Grota Mleczna w Betlejem i tradycja relikwii mleka Matki Bożej

Photo of author

Autor: Andrzej Jędrzejczak

Grota Mleczna to miejsce niezwykłe nie tylko pod względem historycznym. Istnieje również ważna teologiczna koncepcja, która swoją historią sięga czasów starożytnych. Mowa o Maryjnej laktacji, tradycji dostojnej, a zarazem bliskiej wszystkim matkom. W artykule odbędziemy wędrówkę nie tylko po Betlejem, ale także przez historię teologicznego motywu Maryjnego mleka. Zapraszam do Groty Mlecznej!

Grota Mleczna w Betlejem

Grota Mleczna w Betlejem © Fot. A. Jędrzejczak

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Grota Mleczna to miejsce niezwykłe nie tylko pod względem historycznym. Istnieje również ważna teologiczna koncepcja, która swoją historią sięga czasów starożytnych. Mowa o Maryjnej laktacji, tradycji dostojnej, a zarazem bliskiej wszystkim matkom. W artykule odbędziemy wędrówkę nie tylko po Betlejem, ale także przez historię teologicznego motywu Maryjnego mleka. Zapraszam do Groty Mlecznej!

Z Jerozolimy do Betlejem można się dostać na kilka sposobów, a dwa z nich – droga przemierzana pieszo lub pokonywana autobusem – są najczęściej wybierane przez turystów. Na drodze do pielgrzymiego celu staje tzw. checkpoint – jeden dla pojazdów, a drugi dla pieszych. Podczas gdy w pierwszą stronę izraelscy żołnierze bez problemu przepuszczają podróżnych, tak powrót do Jerozolimy może stać się już bardziej uciążliwy. Wnikliwa kontrola autobusu, która często kończy się zatrzymaniem kilku palestyńskich Arabów, bywa powodem zniecierpliwienia przyjezdnych. Najlepiej nie okazywać w tych miejscach emocji i nie podnosić głosu, a wtedy zyska się możliwość powrotu z terenów Autonomii Palestyńskiej, która autonomiczna jest tylko z nazwy. W punkcie kontrolnym dla pieszych byłem kiedyś świadkiem, jak bogobojni żołnierze izraelscy zdecydowali się nie wpuścić arabskiej pary, której towarzyszyło kilkumiesięczne dziecko. Z tego, co mówił jeden z żołnierzy, wywnioskowałem, że o to dziecko właśnie chodziło…

Jeśli już zdołamy się przedrzeć przez te zasieki, a mur oddzielający Jerozolimę od Betlejem znajdzie się za naszymi plecami, do wyboru mamy dwie drogi. Do Bazyliki Narodzenia Pańskiego skierować się możemy ruchliwą i hałaśliwą ulicą, na której roi się od straganów i przeciskających się tam arabskich kobiet. Chyba powinienem o tej drodze pisać już w czasie przeszłym. Z wieści, jakie do mnie docierają, wynika, że rozciągający się na paręset metrów targ już nie istnieje, bo nie ma na nim co sprzedać i kupić, a grupy turystów i pielgrzymów próbujące się przedostać przez tłumy arabskich obywateli Autonomii Palestyńskiej są nieobecne z powodu trwającego konfliktu. To straszne, w jak szybkim tempie można z ofiary stać się oprawcą.

Druga droga, którą pamiętam z moich odwiedzin Betlejem, była już znacznie bardziej spokojna. Droga Gwiazdy, bo taką nazwę nosi ulica, to jeden z najstarszych odcinków drogowych w Betlejem. W pamięci historycznej przetrwała jako namacalny ślad obecności Trzech Mędrców, którzy podążali do Dzieciątka Jezus. W bliższej nam historii, z przełomu XX i XXI wieku, widzimy obraz drogi tętniącej życiem, pełnej barwnych sklepików z pamiątkami, kuszących oko zaaferowanych zgiełkiem turystów i pielgrzymów. Ulica zmieniła się w pustą przestrzeń po drugiej intifadzie, trwającej w latach 2000–2005. Wtedy to rzesze palestyńskich obywateli podniosły bunt przeciwko działaniom władz Izraela. Ograniczenie ruchu pielgrzymkowego i turystycznego dla wielu mieszkańców Drogi Gwiazdy oznaczało handlową klęskę. Dziś na tej trasie znajduje się kilka sklepików, piekarnia i salon barberski… Moje wspomnienia owocują w nieprzebraną ilość relacji z podróży do Betlejem. Uwiecznione zostały nie tylko w formie literackiej, często znacznie bardziej poetyckiej niż prezentowany artykuł. Droga do Betlejem w sposób szczególny przedstawiana była również na mapach, na których okraszano ją specjalną ornamentyką.

Pewnie podobnie wygląda droga, która prowadzi spod Bazyliki Narodzenia Jezusa do Groty Mlecznej. Pamiętam ją jako kolorową drogę udekorowaną flagami wielu państw świata. Znajdowały się na niej sklepy z przeróżnym asortymentem, a ich właściciele często życzliwie zachęcali do odwiedzania handlowych przestrzeni. Wielu z nich proponowało kubek świeżo wyciskanego soku lub zakup własnoręcznie wykonanych dewocjonaliów – od różańców po wieloelementowe szopki betlejemskie. Droga ta, choć krótka, prowadziła nieco w górę, a przebycie jej w upalne dni mogło dla wielu stanowić nie lada wyczyn. Warto pamiętać, że odcinek od Hebron Road, a więc głównej drogi oddzielającej Betlejem od Beit Jala, na której znajdował się jeden z punktów kontrolnych, ale i końcowy przystanek autobusowy, to zaledwie 1,5 km drogi pieszo – drogi wyczerpującej, prowadzącej raz w górę, raz w dół. Dlatego dotarcie do Groty Mlecznej mogło być niemałym wyzwaniem.

Grota Mleczna jako cel stanowić może cudowne zwieńczenie trudnej pielgrzymiej wędrówki – nie tylko ze względu na cudowność tego miejsca, ale także organizację tej przestrzeni. Schody do świątyni prowadzą w dół do skalnej groty, w której zmęczone już ciało może odpocząć od spiekoty, a dusza i umysł nasycić się kontemplacją prawdy wiary o macierzyństwie Maryi. Można zapytać, skąd pomysł na wzniesienie tego świątynnego kompleksu. Ma on swoje źródło w tradycji, według której Matka Boża, ponaglana przez świętego Józefa, miała uronić kilka kropel swojego matczynego mleka, kiedy Święta Rodzina w pośpiechu przygotowywała się do opuszczenia Palestyny. Niepokój ten miał być spowodowany przez działalność króla Heroda, który za cel obrał sobie wymordowanie niemowląt, gdyż miały zagrażać jego panowaniu.

Grota Mleczna – miejsce odosobnienia

Być może powodem znikomej liczby pielgrzymów, którzy odwiedzają grotę, jest fakt położenia sanktuarium. W zestawieniu z liczbą odwiedzających inne miejsca kultu rzadko jest ona celem wiernych. Podczas swoich wyjazdów udałem się do niej pięciokrotnie, co może nieco wpływać na moje postrzeganie liczby wiernych odwiedzających to miejsce, jednak chyba tylko raz spotkałem tam grupę kilkuosobową…

Może to i dobrze, bo dzięki temu można nieco odetchnąć w upalne dni i skryć się w jednej z kaplic albo w krużgankach okalających cały kompleks. Ten nie jest najstarszy, choć z samym miejscem wiąże się tradycja, która pochodzi z późnej starożytności. Według podań już w IV wieku po Chrystusie wokół Groty Mlecznej miały zbierać się grupy wiernych. Modląc się, otaczały to miejsce czcią. Teren ten najprawdopodobniej był wcześniej zamieszkany, choć nie udało się jak dotąd odkryć żadnych pozostałości zabudowań. Odnaleziono jedynie świadectwa pochówku na wschodnich zboczach wzgórza, na którym wznosi się obecnie Grota Mleczna. Jednym z ciekawszych elementów historii i archeologii tego miejsca jest fakt, że prawdopodobnie jako jedyne obok Bazyliki Narodzenia Pańskiego nie ucierpiało wskutek zniszczeń spowodowanych przez najazd perski w 614 roku. Bazylika nie została przez najeźdźców naruszona, gdyż odkryli, że w środku znajduje się mozaika przedstawiająca pokłon Trzech Mędrców ubranych w perskie stroje. Były to jedyne świątynie i miejsca sakralne pozostające pod pieczą cesarza Konstantyna, które nie uległy w tym czasie zniszczeniu.

Sakralny kompleks, który dziś możemy odwiedzać, powstał w czasach średniowiecznych. Został zlokalizowany pod greckim monasterem świętego Mikołaja, jednak później mnisi porzucili budynek. Znane są zapiski dominikańskiego brata zakonnego, który odnotował, że karmiące matki cierpiące na brak mleka udawały się w to święte miejsce, gdzie zdrapywały ze ścian materiał. Następnie mieszały go z wodą i piły, mając nadzieję na odzyskanie zdolności karmienia piersią. Kamienne filary znajdujące się w grocie znane były zresztą pod nazwą „lac sancte Marie” – „mleko Maryi”. Tradycję tę znano już szeroko w całej chrześcijańskiej Europie. Na poświadczenie tych słów można przytoczyć fragment staropolskiego apokryfu „Historia Trzech Króli”, w którym autor wspomina o kamieniu „na ktorym kamieniu błogosławiona dziewica panna Maryja zawżdy siadała, gdy syna swego, Pana Jesusa, karmiła albo przy swoich naświętszych piersiach dzierżała. A niktorego czasu z przygodzenia mała trocha mleka z jej naświętszych piersi na on to kamień ukanęła albo upadła, ktorego mleka wyobrażenie na tym istym kamieniu znać aż do dzisiejszego dnia, a jim więcej skrabają tym więcej narosta a roście, a od pielgrzymow albo od pątnikow na wszytki strony bywa noszono” [pisownia oryginalna] (HTK 198r/5-17). Dowodzi to, że tradycja mleka Maryi była znana powszechnie.

Ograniczony dostęp

Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego". To wydanie jest wciąż dostępne w sprzedaży, dlatego ma ograniczony dostęp. Nasze czasopisma możesz nabyć w cenie już od 2 zł. Zamów i wspieraj różańcowe inicjatywy!

Photo of author

Andrzej

Jędrzejczak

Doktor teologii, pisze na tematy biblijne i o Ziemi Świętej, pasjonuje się archeologią.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments