Boże wdowy

Photo of author

Autor: Agata Skorupska-Cymbaluk

Z życiem konsekrowanym powszechnie kojarzone są siostry i bracia (oraz kapłani) zakonni. Jednak bogactwo form życia poświęconego Bogu jest w Kościele o wiele większe. Pisałam już w jednym z wcześniejszych numerów o stanie dziewic konsekrowanych. Obok nich istnieją jeszcze dwa inne należące do tzw. indywidualnych form życia konsekrowanego: pustelnicy i pustelnice oraz wdowy i wdowcy. Tym ostatnim przyjrzymy się teraz.

Boże wdowy

Boże wdowy © Fot. Freepik

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Z życiem konsekrowanym powszechnie kojarzone są siostry i bracia (oraz kapłani) zakonni. Jednak bogactwo form życia poświęconego Bogu jest w Kościele o wiele większe. Pisałam już w jednym z wcześniejszych numerów o stanie dziewic konsekrowanych. Obok nich istnieją jeszcze dwa inne należące do tzw. indywidualnych form życia konsekrowanego: pustelnicy i pustelnice oraz wdowy i wdowcy. Tym ostatnim przyjrzymy się teraz.

Pierwsze ślady idei poświęcenia swojego wdowieństwa Bogu i na służbę Kościołowi odnajdujemy już w Piśmie Świętym. Apostoł Paweł przekazał biskupowi Tymoteuszowi najważniejsze wytyczne co do kobiet, które po stracie męża „złożyły nadzieję w Bogu i trwają w znoszeniu próśb i modlitw we dnie i w nocy” (por. 1 Tm 5,5). Świadczy to o tym, że już w czasach apostolskich pojawiły się wdowy, które nie szukały okazji do ponownego zamążpójścia, lecz odkrywały powołanie do głębszego życia duchowego. Dla części z nich z pewnością był to wybór heroiczny – wdowy, pozbawione zabezpieczeń społecznych, często były narażone na ubóstwo i niedostatek.

Czego więc oczekiwał św. Paweł od wdów? Przede wszystkim życia w czystości: „ta, która żyje rozpustnie, za życia umarła” (1 Tm 5,6). Tuż potem pojawia się wskazanie życia bez zarzutu i pełne dbałości o domowników, uzupełnione uwagami o unikaniu bezczynności i krążenia po domach połączonego z wścibstwem i rozgadaniem (czyżby już apostołowi doskwierały skłonne do plotek starsze panie?). Wdowa ma być żoną jednego męża i szczycić się dobrym wychowaniem dzieci. Pojawia się także wymóg ukończenia 60 lat, jako swego rodzaju zabezpieczenie możliwości wytrwania w postanowieniu czystości. To ciekawe, zważywszy na to, że wobec dziewic w starożytnym Kościele nie stawiano wymogu co do wieku (pojawił się on później, ustalając granicę na 25 latach życia). Moim zdaniem eksponuje on fakt, że osobom, które doświadczyły życia małżeńskiego, także w wymiarze erotycznym, trudniej jest podjąć i zachować ślub czystości. Jak realistyczne było spojrzenie św. Pawła i jak bardzo kontrastuje z dzisiejszą rozerotyzowaną kulturą!

Już na początku III wieku w dokumencie nazywanym „Tradycją apostolską” odnajdujemy wzmianki o obrzędzie ustanowienia wdowy. Decyzja dopuszczenia do stanu wdów należała do biskupa, a warunki były zgodne z tymi ustalonymi przez św. Pawła. Zadaniem wdów była modlitwa oraz dzieła miłosierdzia, szczególnie opieka nad chorymi kobietami.

Wdowy św. Hieronima

Ciekawy rys życia wdowiego zostawił nam żyjący w IV wieku św. Hieronim, wielki Ojciec Kościoła i tłumacz Pisma Świętego. W swoich listach opisywał znane mu rzymskie wdowy, w tym arystokratkę Marcelę. Jawi się ona jako wzór wdowy łączącej ascezę, życie w postach i modlitwie z życiem intelektualnym. Marcela ukazana jest jako kobieta ciekawa spraw Bożych, wiernie studiująca Biblię i dzieląca się nabytą wiedzą z kobietami ze swojego otoczenia. To nowa jakość. Wdowa nie jest już tylko ubogą maluczką, ale aktywną kobietą, która wykorzystuje swój status społeczny do głoszenia ewangelii. Inną wdową opisywaną przez Hieronima jest Fabiola. Jej charyzmatem była pomoc ubogim. Po śmierci męża wybrała życie pokutnicze, a za środki uzyskane ze sprzedaży majątku założyła szpital. Pisał o niej: „Tak wielką umiała biedakom przynieść ulgę, iż wielu zdrowych między ubogimi zazdrościło chorym”. Już te dwa przykłady pokazują, że droga wdowieństwa poświęconego Bogu nie jest jednolita. Jej konkretny kształt zależy od osobistych zdolności i warunków danej osoby oraz odczytania indywidualnego powołania inspirowanego przez Ducha Świętego.

W listach św. Hieronima odnajdujemy jeszcze jeden, szczególnie piękny, przykład życia wdowiego. Myślę o Pauli, która wraz ze swoją córką Eustochium żyły z nim w szczerej przyjaźni. To niezwykły obraz domu, który tworzą dwie konsekrowane kobiety: matka-wdowa i córka-dziewica. Dołączyła do nich także druga córka Pauli, Blezyla, która owdowiawszy w młodym wieku, postanowiła dołączyć do swoich najbliższych na drodze całkowitego oddania Bogu. Poruszające, jak odkrycie Bożego wezwania przez najmłodszą córkę pociągnęło za nią jej matkę i siostrę. Jak fascynujące jest życie konsekrowane, przeżywane w pełni i z miłością, skoro ma taką moc promieniowania na innych.

Dwie drogi

Z upływem wieków zmieniały się warunki społeczne. Około VI wieku zaczęły kształtować się zakony w formie, jaką znamy do dzisiaj. Upadek cywilizacji antycznej wzmógł niebezpieczeństwa grożące samotnym kobietom żyjącym w świecie. Coraz więcej więc niewiast – dziewic i wdów – decydowało się na życie zakonne. Przez długi czas obie formy konsekracji – indywidualna i wspólnotowa – istniały równolegle. Aż do końca XV wieku Kościół konsekrował samotne, żyjące w świecie wdowy, korzystając przy tym z rytu liturgicznego ukształtowanego ostatecznie w X wieku. To nie garść informacji historycznych, bez znaczenia dla współczesności. Świadczą one o tym, że przez wieki uznawano, że istnieją dwie różne drogi życia konsekrowanego, a indywidualny stan wdowi nie jest zastępowalny przez życie zakonne. Dlaczego więc w pewnym momencie swoich dziejów Kościół zaprzestał konsekracji wdów (podobnie jak dziewic)? Nie stały za tym argumenty teologiczne. Po prostu rzeczywistość społeczna i polityczna czyniła takie życie zbyt niebezpiecznym. Dla zapewnienia ochrony przed napaściami, kradzieżami czy wreszcie skrajnym ubóstwem kobietom chcącym oddać się w pełni na służbę Bożą Kościół proponował życie wspólnotowe w zakonie.

Odnowa soborowa

Potrzeba było kolejnych paru wieków, aby powrócić do starożytnej dyscypliny Kościoła. Najpierw zaczęły powstawać kobiece zgromadzenia czynne. Już nie tylko mnisza klauzura, ale działalność w świecie stawała się drogą powołania dostępną dla kobiet. Wraz ze zmianami historycznymi zewnętrzna ochrona sióstr zakonnych, jakiej oczekiwał Kościół, stawała się coraz subtelniejsza. W XIX wieku pojawiły się zakony bezhabitowe, aby w warunkach zaborów i zakazu życia zakonnego móc je jednak realizować. To kolejny krok – już nie tylko mury klauzury, ale nawet zakonna szata nie chroniły konsekrowanej. Po II wojnie światowej postawiono kolejny: ustanowiono nową formę wspólnotowego życia konsekrowanego w postaci instytutów świeckich. Ich członkowie żyją samotnie lub ze swoją rodziną pokoleniową w swoich domach, tworząc jednak wspólnotę, jednoczącą się m.in. przez wspólny charyzmat i przełożonych (podobnie jak w zakonach). Pozostał jeszcze jeden krok do zrobienia – po Soborze Watykańskim II Kościół zezwolił na odrodzenie stanu dziewic i wdów konsekrowanych.

Ograniczony dostęp

Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego". To wydanie jest wciąż dostępne w sprzedaży, dlatego ma ograniczony dostęp. Nasze czasopisma możesz nabyć w cenie już od 2 zł. Zamów i wspieraj różańcowe inicjatywy!

Photo of author

Agata

Skorupska-Cymbaluk


Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments