W dziejach Kościoła zdarzały się momenty, kiedy to sam Bóg upominał się o ustanowienie w kalendarzu liturgicznym dnia poświęconego konkretnej sprawie. Tak było, gdy Chrystus objawił się św. Juliannie z Cornillon, domagając się uroczystości ku czci swojego ukrytego w Eucharystii Ciała. Podobnie było ze św. Faustyną Kowalską i świętem Bożego Miłosierdzia. Przed blisko stu laty natomiast, za pośrednictwem młodej włoskiej zakonnicy, Bóg przekazał światu, że pragnie być czczony w tajemnicy swojego Ojcostwa.
Eugenia Ravasio, bo to o niej mowa, nie miała łatwego życia. Urodzona przedwcześnie, słaba i chorowita, z powodu biedy i problemów zdrowotnych matki zmuszona była do zaprzestania nauki i wczesnego podjęcia pracy. A jednocześnie – od dzieciństwa trwająca w zażyłej relacji z Bogiem, cudownie uzdrowiona, mężnie walcząca z przeszkodami na drodze zakonnego powołania. Poprzez jej życie Bóg po raz kolejny pokazał, że wybiera to, co słabe w oczach świata (por. 1 Kor 1, 27), zaś moc w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9).
Kiedy miała dwadzieścia lat, Eugenia Ravasio została przyjęta do Instytutu Sióstr Misjonarek Matki Bożej Apostołów. Siostry od początku traktowały ją z wyższością – nie była wykształcona, pochodziła z ubogiej wiejskiej rodziny, brakowało jej nawet potrzebnych do pracy sił fizycznych. Pod koniec 1931 roku Eugenia została wysłana do Francji, do domu macierzystego zgromadzenia w Venissieux niedaleko Lyonu. I to właśnie tutaj, 1 lipca 1932 roku, Bóg objawił się jej jako Ojciec. Drugie objawienie miało miejsce 12 sierpnia tego samego roku.
Orędzie przekazane siostrze Eugenii jest jedynym objawieniem Boga Ojca uznanym przez Kościół. Już w 1934 roku powołano komisję, która miała zbadać autentyczność opisywanych przez włoską zakonnicę zjawisk, a także ich zgodność z nauczaniem Kościoła. W skład gremium weszło czterech duchownych oraz dwóch lekarzy, w tym jeden psychiatra. Mając oparcie w nowej przełożonej zgromadzenia, Matce Ludwice, Eugenia wytrwale znosiła liczne przesłuchania i pojawiające się w ich trakcie podejrzenia o mówienie nieprawdy. Po ponad dziesięciu latach badań komisja ostatecznie wydała pozytywne orzeczenie: objawienia, jakich doznała Eugenia Ravasio, mają charakter nadprzyrodzony.
„Jestem najlepszym z ojców!”
Wizerunek Boga, jaki wyłania się z opisywanych wizji, to obraz kochającego Ojca, pragnącego pozostawać w bliskiej relacji ze swoimi dziećmi. Nie surowego sędziego, wymagającego i skrupulatnego, który w wiernych budzi przede wszystkim lęk i respekt. Niestety, takie postrzeganie Boga Ojca uwarunkowane jest nierzadko złymi doświadczeniami wyniesionymi z relacji z ziemskim ojcem. Boże Ojcostwo przekracza jednak nasze ludzkie wyobrażenia. Bóg Ojciec – Ten, którego Chrystus nazywa „Abba” – jest dobry, czuły, troskliwy i kochający. „Przychodzę, aby Mnie poznano takim, jakim jestem – mówi już na początku swojego orędzia – aby ufność ludzi wzrastała jednocześnie z miłością do Mnie, ich Ojca, mającego tylko jedno pragnienie: czuwać nad wszystkimi ludźmi i kochać każdego z nich jak swoje jedyne dziecko”.
Po licznych zapewnieniach o swojej miłości Bóg zwraca się z prośbą, aby oddawana Mu cześć znalazła odzwierciedlenie w osobnym święcie, ustanowionym w kalendarzu liturgicznym. Choć sam przyznaje, iż chwała oddawana Synowi Bożemu jest również Jego chwałą, kierowanie specjalnej czci ku Bogu Ojcu mogłoby stać się źródłem nowych łask dla ludzi. „Pragnę – zwraca się Bóg Ojciec do siostry Eugenii – żeby jeden dzień lub przynajmniej jedna niedziela była poświęcona dla uczczenia Mnie w szczególny sposób pod imieniem Ojca całej ludzkości”. Na dzień swojego święta wybiera On pierwszą niedzielę sierpnia lub siódmy dzień tego miesiąca, a więc dzień po Przemienieniu Pańskim. Zbieżność ta nie jest przypadkowa, albowiem według biblijnej relacji Przemienieniu Chrystusa towarzyszyło objawienie się Boga Ojca (por. Mk 9,7).
„Chciałbym, aby to święto miało własną Mszę i oficjum. Nie trudno znaleźć teksty w Piśmie Świętym” –mówi dalej Bóg Ojciec. Zachęca przy tym swoje dzieci do oddawania Mu czci w nowym wizerunku. „Nie wierzcie, że jestem owym strasznym starcem, którego ludzie przedstawiają na swoich obrazach i w swoich książkach! Nie, nie, nie jestem ani »młodszy«, ani »starszy« od Mego Syna i Ducha Świętego!”
Rzeczywiście, w tradycyjnej ikonografii Bóg Ojciec, o ile w ogóle przedstawiany był osobowo, przybierał najczęściej pod pędzlem malarza postać dostojnego starca, który, pozostając w niebiosach, był o wiele mniej przystępny od swojego Syna. Choć w Ewangelii Jezus wielokrotnie mówi o Ojcu, który jest dobry, troskliwy, miłosierny, a nade wszystko obecny w życiu swych dzieci, najwyraźniej światu potrzebne było objawienie się samego Boga Ojca, aby taki obraz mógł przeniknąć w głąb ludzkich serc.
Pierwsza ikona na podstawie objawień z Venissieux wykonana została przez padewską artystkę, Lię Gladiolo. Przedstawia ona Boga Ojca jako młodego mężczyznę o łagodnym spojrzeniu, z twarzą pozbawioną zarostu. Mimo iż zasiada On na tronie, korona i królewskie berło spoczywają u Jego stóp. Symbol ten ma wyrażać prawdę, że Bóg Ojciec, zachowując swą potęgę i chwałę, jednocześnie pragnie być blisko człowieka, pragnie go ośmielić, aby ten mógł przyjść do Niego bez lęku. Mówiąc do siostry Eugenii o swym wizerunku, Bóg zachęcał, aby znalazł się on w każdym domu, gdyż w ten sposób „rodzina pozwoli Mi uczestniczyć w swoich potrzebach, pracach, troskach, cierpieniach, pragnieniach, a także w radościach, bowiem Ojciec musi wiedzieć o wszystkim, co dotyczy Jego dzieci”.
„Znany, kochany, czczony”
Bardzo szybko obchody nowego święta przyjęły się w zgromadzeniu, do którego należała siostra Eugenia, po śmierci matki Ludwiki wybrana przełożoną generalną. Co więcej, misjonarki Matki Bożej Apostołów uzyskały pozwolenie, by nazywać siebie „Córkami Ojca”.