Maryja przypomina, aby iść za Chrystusem

Photo of author

Autor: Marek Woś

O historii i znaczeniu sanktuarium kodeńskiego, gdzie znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Gregoriańskiej, rozmawiamy z o. Krzysztofem Borodziejem, superiorem wspólnoty Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Kodniu.

o. Krzysztof Borodziej

o. Krzysztof Borodziej , © Fot. Sanktuarium w Kodniu

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

O historii i znaczeniu sanktuarium kodeńskiego, gdzie znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Gregoriańskiej, rozmawiamy  z o. Krzysztofem Borodziejem, superiorem wspólnoty Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Kodniu.

Sanktuarium w Kodniu to miejsce szczególne na duchowej mapie Polski, a jednak wielu mieszkańców zachodniej części naszego kraju wie o nim niewiele. Z czego, Ojca zdaniem, wynika ta „biała plama” w świadomości pielgrzymów? 

To już prawie 400 lat (od 1631 roku), jak do Kodnia przybył cudowny obraz Matki Bożej Gregoriańskiej. Kodeń leżał wtedy w środku Rzeczypospolitej, a przed oblicze Matki przybywali pielgrzymi różnych narodowości: Polacy, Białorusini, Rusini, Litwini. Wiadomość o cudownej ikonie z Kodnia przechodziła z ust do ust, z jednego jarmarku na kolejny, z jednej świątyni do drugiej, z wioski do wioski i z miasta do miasta. Ludzie szukali pomocy i pocieszenia u Boga i Jego Matki. Być przed Jej cudowną ikoną i wpatrywać się w Jej oblicze to był wyraz wiary i często wyprawa życia. Dzisiaj do sanktuarium kodeńskiego wciąż przybywa wielu pielgrzymów, około 300 tysięcy rocznie, z różnych stron Polski: z Wielkopolski, Dolnego Śląska, Podkarpacia czy Małopolski, a najwięcej z Lubelszczyzny, Mazowsza i Podlasia. Zapewne ta liczba pielgrzymów wiąże się ze zmianą form pielgrzymowania, bardziej w kierunku zwiedzania czy przyjemnie spędzonego czasu, a nie głównie wymiaru duchowego. W tak rozumianym pielgrzymowaniu Sanktuarium w Kodniu może być mało atrakcyjne dla organizatorów wspomnianych wyjazdów i pewnie stąd to stwierdzenie o „białej plamie”. 

Rozmawiając z tymi, którzy przybywają do Kodnia z odległych zakątków naszej ojczyzny, słyszymy: „jak tu cicho, taki spokój, wspaniałe warunki noclegowe i duży cudowny obraz Matki Bożej”, ale zaraz dodają w pośpiechu: „jesteśmy w drodze na Litwę, zwiedzamy Podlasie”. Wielu przyjeżdża tu od lat z grupami bądź całymi rodzinami, aby przed obliczem Królowej Podlasia i Matki Jedności umocnić swoją wiarę, prosić o jedność w sercu, w rodzinie czy między bliskimi. Odpowiedź na pytanie o brak popularności Kodnia jako miejsca pielgrzymkowego nie jest łatwa, a przyczyn zapewne można by wskazać wiele, nawet i tę, że za granicą jest wojna, co z pewnością nie zachęca do podróżowania w tych okolicach. Na różne sposoby staramy się zapraszać do kodeńskiego sanktuarium na spotkanie z Matką Jedności, Ona jest tu królową i wyprasza wiele łask już prawie 400 lat.

W wielu miejscach, szczególnie w zachodniej Polsce, kościoły pustoszeją. Tymczasem w sanktuarium w Kodniu nawet w dni powszednie widzieliśmy świątynię pełną ludzi. Czy można powiedzieć, że duchowość we wschodniej Polsce jest głębiej zakorzeniona? Z czego, Ojca zdaniem, wynika ten stan rzeczy?

Do kodeńskiego sanktuarium przyjeżdża wielu ludzi, aby pomodlić się przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Kodeńskiej, skorzystać z sakramentu pojednania, przejść na Kalwarii jedną z nielicznych w Polsce dróg krzyżowych, gdzie w kaplicach w pięknym plenerze kodeńskich Łęgów są ustawione postacie naturalnej wielkości (Kalwaria Kodeńska), które wykonał pan Tadeusz Niewiadomski – artysta z Białej Podlaskiej. Przybywają, aby porozmawiać o swoich problemach w życiu osobistym czy rodzinnym, skorzystać z kierownictwa duchowego lub pomocy egzorcysty. W tym zapewne trzeba upatrywać dużej liczebności grupy, która regularnie uczestniczy w liturgii Eucharystii przez cały rok. 

Natomiast w okresie od maja do listopada jest dużo grup pielgrzymów z całej Polski i to oni w większości wypełniają kodeńską bazylikę czy kalwarię. Czy na wschodzie ludzie są bardziej religijni? Może i tak, pewnie trochę częściej uczestniczą w niedzielnej Eucharystii. Mają na to wpływ rodzina, tradycja, przywiązanie do Kościoła, do wolnej ojczyzny, ale podłożem tego zawsze jest wiara przekazywana w rodzinie. To rodzina odgrywa znaczącą rolę.

Kodeń leży przy granicy z Białorusią, w regionie, gdzie spotykają się tradycje katolicka, prawosławna i unicka. Jak dziś wyglądają ekumeniczne relacje z innymi odłamami chrześcijańskimi? O co powinniśmy prosić Matkę Jedności w Kodniu, także wobec zagrożeń dla pokoju na świecie?

Kardynał Karol Wojtyła w roku 1977, podczas uroczystości 50-lecia powrotu obrazu Matki Bożej Kodeńskiej na Podlasie do Kodnia, wypowiedział bardzo ważne słowa: „tu do Kodnia przed oblicze swojej Matki przybywali: Polacy, Litwini, Rusini czy Białorusini, szukając jedności, i Ona tę jedność sprawia”. Te słowa są ciągle aktualne i tak postrzegamy całą drogę ekumenizmu. Przed Jej oblicze przybywają różni ludzie różnych wyznań, mając na uwadze wschodnią część Europy. Wraz z odzyskaniem niepodległości przez Polskę już ponad sto lat temu ludzie między sobą zaczęli na nowo układać życie rodzinne i sąsiedzkie. A kiedy fundamentem tych relacji jest wiara i tradycja, to mimo różnic wyznaniowych ci ludzie przebywają razem i razem świętują. A Maryja, nasza Matka, którą otrzymaliśmy na Golgocie, przypomina nam, aby iść za Chrystusem, bo to On jest dawcą i źródłem Pokoju. O to prosimy Maryję, aby pomagała nam iść za Chrystusem każdego dnia w naszych wyborach i w przyjmowaniu historii naszego życia. „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej”, powiedział ksiądz kardynał August Hlond, który otrzymał biret kardynalski na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie wtedy znajdował się obraz Matki Bożej Kodeńskiej.

Jaką rolę pełni sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej, nazywanej Królową Podlasia, dla mieszkańców regionu? W jaki sposób wpisała się ona w dziedzictwo kulturowe Podlasia?

Sanktuarium w Kodniu za przyczyną Matki Bożej Gregoriańskiej, którą nazywamy Królową Podlasia, stało się miejscem umocnienia wiary. A co za tym idzie, także miejscem jej narodzin dla tych, którzy gdzieś w życiu ją zatracili. I tak dzieje się przez całe dziesiątki, a może trzeba powiedzieć setki lat. Tu z odwagą i wiarą w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku powstańcy styczniowi z Kodnia i okolicznych zaścianków stoczyli zwycięską bitwę o Kodeń. Tu „Męczennicy Podlasia” szukali pomocy i umocnienia wiary w strasznym okresie carskich represji. Tu podczas II wojny światowej przybywali wierni pielgrzymi, by szukać wsparcia oraz pomocy, gdyż sanktuarium było otwarte cały czas. A lata powojenne to nieustanne wołanie o wolną Polskę. 

Po latach wznowiony jarmark kodeński wpisuje się w piękną tradycję i przenosi ją w XXI wiek. Tradycje odpustów: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej Kodeńskiej 2 lipca (diecezjalny dzień chorych) czy Zesłania Ducha Świętego – to czas wspólnej modlitwy dla kilkudziesięciu tysięcy pielgrzymów, ale też czas wspaniałych koncertów, które swoją atmosferą wypełniają wieczory podczas tych uroczystości.

Jakie są potrzeby duchowe pielgrzymów? Co ich przyciąga: niezwykła historia obrazu, kalwaria, a może cisza i przestrzeń ogrodów maryjnych, gdzie można zatrzymać się na modlitwie i odpoczynku?

Prawdą jest, iż kodeńskie sanktuarium ze swoim położeniem nastraja i skłania do wielu przemyśleń i refleksji nad własnym życiem, jego przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. A oblicze Królowej Podlasia i Jej potężny płaszcz pomagają poczuć się naprawdę bezpiecznie, jak w domu u Matki, i to zapewne pierwszy i podstawowy wpływ oraz działanie tego Sanktuarium. Przepiękne i rozległe nadbużańskie łąki, na których znajduje się Kalwaria Kodeńska, przyczyniają się do przejścia niesamowitej oraz niepowtarzalnej drogi w swoim życiu, a przepiękny śpiew ptaków bardzo pomaga w odzyskaniu harmonii i dobrym wypoczynku.

Od niemal stu lat kustoszami sanktuarium w Kodniu są Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Co stanowi największe wyzwanie, a co daje najwięcej radości w posłudze w tym miejscu?

Wyzwań jest naprawdę wiele: zapewnienie bezpieczeństwa pielgrzymom, w miarę możliwości pomoc duchowa dla wszystkich przebywających, na pewno teraz też organizacja noclegów i wyżywienia, gdyż to są ważne sprawy w życiu pielgrzymów. A najwięcej radości daje to, kiedy widzimy, jak wielu ma uśmiechnięte i radosne twarze, z których emanuje pogoda i spokój, gdyż byli u spowiedzi lub przeżyli pewną formę kierownictwa duchowego i oddali swoje życie pod nieustanną opiekę Tej, która jest Matką!

Na czym polega Ojca codzienne towarzyszenie pielgrzymom? Jak Ojciec łączy swoje powołanie zakonne z posługą w sanktuarium? 

Trudno na to pytanie dać jakąś precyzyjną odpowiedź, ale może niech wystarczy to, że staram się być ciągle na miejscu i do dyspozycji pielgrzymów. Mam dla nich czas, bo po to tu jestem.

Czy pielgrzymi dzielą się świadectwami łask otrzymanych za przyczyną Matki Bożej Kodeńskiej? Czy jest jakieś szczególne, którym Ojciec mógłby podzielić się z naszymi czytelnikami?

Tak, tych nadzwyczajnych wydarzeń jest wiele i nie wszystkie dadzą się zweryfikować: jedni dziękują przez modlitwę, inni przez przemianę życia, a są i tacy, którzy o tym mówią głośno dla zbudowania słuchających i umocnienia nadziei, iż nie wszystko jest stracone, ale trzeba podejmować walkę z Bożą pomocą przez wstawiennictwo Matki Bożej Kodeńskiej. Jedno z takich świadectw z 2023 roku z początku sierpnia: szedłem do bazyliki, zatrzymała mnie pewna pani i prosiła o modlitwę, gdyż została u niej stwierdzona choroba nowotworowa i za kilka dni miała rozpocząć chemię. Odpowiedziałem na tę prośbę i poszedłem przed cudowny obraz, modląc się w jej intencji. W pierwszych dniach października 2023 roku, kiedy byłem w bazylice, podeszła do mnie ta sama pani, przedstawiła się, przypominając swoją prośbę, i powiedziała z głębokim wzruszeniem, iż zostawiła na furcie klasztornej całą dokumentację swojej choroby i orzeczenie zespołu lekarskiego, który stwierdził, że nie ma w organizmie żadnych komórek rakowych. Przyjechała, aby podziękować Matce Bożej za uratowanie życia i przywrócone zdrowie. W książce cudów są relacje dziesiątek osób, które odzyskały zdrowie duszy i ciała w kodeńskim sanktuarium.

Ograniczony dostęp

Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego". To wydanie jest wciąż dostępne w sprzedaży, dlatego ma ograniczony dostęp. Nasze czasopisma możesz nabyć w cenie już od 2 zł. Zamów i wspieraj różańcowe inicjatywy!

Photo of author

Marek

Woś

Redaktor naczelny, polonista, filmoznawca, edytor, ekonomista i wydawca.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments