Na początku XV wieku okolica La Quercia we Włoszech cieszyła się złą sławą. Wśród winnych latorośli biegła jedyna droga do pobliskiej wioski. Niestety, czający się na niej bandyci często napadali na podróżnych i okradali ich z dobytku. Aby temu zapobiec, malarz Maestro Battista powiesił na dużym dębie namalowany przez siebie wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Ubogi artysta namalował swój obraz na tym, co miał pod ręką. Była to wyszczerbiona ceramiczna dachówka, która odpadła z jakiegoś dachu, zapewne znaleziona przez niego w krzakach.
Na obrazie mały Jezus dotyka swojej Matki, patrząc na nią z miłością, a w ręku trzyma ptaszka. Maryja zaś z widoczną troską spogląda prosto na nas.
Kapliczka z obrazem wisiała na dębie już prawie 50 lat, kiedy pewien eremita ze Sieny postanowił zabrać wizerunek do siebie, aby spokojnie móc się przed nim modlić. Jakież było jego zdziwienie, gdy następnego ranka obraz zniknął. Gdy poszedł go szukać, znalazł go na tym samym starym dębie, z którego go zabrał. Nie pozostało mu nic innego, jak wrócić do swojej pustelni już bez obrazu. Kilka lat później na podobny pomysł wpadła pewna kobieta i także postanowiła zabrać kapliczkę z obrazem do siebie, aby tam móc się przed nim modlić. Jednak gdy następnego dnia się obudziła, kapliczki nie było. Pobiegła do dębu i okazało się, że wisi ona tak, jakby nikt jej nie zdejmował. Powtórnie więc zdjęła obraz i zabrała do domu. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Obraz znowu wrócił na swoje dawne miejsce na drzewie. Od tej pory nikt już nie poważał się go ukraść.
W maju 1467 roku doszło do niewytłumaczalnej sytuacji. Pewien młodzieniec z Viterbo został zaatakowany przez bandytów. Konno zaczął uciekać przez las i kierował się do dębu, na którym wisiała cudowna kapliczka. Tam zszedł z konia i objął drzewo, błagając Maryję o pomoc. Goniący go rabusie widzieli, jak zsiada z konia, ale potem nagle zniknął im z oczu. Dokładnie przeszukali okolice drzewa, lecz bez skutku. Podróżny podziękował Matce Bożej i powrócił bezpiecznie do domu. Cud ten jest przedstawiony na dużym malowidle na ścianie bazyliki w La Quercia.
Moc Maryi objawiła się także w czasie strasznej zarazy, jaka nawiedziła Włochy w 1467 roku. Niccolò della Tuccia, historyk z Viterbo, który przeżył tę „czarną śmierć”, naliczył, że cudowny wizerunek nawiedziło blisko 30 tys. ludzi proszących o opiekę Maryi. Plaga ustąpiła po kilku dniach. Historyk wylicza także 40 dużych miast uczestniczących w dziękczynnych modlitwach za ocalenie przed zarazą. Wieść o tym cudzie obiegła całe Włochy i w tym czasie kapliczka na dębie w La Quercia stała się drugim pod względem popularności nawiedzanym przez pielgrzymów miejscem. Wyprzedzało ją tylko Loreto.
Dzięki pozostawionym ofiarom zbudowano w końcu niewielką kaplicę dla obrazu, a niedługo potem przy poparciu samego papieża Pawła II postawiono wspaniałą świątynię.
Przed tym cudownym wizerunkiem modliło się aż dziesięciu papieży! Papież Paweł III przybywał tu nawet z coroczną pielgrzymką i odprawiał mszę świętą. Inne osoby, które oddały cześć temu wizerunkowi, to wielcy święci, jak choćby św. Filip Nereusz, św. Karol Boromeusz, św. Paweł od Krzyża, św. Ignacy Loyola, św. Kamil z Lellis i wielu błogosławionych Kościoła.