wynagradzające Niepokalanemu Sercu NMP w pier­wsze soboty miesiąca, o które prosiła Matka Boska w Fatimie. Modląc się na różańcu, „tkają” różańcowe dywany – każdy dla swojego życia. Po takich dywanach wędrują w stronę nieba, które jest naszym celem.

Czytelników zapraszam serdecznie do Ludźmierza, gdzie można „zarazić się” radością, pogodą ducha, uśmiechem od Gaździny Podhala, a także można na nowo nauczyć się ludzi–mierzyć miarą Boga, miarą dobra, miarą miłości. Można nauczyć się patrzeć na innych oczami Bożymi, widzieć w nich i dostrzegać tylko dobro. Tu można się pomodlić, ale i zregenerować w ciszy Maryjnego Ogrodu Różańcowego. Kontakt z nami umożliwia strona: www.mbludzm.pl.

Zapraszam, chętnie się z każdym spotkam i pomogę, o ile będę w stanie, ale obiecuję, że pozostaniecie w moim sercu i modlitwach. Będę Was zawierzać ludźmierskiej, uśmiechniętej Pani.

Bóg zapłać za rozmowę.

* Za: „LUDŹMIERZ, Sanktuarium Matki Bożej Królowej Podhala z serii szlakami polskich tradycji chrześcijańskich”, s. 16)

Photo of author

Marek

Woś

Redaktor naczelny, polonista, filmoznawca, edytor, ekonomista i wydawca.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany

Najbliższa nowenna

Nowenna do św. Jana Marii Vianneya

Nowenna do św. Jana Marii Vianneya

Zachęcamy do modlitwy za wstawiennictwem Świętego Jana Marii Vianneya, szczególnie w sprawach duszpasterskich, nawrócenia grzeszników i umocnienia wiary kapłanów. Jego życie jest inspiracją do gorliwej modlitwy, pokuty i oddania służbie Bożej.

Najbliższa pompejanka

Nowenna pompejańska na święto Królowej Różańca Świętego

Nowenna pompejańska na święto Królowej Różańca Świętego

Jeśli zaczniesz nowennę pompejańską 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, koniec części błagalnej przypadnie na 10 września. Część dziękczynną rozpoczniesz 11 września (wigilia wspomnienia Najświętszego Imienia Maryi), a zakończy się ona 7 października, w święto Królowej Różańca Świętego.

Wydarzenia