„Nie zatwardzajcie serc waszych”. Sercowe problemy autorów biblijnych

Photo of author

Autor: Andrzej Jędrzejczak

„Kochaj sercem”, „patrzaj sercem”, „miej serce (litość) nad nami”, „mieć złamane serce” – znanych nam fraz, w których użyto w przeszłości wyrazu „serce”, jest mnóstwo. Znane są też i biblijne wezwania, jak chociażby jedna z wielkich zachęt, by nie zatwardzać własnego serca. W kontekście tekstualnym są one dla nas klarowne. Przypomnijmy sobie zatem kilka aspektów sercowych w Biblii Starego i Nowego Testamentu.

Serce Zatwardziałe

, Fot. © arch.red..

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

„Kochaj sercem”, „patrzaj sercem”, „miej serce (litość) nad nami”, „mieć złamane serce” – znanych nam fraz, w których użyto w przeszłości wyrazu „serce”, jest mnóstwo. Znane są też i biblijne wezwania, jak chociażby jedna z wielkich zachęt, by nie zatwardzać własnego serca. W kontekście tekstualnym są one dla nas klarowne. Przypomnijmy sobie zatem kilka aspektów sercowych w Biblii Starego i Nowego Testamentu.

Język hebrajski, którym posługiwali się autorzy starotestamentalni, odnotowuje dwa terminy na określenie serca. Są to לֵב (leb) oraz לִבָּה (libbah). Obydwa tłumaczone są jako „serce”, lecz ich pole znaczeniowe może być znacznie szersze i pisarze natchnieni mogli wskazywać na inną rzeczywistość, jak tylko najważniejszy mięsień w ludzkim ciele.

Serce jako narząd i jako „środek” czegoś

serce zatwardziałe
Fot. © arch.red..

Pierwszy z wyrazów pojawia się częściej, dzięki czemu zyskuje dużo więcej znaczeń. Jedno z bardziej podstawowych to właśnie „narząd w ciele ludzkim”. „Serce” oznacza też jednak coś nieco bardziej skomplikowanego, jak chociażby życie wewnętrzne, swoiste miejsce „w środku”, gdzie przeżywa się pewne sprawy. Jest to też wola ludzka jako narzędzie, którym posługuje się człowiek podczas podejmowania decyzji. Co więcej, „serce” nie musi oznaczać jakiegoś niedostępnego nam miejsca w ciele ludzkim. Oto bowiem, czytając tekst biblijny w języku hebrajskim, możemy natrafić na interesujący passus z Pieśni Mojżesza, a więc utworu uznawanego za jeden z najstarszych tekstów biblijnych. Naczelnik narodu wybranego, gdy wyprowadzał Izraelitów z Egiptu, zaintonował tę pieśń podczas pokonywania drogi przez Morze Czerwone (dokładnie: Morze Trzcin, prawdopodobnie znaną z tej starożytnej nazwy którąś z zatok w obrębie Morza Czerwonego). W Wj 15,8 w polskich przekładach czytamy: „W głębinach zastygły kipiele” (Biblia Paulistów) lub „Pośrodku morza zakrzepły przepaści” (Biblia Tysiąclecia). W przywołanym miejscu pojawia się hebrajski leb na określenie bardzo szczególnego i trudno dostępnego miejsca w zbiorniku wodnym, w tym przypadku w morzu. Ten dość trudny w interpretacji passus odkrywa jednak bogactwo zastosowania niektórych terminów hebrajskich. Słowo, które zwykle tłumaczy się jako „serce”, uzyskuje tu niejako nowe znaczenie, które można oddać w przekładzie jako „środek czegoś”, „najgłębsza część czegoś”, a może nawet „czeluść”, choć to ostatnie kojarzy nam się negatywnie.

Serce jako „środek” w człowieku

Wspomnieliśmy, że wyraz leb można odnieść do jakiegoś elementu wewnętrznego człowieka, do jego ludzkiej natury i pewnej głęboko zakorzenionej świadomości własnego „ja”, które często odróżniamy od ciała jako namacalnej powłoki. Dokonywanie tego rodzaju rozróżnień zawsze jest bardzo niebezpieczne, gdyż łatwo popaść w platonizm, a więc dostrzeganie w sobie pewnych odbić idei, istniejących gdzieś w świecie pozamaterialnym, przez co spogląda się często na ciało jako na więzienie tychże pierwiastków duchowych. Przestrzec przed tym mogę jedynie Czytelnika i Czytelniczkę, ­zastrzegając pewne trudności w podejmowanych dywagacjach. Ciało jest integralną częścią człowieka i jak wierzymy – świątynią Ducha Świętego. Starożytni autorzy biblijni budowali niejednokrotnie pewną dychotomię pomiędzy tym, co duchowe, a tym, co cielesne. Wskazywali nie tyle na konieczność braku dbałości o ciało, lecz na potrzebę zadbania przede wszystkim o to, co duchowe w człowieku.

