Guglielmina Ronconi

Photo of author

Autor: Bartosz Wojnarowski

„Prawdziwa apostołka miłości, znająca serca włoskich kobiet i rozumiejąca naród, włącznie z największymi wyrzutkami społecznymi”

Guglielmina Ronconi

Guglielmina Ronconi

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Słysząc słowo „mistyk”, najprawdopodobniej nie myślimy o ludziach, którzy z zaangażowaniem oddawaliby się pracy organicznej. A jednak historia pokazuje, że również i takimi ścieżkami Pan Jezus przyciąga ludzi coraz bliżej siebie.

I przy tym nie przestaje do nich mówić, pokazywać im więcej, dawać łaskę kochania mocniej. U schyłku XIX stulecia świeżo zjednoczone Włochy przeżywały niejako drugie odrodzenie i dzięki Bogu nie zabrakło w niej ludzi takich, jak dzisiejsza mistyczka – Guglielmina Ronconi.

Francuski filozof katolicki, André Frossard, napisał, że: „jeżeli XXI wiek będzie chciał się zmienić, to może tego dokonać jedynie przez nowe spojrzenie, spojrzenie mistyczne, które zawsze dostrzega wszystkie rzeczy po raz pierwszy”. Twórczość Frossarda przypadła na wiek XX, u którego zarania rozkwitały owoce pracy inicjowanej przez bohaterkę tego arty­kułu, bo w realiach swojej epoki odnalazła się znakomicie. W powietrzu dawało się odczuć bezpowrotne przemijanie nowożytności na rzecz wykluwającego się właśnie nowego świata.

Apostołka kobiet

Urodziła się w roku 1864 i otrzymała imię Guglielmina, co jest odpowiednikiem polskiej Wilhelminy. Rodzice uhonorowali w ten sposób Gioacchina Rossiniego, autora opery „Wilhelm Tell”. Wychowali córkę w duchu patriotyzmu i przywiązania do religii katolickiej. Jako swoją uczelnię wybrała Istituti Superiori Fem­mi­nili di Magistero [Wyższy Instytut Naukowy Żeński] i to stało się zapowiedzią jednego z najważniejszych pól jej przyszłej działalności – pedagogiki. Należała przy tym do pierwszego pokolenia kobiet, które miały zrównany z mężczyznami dostęp do uniwersytetów. Tytułowała się jako profesora, a więc była kimś wybijającym się z szeregu.
Wkrótce założone Opera di Vita Morale, czyli Dzieło Życia Moralnego, przynosiło cenne pouczenia kobietom z niższym klas społecznych, krzewiąc w nich ducha chrześcijańskiej miłości. Powstałe w roku 1909, w czasie I wojny światowej, stało się także ośrodkiem propagującym postawy patriotyczne. Poza tym Ronconi wraz ze swoimi współpracownicami (bo dzieło prowadziły wyłącznie kobiety) nie stroniła od prostych rad, takich jak przygotowywanie posiłków dla rodziny, rozwiązywanie sporów małżeńskich; co więcej, służyła nawet pomocą materialną i administracyjną. Aktywnie działała w Narodowej Radzie Kobiet Włoskich (CNDI). Nigdy nie wstąpiła do zakonu, jednak w 1925 roku została tercjarką franciszkańską.

Bóg w ukryciu

Zaliczenie włoskiej pedagog do maryjnych mistyczek wszech czasów może być oceniane jako zaskakujące. Jednak autor zestawienia, Gabriel Roschini, musiał dobrze znać duchowość Guglielminy, kobiety mu współczesnej, w dodatku mocno związanej z jego miastem, Rzymem. U założycielki La Vita morale dostrzegł bardzo głębokie doświadczenie Boga, choć nie wyłaniało się ono z życia monastycznego, odgrodzonego od świata klauzurą. Fenomen tej tercjarki wydaje się przypominać to, co na naszym rodzimym podwórku o. Joachim Badeni nazywał mistyką codzienności.

To nieco już wyświechtane wyrażenie odnosi się do takiego doświadczenia religijnego, które jest budowaniem relacji między Bogiem a człowiekiem. Wspomniany przed chwilą dominikanin opowiadał przecież, że Bożej obecności można doświadczyć także pod prysznicem, bo widocznie kaplica Mu nie wystarcza. I ta „alter­natywnie mistyczna” relacja nie musi być inna, może rozkwitać przez cały czas, także gdy wypełniamy obowiązki stanu lub działamy społecznie, niejako przemycając po cichu Pana Jezusa do wnętrza znękanych dusz. I wiele wskazuje na to, że tą drogą szła Guglielmina Ronconi, przynajmniej przez zdecydowaną większość swojego życia.

Pełne ręce roboty

Włoska społeczniczka początkowo nie była znana z autorstwa pism o charakterze religijnym. Współcześnie, jeżeli już wspomina się jakieś jej pełnowymiarowe utwory, są to traktaty pedagogiczne: o kształceniu dzieci niewidomych, o wychowawczych przemowach do ludu. Pisała także listy pełne motywacyjnych zachęt kierowane do swoich podopiecznych. Wiemy jednak, że w 1925 roku nie pogodziła się z przekształceniem Włoch w faszystowskie państwo totalitarne, skutkiem czego zamknęła swoją działalność, po czym, wycofawszy się z życia publicznego, skoncentrowała swoje życie wokół modlitwy i pisania tekstów religijnych, których niestety nigdy nie wydano. Najważniejszą pozycją dla zainteresowanych jej życiem pozostaje biografia napisana przez przyjaciółkę, Linę Pennesi, zatytułowana Missionaria di tempi nuovi [Misjonarka nowych czasów]. To stamtąd pochodzą tytuły utworów religijnych Ronconi, takich jak Ave Crux [Witaj, Krzyżu] czy Corpus Domini [Boże Ciało].

Guglielmina szczególnie zaangażowała się w poprawę życia więziennego, zwłaszcza u pozbawionych wolności kobiet. Leżał jej na sercu los dzieci, których matki trafiły do zakładów karnych, toteż część swoich sił wkładała w organizowanie nauki dla maluchów. Jeśli chodzi o niemowlęta, to w tamtych czasach, w razie wydania wyroku skazującego matkę, żyły one w więzieniach razem z nią, tym bardziej więc potrzebna była pomoc dla dzieci wychowywanych w tak przerażających warunkach. W dalszej kolejności rząd włoski powierzył jej tworzenie tzw. przedszkoli więziennych na szczeblu krajowym.

W służbie Bogu i ojczyźnie

Nie będzie przesadą przypuszczenie, że przez całe życie Guglielmina musiała być mocno prowadzona przez Niewiastę o niezwyciężonej cnotliwości, czyli Maryję. Włoszka dawała po sobie poznać, że szczególnie ceni heroizm i męstwo. Ponadto silnie wspierała postawy patriotyczne, także w kontekście militarnej służby ojczyźnie. Posiadała przy tym zdolność nawiązywania świetnej komunikacji (zwłaszcza z ludźmi z marginesu społecznego), formułując swoje wykłady w umyślnie prostym języku i zakotwiczając je w życiu codziennym. Robiła to, bo nauczanie szkolne, w którym osiągnęła mistrzostwo, nigdy jednak nie zaspokoiło jej pragnienia zaangażowania społecznego.
W książce opisującej odrodzenie Włoch na przełomie XIX i XX wieku Ronconi jest wspomniana jako „prawdziwa apostołka miłości, znająca serca włoskich kobiet i rozumiejąca naród, włącznie z największymi wyrzutkami społecznymi”. Zwraca uwagę fakt, że tę książkę wydano w 1922 roku, a więc jeszcze czternaście lat przed śmiercią Guglielminy. Akcenty narodowościowe w przytoczonym cytacie są nieprzypadkowe, bo, jak wspomniano, patriotyzm odgrywał ważną rolę w pracy wychowawczej tej włoskiej tercjarki. O odwagę w wymagających czasach zwracała się do św. Longina, utożsamianego najczęściej z setnikiem, który nawrócił się pod krzyżem Chrystusa. Pisała: „O święty Longinie, mocny w wierze Chrystusowej aż do męczeństwa, a zarazem wierny żołnierzu posłuszny prawom Cezara, wyproś nam u Boga łaskę, abyśmy z męstwem […] wyznawali naszą religię katolicką i umieli wypełniać […] wszystkie obowiązki wobec naszego państwa”.

Trwały owoc

W kalendarzu liturgicznym, co oczywiste, brak jeszcze wspomnienia Guglielminy, gdyż proces beatyfikacyjny – rozpoczęty w latach 60. XX wieku – nie został dotychczas zakończony. W Rzymie nadano jej imię szkole podstawowej i ulicy w pobliżu jednego z więzień. Jednak co ważne, kontynuację dzieła włoskiej pedagog prowadzi obecnie stowarzyszenie Opera Ronconi-Pennesi założone w 1959 roku. Zastąpiło ono organizację założoną zaraz po śmierci Guglielminy, Madrina Ronconi, pierwsze na ziemiach włoskich dzieło pomocy postpenitencjarnej. Stowarzyszenie rozszerzyło swoją działalność o pomoc młodocianym matkom i działa do dziś. To namacalny przykład trwałości dzieła zainicjowanego przez Ronconi i owoców, jakie w dalszym ciągu przynosi.
Pewien bardzo zagadkowy cytat pochodzący z zapisków prowadzonych w ostatnich dziesięciu latach życia niech posłuży za zwieńczenie niniejszych rozważań. Dowodzi on maryjnej duchowości Guglielminy, która przywołuje łacińskie brzmienie jednego z litanijnych tytułów Maryi: „Domie złoty”. Niczym w ekstazie pisze ona: „O, Niebiańska…! O, Święta…! Usłysz mistyczny szmer… ujrzyj twarze… […] O, Domus aurea przechodzi! Panno Loretańska, pobłogosław nas!”.

„Prawdziwa apostołka miłości, znająca serca włoskich kobiet i rozumiejąca naród, włącznie z największymi wyrzutkami społecznymi”.

Photo of author

Bartosz

Wojnarowski


Mogą zainteresować Cię też:

Mistyczki wszechczasów, Numer 71

Lucia Mangano

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments