Kilkanaście metrów od ołtarza i obrazu kanonizacyjnego powieszonego na elewacji Bazyliki św. Piotra. Za każdym razem, kiedy słyszymy wypowiadane podczas mszy świętej imię – Bartłomiej – nie możemy powstrzymać się od wzruszenia i okrzyków radości. 19 października 2025 roku nadzwyczaj wyraźnie doświadczyliśmy, że jesteśmy członkami rodziny Bartłomieja, której nie mogło zabraknąć podczas tej szczególnej uroczystości.
Czas oczekiwania
Kiedy w 2017 roku pierwszy raz odwiedziliśmy patrona naszej fraterni w Pompejach, zrodziło się w nas silne pragnienie modlitwy o jego kanonizację. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że będziemy odmawiać nowennę pompejańską w tej intencji. Każdy we fraterni miał swój wybrany dzień i tak modliliśmy się nieustannie, przez kilka lat. Cieszymy się, że mogliśmy włączyć się w modlitwę tych wszystkich braci i sióstr w Kościele, dla których Bartłomiej jest tak samo bliską i ważną osobą.
W gronie tych, którzy również modlili się o jego kanonizację oraz dołączyli do naszego wyjazdu do Rzymu, byli członkowie Fraterni bł. Czesława we Wrocławiu.
– O Bartolu Longo usłyszałam, będąc na początku formacji dominikańskiej w postulacie. Od tego czasu, czyli od kilkunastu lat, Bartolo i jego duchowość jest mi szczególnie bliska. Przez te wszystkie lata modliłam się wytrwale o jego kanonizację. Dlatego nie mogło mnie zabraknąć w Rzymie na kanonizacji – mówi Marzanna Gierczak OP.
To było wyjątkowe i wyczekiwane wydarzenie także dla Adama Bijasa OP, należącego do Fraterni bł. Czesława: – Jestem świeckim dominikaninem, jak Bartolo Longo. Również wykonuję zawód prawniczy, jak on. Bartolo jest jednym z moich patronów w Zakonie dominikańskim i zależało mi na tym, żeby być na jego kanonizacji. To była jedyna okazja w życiu.
Obecność podczas tej pielgrzymki naszego brata i siostry z Fraterni bł. Czesława była dla nas znacząca. Stanowiła wyraz naszej jedności w zakonie, życia tą samą duchowością, a także była przestrzenią dzielenia się swoim świadectwem życia w bliskości Boga, przyjaźni z Maryją i Bartłomiejem.
Aby być blisko
Agata Bogdał OP z naszej fraterni zdecydowała się na wyjazd do Rzymu, aby świętować osobiście kanonizację bliskiego jej sercu człowieka. – Chciałam być blisko, tak blisko jak się da, aby okazać szacunek Bartolowi i zjednoczyć się z Bogiem w Eucharystii. Żeby dziękować za Jego życie, za nowennę pompejańską, za modlitwę, która tak bardzo zjednoczyła mnie z Maryją i Jezusem, i za wszystkie łaski, które dzięki tej modlitwie otrzymałam. Chciałam w tym dniu i miejscu modlić się o podobną do Bartola odwagę wiary dla siebie i moich bliskich – dzieli się swoimi intencjami związanymi z udziałem w uroczystościach kanonizacyjnych po powrocie do Polski.
Każdy z nas we fraterni odkrył Brata Różańca w innych okolicznościach i czasie, niektórzy z nas, tak jak Agata, w najtrudniejszym okresie swojego życia. – Poznałam go podczas choroby mojego syna. Ktoś podesłał mi nowennę pompejańską i zaczęliśmy ją odmawiać z mężem. Maryja stała się nieustannie obecna od tamtej pory w naszym życiu, a Bartolo jest gościem w naszym domu każdego dnia. Nasz syn otrzymał łaskę zdrowia i każdą procedurę medyczną w okresie leczenia przeszedł bardzo dzielnie, bo nie był sam. Bartolo jest dla mnie przykładem, inspiracją i świadectwem, że łaska Boga potrafi odmienić nawet najbardziej skomplikowane losy ludzkie – opowiada ze wzruszeniem.




Dzielenie się radością
Nie wszyscy z nas mogli wyjechać do Rzymu, natomiast dla każdego było to szczególne wydarzenie w życiu. Ci, którzy zostali w Warszawie, świętowali kanonizację naszego patrona w kościele pw. św. Jacka. To było dla nas naturalne, że w tym wyjątkowym dniu chcemy się tą radością podzielić z innymi, dlatego po mszy świętej dziękczynnej o godzinie 12:00 zaprosiliśmy wszystkich zgromadzonych w kościele do wspólnej agapy. Specjalnie na ten dzień przygotowaliśmy ciasto „bartłomiej”, na bazie jesiennych jabłek, orzechów włoskich, cynamonu i kakao, które od lat towarzyszy nam podczas najważniejszych wydarzeń we fraterni. Po mszy świętej zorganizowaliśmy także warsztaty z tworzenia różańców-bransoletek, aby także w taki sposób przyczynić się do szerzenia modlitwy różańcowej.
– Ten dzień był dla mnie wyjątkowy. Po pierwsze spełniło się pragnienie mojej wspólnoty – pragnienie kanonizacji naszego patrona, o co modliliśmy się przez kilka lat nowenną pompejańską. Jednocześnie zrozumiałam, że powinnam przybliżać postać naszego patrona, a nade wszystko dalej prowadzić jego misję propagowania różańca. Cieszyłam się więc bardzo na możliwość zaproszenia osób uczestniczących w dziękczynnej mszy świętej, rozmawiania z nimi o nowym świętym, a także zorganizowania warsztatów z tworzenia różańców – mówi Magdalena Kraszewska OP, która koordynowała wydarzenie w Warszawie.