Autor Księgi Przysłów wyjaśnia to w anty­tezie: „Spokój serca ożywia ciało, a zawiść jest jak próchnica kości” (Prz 14,30). Te dwie części stanowiące jednego człowieka nie wykluczają się wzajemnie, a człowiek winien trudzić się, by każda z tych sfer była odpowiednio zadbana. Troska o pokój serca, a więc o pewną stabilność życia wewnętrznego, doprowadzi do utrzymania zdrowia przez długie lata. Czy ta mądrość starożytnych nie jest nam dziś wciąż przekazywana, choć czasem wykorzystuje się ją jako element marketingu? Podobnie też działa to w odwrotną stronę, czego dowodzi prorok Izajasz, gdy wskazuje na wpływ cielesnych ran na stałość serca, a więc na siłę duchową, niezbędną człowiekowi w znoszeniu trudów (Iz 1,5).

Czym jest dusza dla autorów biblijnych?

Między badaczami tekstów biblijnych i historyków literatury starożytnej wciąż trwa debata nad tym, czy Hebrajczycy, późniejsi Żydzi, postrzegali duszę ludzką w podobny sposób, jak to czynili później chociażby Grecy. Są to poważne niuanse, jednak zasadniczo zmagamy się wciąż z pytaniem, czy w swoich początkach religia judaizmu znała taką koncepcję duszy, jaka zachowała się do dzisiejszych czasów, choć i ta przez wielu rozumiana jest niejednorodnie. Autorzy biblijni dostrzegają jednak pewien wewnętrzny wymiar życia ludzkiego, gdy piszą o podejmowaniu się służby Bogu „z całego serca” (1 Krl 8,23). Zapytajmy, co w rzeczywistości oznacza ten zwrot? Jak to jest służyć „z całego serca”? To służyć tak mocno i zawzięcie, że nie dba się o własne zdrowie i inne prywatne sprawy? Czy może służenie komuś w pełnym oddaniu?
Mało tego, przywołany zwrot pojawia się w istotnym dla historii świątyni Salomona tekście, czyli w modlitwie króla na okazję poświęcenia sakralnego kompleksu, wzniesionego w samym sercu (i znowu!) starożytnej Jerozolimy. Podobnie też głosi psalmista słowami: „Całym sercem będę Cię sławił, PANIE, będę opowiadał wszystkie Twoje cuda” (Ps 9,2). Jak to „całym sercem”? Czy to oznacza, że całym sobą? Czy tylko w sposób duchowy, bez nadmiernego zaangażowania ciała? „Szczęśliwi, którzy słuchają Jego pouczeń, całym sercem szukają Jego woli” (Ps 119,2) – „serce” w tym przypadku może stanowić o pewnej wewnętrznej ludzkiej skłonności lub o wewnętrznym nastawieniu, które uzewnętrznia się w postawie osoby zgłębiającej wiarę w Boga. Poszukiwanie Bożej woli to chyba jedno z najtrudniejszych ludzkich zadań, wymaga bowiem od człowieka nie tylko pozostawienia swojej strefy komfortu, lecz przede wszystkim wyzbycia egoizmu, myślenia tylko o sobie. Do takiej postawy prowadzić może jedynie otwartość serca, a więc duchowe przylgnięcie do przykazań, które objawiać się będzie dobrym życiem.

Umysł serca czy umysł i serce?

Czy dla starożytnych autorów biblijnych umysł stanowił jedność z sercem? A może są to te same rzeczywistości? Przecież dopiero Grecy mieli „wymyślić” mózg, a więc dokonać przełomu w badaniach medycznych nad człowiekiem, w których dowiedli wysokiej funkcjonalności tego organu ludzkiego. Co zatem proponują autorzy biblijni? Prorok Jeremiasz przywołuje słowa Boga, w których pada interesujące dla naszego wywodu stwierdzenie: „Dam im serce, żeby poznali, że Ja jestem ­PANEM, i będą Mi ludem, a Ja będę ich Bogiem, gdyż nawrócą się do Mnie z całego swego serca” (Jr 24,7). Zadać należy sobie pytanie, w jaki sposób można poznać poprzez serce. Da się to wyjaśnić poprzez wskazanie na serce jako siedlisko umysłu, poprzez który człowiek może rozpoznać, kim jest Bóg i co należy czynić, by się z nim zjednoczyć. Nawrócenie następuje poprzez uczuciowe przylgnięcie do Boga, ale także za sprawą wyrażenia zgody, co jest wynikiem działania woli ludzkiej. Miłość nie polega jedynie na emocjonalnym przywiązaniu. Wymagana jest również rozwaga i podjęcie się zobowiązania. Tak też jest z relacją człowieka wobec Boga. Poznajemy Go niejako dwutorowo – za sprawą uczuć i emocji, a także poprzez rozum i obserwację świata jako jedną z dróg intelektualnego dostrzegania obecności Boga w świecie.

W tej perspektywie bardziej zrozumiałe staje się wezwanie do tego, by nie zatwardzać serca. Nie czynić sobie serca kamiennego oznacza ożywiać je, wziąć poprzez rozum i głęboko przemyślane uczucia. „Przemyślane” nie oznacza „wykalkulowane”. Tym przecież towarzyszyć musi rozwaga. Co do zagadnienia poruszanego na łamach artykułu, należy podkreślić, że serce dla autorów biblijnych było miejscem, gdzie stykały się ze sobą rozum i uczucia, dając człowiekowi jego witalną siłę i czyniąc gotowym do przyjęcia Bożej woli, a także do zrozumienia jej w perspektywie dotykających go spraw.


Photo of author

Andrzej

Jędrzejczak

Doktor teologii, pisze na tematy biblijne i o Ziemi Świętej, pasjonuje się archeologią.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany