Świadectwa z KRS 43

Paweł: Uzdrowienie duszy i ciała

Cała historia rozpoczęła się od choroby skóry mojej żony. Dla większości kobiet piękna cera, w szczególności twarzy, to istotna rzecz. Około dwóch lat temu na twarzy mojej żony pojawiły się czerwone wrzody, ogniste i zaczerwienione – wyglądały bardzo brzydko, przypominały trąd. Życie mojej żony z dnia na dzień stawało się coraz większym cierpieniem, nie chciała nigdzie wychodzić, myślała o zwolnieniu się z pracy, problem ten całkowicie niszczył ją psychicznie. Odwiedziliśmy różnych lekarzy, żona przeszła liczne badania, brała tabletki, stosowała różnorakie maseczki, lecz to nie pomagało.

Do czasu aż odnalazła w internecie wspaniałe lekarstwo: nowennę pompejańską. Jak większość Polaków, nazywaliśmy się katolikami, wywodzimy się przecież z katolickich rodzin, ale poza tym nasza wiara była letnia. Przykładowo: spowiedź była dla nas rzadkością, modlitwa codzienna tylko się zdarzała, nasze małżeństwo też jakby zaczęło się psuć. Kiedy moja żona przeczytała o nowennie, żadne z nas nie wierzyło w moc jej działania. Mimo to zaczęliśmy ją odmawiać, traktując jako ostatnią deskę ratunku. Już pierwszego dnia wspólnego różańca doświadczyliśmy, że coś się zaczyna w naszym życiu dziać. Trwając w odmawianiu nowenny, zauważyliśmy w końcu, że wrzody na skórze mojej żony znikają i że ta modlitwa to nie żart, tu faktycznie działają Maryja i Jezus. Wrzody mojej żony cyklicznie gasły i pojawiały się na nowo. Odmówienie drugi raz nowenny zakończyło całą walkę z jej chorobą skóry. Żonie pozostały blizny na pamiątkę, ale co najważniejsze – pozostała przemieniona jej i moja dusza. Odwiedziliśmy już kilka razy Częstochowę, Licheń, uczestniczymy w mszach odnowy w Duchu Świętym, byliśmy na kilku spotkaniach odnowy w Duchu Świętym, spowiadamy się regularnie, modlimy się, czytamy książki o Panu Jezusie i o Maryi. To tylko niektóre rzeczy, jakie dała nam Maryja. Jeszcze jest wiele w naszym życiu do uzdrowienia, lecz teraz wierzę, że dzięki modlitwie różańcowej wszystko jest możliwe.

Anna: Odzyskanie miłości męża

We wrześniu dowiedziałam się, że mój mąż, który do tej pory zawsze deklarował miłość, lojalność i wierność, odchodzi do innej kobiety i chce zacząć nowe życie. Powodami były moja depresja i jego poczucie, że jest niekochany i odrzucony. Pierwszymi moimi reakcjami były absolutny szok i niedowierzanie, ale później było tylko gorzej – uczucie pustki, osamotnienia i ogromny żal do siebie, że doprowadziłam do takiej sytuacji i zniszczyłam miłość swojego życia oraz poczucie bezpieczeństwa 10-letniej córki, która do tej pory żyła, myśląc, że ma rodzinę idealną. Nigdy nie byłam osobą przesadnie religijną, ale wówczas jedyną nadzieją stała się dla mnie modlitwa. Poszukiwałam w niej pocieszenia, modląc się do ojca świętego, św. Rity, św. Tadeusza Judy.

Wciąż miałam nadzieję, że mąż zmieni zdanie. Niestety, podczas naszej ostatecznej rozmowy podtrzymał decyzję o odejściu, mimo że prosiłam, aby dał nam szansę. Wtedy na moment się załamałam i uznałam, że modlitwa nie pomoże. Wówczas od koleżanki usłyszałam o nowennie pompejańskiej. Najpierw przeraziłam się, że nie dam rady modlić się tak regularnie przez tyle dni, ale gdy zaczęłam modlitwę w intencji ocalenia rodziny i odzyskania miłości męża, poczułam spokój i w modlitwie odnalazłam pocieszenie. Wiele razy modliłam się, płacząc, było mnóstwo chwil, które nie wskazywały, że coś może ulec zmianie w moich relacjach z mężem. I w końcu w dniu, kiedy się wyprowadzał, zaczęliśmy po raz pierwszy uczciwie rozmawiać o nas i naszych uczuciach. Od tej pory, mimo że mieszkał gdzie indziej, wszystko zaczęło powoli się naprawiać. Przed ukończeniem nowenny wróciliśmy do siebie. Dziś kończę odmawiać drugą, w intencji męża, by zrozumiał to, co najważniejsze, jeśli chodzi o naszą rodzinę, ale też i wiarę w Boga. Pogodzenie się ze zdradą nie jest łatwe, więc bywają trudniejsze chwile, ale dziś czuję, że nasze małżeństwo jest silniejsze i ma sens. Jestem szczęśliwa i mam w planach kolejną nowennę. Modlitwa przywróciła mi radość i sens życia.

Agnieszka: Prezent na Boże Narodzenie

Chciałam podzielić się z Wami moim krótkim świadectwem – wierzę, że jest dopiero początkiem wielkich zmian u mnie, moich bliskich i mojej siostry.

Pierwszą moją nowennę pompejańską odmówiłam w intencji mojej siostry, o którą bardzo się martwiłam.

Od kilku lat nie przystępowała do komunii świętej, nie spowiadała się. Bardzo zmieniła się nasza relacja, odkąd wstąpiłam do wspólnoty i postanowiłam żyć z Jezusem, i zerwać z wszelkimi praktykami, które doprowadziły mnie do dręczeń demonicznych. Jakiś czas temu musiałam skorzystać z pomocy egzorcysty, ponieważ otworzyłam się na zło; co roku organizowałyśmy z siostrą zabawy halloween, chodziłam na jogę, praktykowałam medytację, świadomy sen, słuchałam muzyki metalowej, gotyckiej, interesowałam się światem ciemności i śmierci oraz długie lata żyłam w grzechu ciężkim.

Moja siostra widziała, że pojawiły się u mnie dziwne objawy depresji, niepokój, agresja, samookaleczenia, zachowania autodestrukcyjne, takie jak anoreksja, bulimia…

Towarzyszyły temu również natrętne myśli samobójcze, awersja do świętych, bluźnierstwa podczas modlitwy…

Po modlitwie uwolnienia wszystko zniknęło.

BÓG MNIE UWOLNIŁ!

To nie zmieniło jednak podejścia mojej siostry do owych praktyk, ponieważ nadal uczestniczy w zabawach halloween, interesuje się śmiercią, horrorami…

Nie wiedziałam, jak ująć intencję mojej nowenny, więc prosiłam o uwolnienie moich wszystkich bliskich od zła i zbliżenie do Jezusa.

Postanowiłam, że będę się modlić za nich aż do skutku.

I tak w dniu, gdy kończyłam drugą nowennę pierwszą część nowenny błagalnej – to był 26 grudnia, drugi dzień świąt Bożego Narodzenia – stał się cud! Moja siostra podczas mszy świętej przystąpiła do komunii!

Uznałam, że to znak, abym się nie poddawała w tej modlitwie, że Bóg wkracza już teraz w moją rodzinę, nasze relacje, a także naszych kolegów i koleżanek; i że w odpowiednim momencie pouczy mnie, jak do nich mówić, jak ich zachęcić, aby oddali swoje życie Jezusowi. Bo nie ma nic piękniejszego niż życie z Jezusem i dla Jezusa!

To pierwszy promień nadziei… Najpiękniejszy prezent na święta od Matki Najświętszej i Jezusa.

Dziękuję Ci za wszystko, Maryjo, Matko Najświętsza! Chwała Panu!

Anika: Podziękowanie dla Najświętszej Królowej Różańca Świętego za cudowne uzdrowienie mnie z nowotworu złośliwego.

Po wykonaniu badania kolonoskopowego okazało się, że mam nowotwór złośliwy jelita grubego – ok. 5 cm. Dla mnie to był wyrok. Zaraz udaliśmy się do specjalisty do Lublina; ten po przejrzeniu dokumentacji postanowił operować. Przygotował mnie, że mogę mieć jedną lub dwie stomie. Moja rodzina i ja cały czas się modliliśmy. Wstąpiliśmy do kościoła, gdzie na ławce leżała broszurka z modlitwą nowenny pompejańskiej. Zaczęliśmy wszyscy ją odmawiać. Następną wizytę miałam umówioną u onkologa; stwierdził on, że może mnie przyjąć dopiero za miesiąc, a tu się liczył każdy dzień. Po paru minutach powiedział nam, że jeśli chcę być wcześniej przyjęta, to może mnie skierować do szpitala im. Jana Pawła II w Zamościu. Nie wiedziałam, co mam robić. Wszystkie badania były wykonane w Lublinie, chirurg był przygotowany do operacji, musiałam się zdecydować. W tym czasie podeszła do nas młoda kobieta, która słyszała całą naszą rozmowę z lekarzem, i powiedziała, że jej mama była leczona w tym szpitalu i była bardzo zadowolona. Zdecydowałam się. Następnego dnia pojechaliśmy i zostaliśmy mile przyjęci. Plan leczenia brzmiał: 28 dni radioterapii i cztery wlewki chemii bez operacji! Pani doktor przygotowała mnie, że może być różnie. Teraz jestem już trzeci rok po leczeniu. Na początku miałam badania co trzy miesiące z wynikiem tomografii z kontrastem, później co pół roku. W tej chwili jestem po zabiegu kolonoskopii i tomografii. Wynik: czysto, bez przerzutów. Jestem bardzo wdzięczna Najświętszej Matce Bożej i Jezusowi za dar drugiego życia. Nowennę pompejańską odmawiam codziennie. Teraz już nawet w innej intencji i wierzę, że mnie Królowa Różańca Świętego wysłucha.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Bogu za uratowanie mnie z tej ciężkiej choroby.

Zofia Marianna: Mój syn nie pije!

Matko Boża Pompejańska, obiecałam Ci publicznie podziękować za Twoją dobroć i za Twoje łaski, za to, że mnie wysłuchałaś.

Modliłam się za swojego syna Grzegorza długo nowenną i błagałam Ciebie, Matko Boża, żebym chociaż przed śmiercią mogła zobaczyć go trzeźwego. I dziękuję Ci, że się doczekałam, mój syn od roku nie pije!

Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby niegodni tak jak i ja grzesznicy z zaufaniem się do Ciebie udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie.


Zamów to wydanie "Królowej Różańca Świętego"!

…i wspieraj katolickie czasopisma!

To tylko część artykułu… Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego"
0 0 vote
Article Rating

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x

Zanim skopiujesz, napisz do nas.