Ein Kerem – źródło wiedzy i Bożych łask

Photo of author

Autor: Andrzej Jędrzejczak

To już nasz ostatni przystanek w wędrówce po kościołach maryjnych, znajdujących się na terenie Izraela. Tym razem odwiedzimy świątynię w Ein Kerem, małej wiosce, która na przestrzeni lat weszła w administracyjne granice Jerozolimy. Miejsce to jest związane z doniosłymi wydarzeniami sprzed około 2000 lat. Zajmiemy się pokrótce zagadnieniami dotyczącymi procesu identyfikacji miejsca, do którego według ewangelisty Łukasza miała pospiesznie udać się Maryja, tuż po zwiastowaniu anielskim. Poznamy je też w perspektywie historycznej i odsłonimy barwny świat malowideł znajdujących się w sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety.

Fragment ołtarza głównego w kościele w Ein Kerem

Fragment ołtarza głównego w kościele w Ein Kerem © Fot. A. Jędrzejczak

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

To już nasz ostatni przystanek w wędrówce po kościołach maryjnych, znajdujących się na terenie Izraela. Tym razem odwiedzimy świątynię w Ein Kerem, małej wiosce, która na przestrzeni lat weszła w administracyjne granice Jerozolimy. Miejsce to jest związane z doniosłymi wydarzeniami sprzed  około 2000 lat. Zajmiemy się pokrótce zagadnieniami dotyczącymi procesu identyfikacji miejsca, do którego według ewangelisty Łukasza miała pospiesznie udać się Maryja, tuż po zwiastowaniu anielskim. Poznamy je też w perspektywie historycznej i odsłonimy barwny świat malowideł znajdujących się w sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety.

Ein Kerem to mała mieścina, znajdująca się obecnie w obrębie administracyjnym Jerozolimy, a dawniej od miasta stołecznego dzieliło je kilka kilometrów. Miejscowość położona jest w majestatycznej scenerii, w dolinie spowitej zielenią w czasie wiosennych deszczy i nieco wyblakłą, ale wciąż z dominacją flory kształtowanej przez letnie promienie słoneczne. Dotrzeć można tam pieszo, choć wędrówka potrafi być wyczerpująca, zwłaszcza gdy z nieba leje się żar, a spiekota przypomina o naszych fizycznych ograniczeniach. Warto jednak wybrać się szlakiem pieszym, by móc podziwiać rozpościerającą się wokół scenerię barw i kształtów. Powrót możemy sobie oszczędzić, wybierając kołowy środek komunikacyjny – z wykluczeniem roweru, rzecz jasna – bo droga wiedzie w górę.

Nazwę „Ein Kerem” tłumaczy się jako „źródło winnicy”, co odpowiada krajobrazowi, który mieni się zielenią, nie bacząc zbytnio na porę roku. Na terenie Ein Kerem znajduje się źródło wody, od XIII wieku nazywane „Fontanną Maryi” (Ein Sitti Mariam). Tradycja ta zapewne jest nieco dawniejsza, lecz najstarsze poświadczenia pozwalają nam wskazywać na ten okres. Ein Kerem ­zamieszkane było już znacznie wcześniej, a ślady osadnictwa datuje się na 4000 lat temu. Jeśli chodzi o teksty biblijne, to zmagamy się z dwoma problemami. Po pierwsze, ewangelista Łukasz nie wspomniał nazwy miasta, do którego miała przybyć z odwiedzinami do swojej krewnej Maryja, gdy już otrzymała nadzwyczajne wieści o narodzinach dziecka. Czytamy, że „w tych dniach Maryja wybrała się w drogę i spiesząc się, poszła w górskie okolice, do pewnego miasta judzkiego” (Łk 1,39). Dosłowne tłumaczenie: „poszła w góry, do miasta Judy”, sugeruje nam, że ewangelista mógł wiedzieć, do jakiego miasta się udała, lecz z niewiadomych przyczyn nie doprecyzował tej kwestii. To dziwne, zwłaszcza dla Łukasza, który raczej słynie z dokładności w określaniu faktów. W tradycji utrzymał się pogląd, że był lekarzem, więc może to wzmagać nasze zdziwienie. Wyrażenie „górzysta kraina” lub „góry” pojawia się w Biblii na określenie terenów zajmowanych przez pokolenie Judy, a umieszcza się je wokół Hebronu, Betlejem lub nieopodal Jerozolimy. 

Po drugie, co wiąże się w sposób naturalny z pierwszym problematycznym zagadnieniem, próbujemy od wielu już lat dokonać identyfikacji Ein Kerem z innym biblijnym miejscem, wzmiankowanym kilkukrotnie w tekstach Starego Testamentu, Bet Hakerem. Tę nazwę tłumaczy się jako „miejsce winnicy” (lub lepiej: „dom winnicy”), co pozostaje w zgodności z nazwą Ein Kerem. Miejsce to przywołane jest zaledwie dwukrotnie, lecz i to nie pozwala na dokładną identyfikację jego położenia. Zbyt mała liczba źródeł nie ułatwia pracy badaczom, a ich mnogość też potrafi sprowokować naukowe działania. Jedno jednak odróżnia miejsce zamieszkania Elżbiety, gdzie spotkała się ona ze swoją krewną Maryją, od tego wyżej wzmiankowanego. O dystrykcie Bet Hakerem i jego zarządcy wspomina się przy okazji opisu działalności Nehemiasza, który z ramienia perskiego hegemona przybył do Jerozolimy, by dokonać reformy religijnej oraz przeprowadzić niezbędne prace budowlane w celu ochrony miasta przed militarnym atakiem. Malkiasz, syn Rehaba, miał odpowiadać za renowację Bramy Gnojnej (Neh 3,14), zniszczonej podczas babilońskiego najazdu i nadwyrężonej przez upływ czasu. Co ciekawe, brama ta wciąż funkcjonuje i jest jednym z ważniejszych punktów w obrębie Starego Miasta Jerozolimy – to przez nią można dostać się na plac przed Ścianą Płaczu. 

Wzmianka w Księdze Nehemiasza nie pomaga w identyfikacji miejsca. Inaczej jest z wersetem z Księgi Jeremiasza, w którym pada ostrzeżenie dla Judejczyków przed militarną ekspansją wrogów z Północy. W obliczu najazdu Babilończyków mają zostać przeprowadzone odpowiednie działania obronne, w tym dęcie w róg i pojawienie się znaków dymnych, które miały pochodzić z ognisk rozpalanych na szczytach pagórków Pogórza Judzkiego. Jeremiasz nawołuje do obrony lub ucieczki, a działania mają być podejmowane nie tylko w Bet Hakerem, ale też w Tekoa, mieście oddalonym na południe od Jerozolimy, a więc w kierunku Betlejem. Jeśli zestawienie Tekoa i Bet Hakerem było intencjonalne, to Ein Kerem będzie już innym miejscem, a to ze względu na położenie obydwu w różnych regionach. Istnieje jednak możliwość połączenia Ein Kerem z Bet Hakerem poprzez korespondencję terminologiczną. Obydwa te miejsca łączy termin kerem, „winnica”, a w dodatku określenie to jest teologicznie głębokie. Podobnie jak Bet Hakerem miało stanowić o bezpieczeństwie Jerozolimy i Judy, tak Ein Kerem było miejscem schronienia dla Maryi, oczekującej na narodziny dziecka. „Winnica” jest też miejscem, gdzie można odpocząć od spiekoty dnia i skryć się w cieniu drzew oliwkowych. Czyż nie tego potrzebowała Maryja w okresie oczekiwania na narodziny Jezusa?

Trudności z identyfikacją tego miejsca rozwiewają częściowo źródła starożytne, w których wzmiankuje się chociażby o tym, że dom Zachariasza („Bayt Zakaria”) znajdował się w dystrykcie Aelia. Była to „pogańska” nazwa Jerozolimy, nadana jej za czasów panowania Hadriana, cesarza rzymskiego, który zasłynął odbudową miasta. Taką nazwę nosił również obszar znajdujący się wokół Jerozolimy, w tym wioski usytuowane na zboczach górskich rozpościerających się wokół Świętego Miasta. Informację o istnieniu Domu Zachariasza na terenie Ein Kerem potwierdzili w swoich pismach: św. Piotr, biskup Sebasty w Armenii, działający w IV wieku po Chrystusie, oraz Eutychiusz z Aleksandrii, patriarcha chalcedoński, który kronikę o dziejach świata, począwszy od potopu za czasów Noego, „Nazm al.-Jauhar”, napisał w X wieku po Chrystusie. Wzmianka rosyjskiego pielgrzyma z XI wieku zawiera krótki opis dziejów kościoła znanego obecnie jako kościół św. Jana Chrzciciela w Ein Kerem. Dziś zwiedzać będziemy inną budowlę, jednak informacja o tym sakralnym budynku powinna dać nam argument za identyfikacją Ein Kerem jako miejsca nawiedzenia i wyśpiewania hymnu „Magnificat”.

Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety

Odwiedzane przez nas sanktuarium nie jest budowlą starą, wzniesiono ją bowiem w ubiegłym wieku, w latach 1939–1940. Stało się to przy niemałym wkładzie tamtejszej Polonii – była ona jednym z fundatorów tablic zawieszonych na placu przed świątynią, na których widnieje zapis hymnu „Magnificat” w wielu językach. Także w czasie II wojny światowej stanowiła silną diasporę Polaków, kształtując kulturę w tamtejszym liceum dla młodzieży polskiej przybyłej w ślad za wojskami generała Andersa. Co do samej świątyni, to na jej miejscu stała już wcześniej inna budowla sakralna, którą opiekowali się mnisi ormiańscy, lecz podupadła, gdy została przez nich opuszczona krótko po wzniesieniu (najpewniej z racji prześladowań osmańskich). Franciszkanie nabyli ją w 1679 roku i jest własnością Kustodii aż do dzisiaj. Niejednokrotnie już słyszałem sarkastyczne porównanie państwa Izrael do franciszkańskiej Kustodii – obydwie te organizacje posiadają wiele posiadłości na terenie Bliskiego Wschodu. Szczęśliwie dzieje się tak, że franciszkanom daleko do zbrodniczej działalności rządu Izraela…

Na terenie, gdzie wznosi się sanktuarium, prowadzone były badania, które nadzorował nie kto inny, jak o. Bellarmino Bagatti – znany już Czytelnikom moich poprzednich artykułów. Dzięki jego mozolnej pracy badawczej udało się opisać pozostałości starożytnych budowli, które postawiono w tym miejscu, co stanowiło później architektoniczną podstawę do wzniesienia nowego kościoła. Budynki sakralne powstały na terenie, gdzie stoi obecnie sanktuarium, już w V wieku po Chrystusie. O chrześcijańskiej proweniencji tych starożytnych budowli miało świadczyć to, że archeolodzy natknęli się na liczne krzyże wyżłobione w tynku, a także inskrypcje zapisane w języku greckim, które jednoznacznie określiły charakter kompleksu: „Jezus Chrystus, Syn Boży. Dla Jana i Pawła (zbawienie)”. Inne potwierdzenia istnienia chrześcijańskiej świątyni znajdujemy w poświadczeniach tekstualnych. Jednym z nich jest kalendarz Kościoła Jerozolimskiego, pochodzący z VII–VIII wieku, w którym wymienia się stacje liturgiczne, do których mieli udawać się wierni, by odprawiać nabożeństwa. Wśród wielu świątyń znajdujących się w Jerozolimie lub w jej sąsiedztwie jest również kościół w Ein Kerem (właśc. Enqarim), do którego wierni mieli przybyć 28 sierpnia. Według informacji przekazanych przez archi­diakona Teodozjusza, kościół ten miał znajdować się w odległości „pięciu tysięcy metrów od Jerozolimy”, co potwierdza nasze próby identyfikacji. Interesujący jest również fakt, że kościół Nawiedzenia św. Elżbiety nie został wzniesiony w miejscu określanym jako „Dom Zachariasza”, co współgrałoby z ewangelicznym przesłaniem o odwiedzinach Maryi. Trudno jednoznacznie wyrokować, co było przyczyną tego rozdźwięku. Być może Zachariasz jako arcykapłan posiadał więcej niż jeden dom, był bowiem przedstawicielem stanu kapłańskiego, który był wówczas uprzywilejowany i majętny. To kuszące rozwiązanie, lecz nie znajduje ono potwierdzenia w żadnych źródłach pisanych.

Photo of author

Andrzej

Jędrzejczak

Doktor teologii, pisze na tematy biblijne i o Ziemi Świętej, pasjonuje się archeologią.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany