Nie daj nam przegrać próby. Ojcze nasz, część 6

Photo of author

Autor: Bartłomiej Rogula

Często postanawiamy coś zmienić w naszym postępowaniu, żałujemy popełnionych błędów i próbujemy zacząć od nowa. Mija jednak kilka dni, a my ponownie stajemy wobec tej samej słabości, w niemal identycznej sytuacji. Czy jednak rzeczywiście przegrywamy wyłącznie dlatego, że jesteśmy zbyt słabi Wielu z nas każdego dnia wypowiada słowa: „nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”. Warto więc zapytać, o co właściwie prosimy Boga oraz czego ta modlitwa uczy nas o pokusie, grzechu i prawdziwym nawróceniu.

Trzyczęściowy obraz przedstawiający raj, tłum ludzi wokół wozu siana oraz piekielne sceny

Od rajskiego ogrodu po piekło — alegoryczna opowieść o pokusie, grzechu i jego konsekwencjach

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Często postanawiamy coś zmienić w naszym postępowaniu, żałujemy popełnionych błędów i próbujemy zacząć od nowa. Mija jednak kilka dni, a my ponownie stajemy wobec tej samej słabości, w niemal identycznej sytuacji. Czy jednak rzeczywiście przegrywamy wyłącznie dlatego, że jesteśmy zbyt słabi Wielu z nas każdego dnia wypowiada słowa: „nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”. Warto więc zapytać, o co właściwie prosimy Boga oraz czego ta modlitwa uczy nas o pokusie, grzechu i prawdziwym nawróceniu.

Dwie ostatnie prośby Modlitwy Pańskiej dotyczą walki ze złem. Najpierw prosimy Boga, abyśmy nie ulegli pokusie, a następnie błagamy o wybawienie od złego. Święty Tomasz z Akwinu pokazuje, że jest to konieczne dopełnienie wcześniejszej prośby o przebaczenie. Nie wystarczy bowiem żałować za grzechy popełnione w przeszłości. Trzeba również zatroszczyć się o przyszłość i zrobić wszystko, aby już nie wracać na tę samą drogę.

Można bowiem szczerze wyznać grzechy, podjąć pokutę i pragnąć przebaczenia, a jednocześnie nie zmieniać sytuacji, które stale prowadzą do upadku. Taka postawa jest wewnętrznie sprzeczna: człowiek z jednej strony opłakuje grzechy, a z drugiej przygotowuje nowe powody do płaczu. Prawdziwe nawrócenie nie jest tylko rozliczeniem przeszłości. Obejmuje także postanowienie poprawy, oczyszczenie pragnień oraz roztropne unikanie oka­zji do zła. Dlatego prośby „odpuść nam nasze winy” i „nie wódź nas na pokuszenie” tworzą jedną całość: pierwsza dotyczy uleczenia tego, co już się wydarzyło, druga zaś ochrony tego, co dopiero może się wydarzyć.

Nie każda pokusa jest więc nakłanianiem do grzechu

Samo słowo „pokusa” może jednak wprowadzać w błąd. W języku św. Tomasza oznacza ono najpierw próbę, doświadczenie, sprawdzian. Podobnie jak ogień ujawnia jakość metalu, tak trudna sytuacja ujawnia prawdę o cnocie człowieka. Nie każda pokusa jest więc nakłanianiem do grzechu. Pismo Święte mówi na przykład o próbie Abrahama i doświadczeniach Hioba. Bóg nie potrzebował tych prób, aby dowiedzieć się, co znajduje się w ich sercach, ponieważ zna człowieka doskonale. Próba miała ujawnić ich wiarę, pomóc im samym poznać własną postawę i dać innym przykład.

Doświadczenie może także pomnażać cnotę. Cierpliwość rośnie wtedy, gdy jest ćwiczona w trudnościach, wierność umacnia się przez dochowanie dobra mimo przeszkód, a miłość okazuje swoją wartość najbardziej wtedy, gdy coś nas kosztuje. Z tego powodu, modląc się „nie wódź nas na pokuszenie”, nie prosimy o życie całkowicie wolne od prób. Takie życie nie pozwoliłoby cnocie ani się ujawnić, ani dojrzeć. Prosimy raczej: nie dopuść, aby próba nas pokonała, i nie pozwól, abyśmy weszli w pokusę przez zgodę naszej woli.

To rozróżnienie jest ogromnie ważne. Niechciana myśl, spontaniczne pragnienie czy mimowolne poruszenie uczuciowe nie są jeszcze świadomą zgodą na zło. Grzech pojawia się dopiero wtedy, gdy wola zaczyna przyjmować podsuwaną pokusę, dobrowolnie ją podtrzymuje lub czerpie z niej upodobanie. Stopień winy zależy jednak od stopnia świadomości i dobrowolności. Można być mocno kuszonym, a mimo to pozostać wiernym. Co więcej, pokusa odparta może umocnić człowieka. Nie należy się więc oskarżać o sam fakt, że pojawiło się złe poruszenie. Trzeba natomiast czuwać nad chwilą, w której wola zaczyna zgadzać się na proponowane zło.

Święty Tomasz wskazuje trzy główne źródła pokus: ciało, szatana i świat. „Ciało” nie oznacza tutaj, że ludzkie ciało jest złe. Jest ono dziełem Boga, a przyjemności zmysłowe mają również swoje właściwe miejsce. Problem zaczyna się wtedy, gdy wymykają się kierownictwu rozumu. Ciało kusi na dwa sposoby: pociąga ku nieuporządkowanej przyjemności oraz odciąga od dobra przez zmęczenie, lenistwo i wygodnictwo. Człowiek może więc upaść zarówno przez pragnienie zła, jak i przez zaniedbanie dobra. Lekarstwem na to są rozsądna dyscyplina, czuwanie i modlitwa. Czuwanie wyraża nasz wysiłek, a modlitwa uznanie, że sam wysiłek to jeszcze za mało.

Szatan działa inaczej

Szatan działa inaczej. Jest przebiegłym przeciwnikiem, który obserwuje słabości człowieka i uderza w najmniej strzeżone miejsce. Nie zawsze kusi do grzechów najbardziej oczywistych. Człowieka, który opanował nieuporządkowane pragnienia, może zaatakować pychą, gniewem, próżną chwałą albo pogardą wobec słabszych. Zwycięstwo nad jednym grzechem może stać się początkiem kolejnej pokusy, jeśli człowiek przypisze sukces wyłącznie sobie.

Kusiciel przedstawia zło pod pozorem dobra: sprawiedliwości, gorliwości, odpoczynku, troski o siebie czy roztropności. Następnie zachęca do małego odstępstwa: „tylko raz”, „to drobiazg”. Tak stopniowo osłabia wolę. Po upadku jego taktyka zmienia się. Przed grzechem kusiciel pomniejsza jego znaczenie, a po grzechu próbuje odebrać człowiekowi nadzieję i wmówić mu: „nie ma już dla ciebie powrotu”. Najpierw więc zwodzi, a potem zatrzymuje w grzechu przez nawyk, wstyd, odkładanie nawrócenia lub rozpacz.

Trzecim źródłem pokusy jest świat, rozumiany nie jako dobre dzieło stworzenia, lecz jako sposób życia zbudowany bez Boga. Świat kusi na dwa sposoby: przez pragnienie dóbr doczesnych oraz przez lęk przed ich utratą. Najpierw człowiek przywiązuje się do pieniędzy, wygody, uznania, pozycji czy ludzkiej opinii. Później można nim sterować za pomocą strachu: przed ośmieszeniem, odrzuceniem, stratą, konfliktem albo prześladowaniem. Im bardziej ktoś uzależnił swoje szczęście od rzeczy zewnętrznych, tym łatwiej skłonić go, aby dla ich zachowania zdradził sumienie. Wolność rodzi się wtedy, gdy dobra doczesne pozostają środkami, a nie stają się najwyższym celem.

Czy słowa „nie wódź nas na pokuszenie” sugerują, że Bóg mógłby w jakiś sposób nakłaniać człowieka do zła? Święty Tomasz odpowiada stanowczo: nie. Bóg może dopuścić próbę, ale nigdy nie jest autorem grzechu. Nie popycha woli ku złu. Prośba oznacza zatem: nie pozostawiaj nas własnej słabości, zachowaj nas w swojej łasce i nie dopuść, abyśmy wskutek naszej niewierności odrzucili Twoją pomoc. Jest ona wyznaniem, że bez łaski nawet najlepsze postanowienia mogą się załamać.

Photo of author

Bartłomiej

Rogula


Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany