Słowa są jak perły – nabierają prawdziwej treści tylko wtedy, gdy kryje się za nimi doświadczenie duchowe, fakty oraz owoce naszego nawrócenia i uzdrowienia.
O Bogu trudno świadczyć wyłącznie z perspektywy rozumu. Trudno też być Jego świadkiem bez języka miłości. To, co jest najgłębszym wyrazem tej miłości, zamyka się w osobistym doświadczeniu, pokoju i jedności. Kochający Ojciec wnika w wiele sfer naszego życia i interweniuje w nich – czasem na poziomie cudów, które dzieją się każdego dnia. W tych momentach kluczowe stają się nasza uważność, rozeznanie i głębokie spojrzenie.
Zanim wczytacie się w treść tych świadectw, proszę Was: zapytajcie własnych serc, w które miejsca wnika sam Bóg Ojciec – nasz Tatuś. Czy chcę dzisiaj patrzeć na świat przez pryzmat miłości? Takie nastawienie z pewnością pomoże Wam przyjąć to, czym dzielą się inni… A może stanie się też początkiem zupełnie nowego spotkania z Ojcem, jakiego w Bogu dotąd nie dostrzegaliście?
Mam wiele pytań o Ciebie
Kochany Tatusiu w niebie, kocham Cię tak bardzo. Wiesz o tym, że chciałbym móc cię zobaczyć, ale niestety w tym momencie jest to niemożliwe. Lecz kiedy nadejdzie czas, aż przyjdzie moja kolej, żeby do Ciebie dołączyć, to bardzo będę się cieszyć. Teraz modlę się do Ciebie wiele razy, nawet nie potrafię policzyć ile, ale wciąż uważam Cię za tajemniczego i mam wiele pytań o Ciebie. Nawet rozmawiam z Tobą w moim sercu i umyśle. Czasami słyszę Twój święty głos przemawiający do mnie. Kocham Cię.
Michaś, lat 12
Wiele trudnych spraw zaczęło się rozwiązywać
Od momentu gdy poznałem Boga Ojca i szczerze Mu zaufałem, moje życie nabrało nowej lekkości. Zauważyłem, że wiele trudnych spraw zaczęło rozwiązywać się niemal samoistnie, a ja zyskałem siłę, by z pokojem stawiać czoła wszelkim przeciwnościom. Co ciekawe, ten czas mojego głębszego poznania Ojca zbiegł się idealnie z momentem, w którym zacząłem pracę w Fundacji Abba Pater, co odczytuję jako wyraźny znak Jego prowadzenia.
Jakub, 34 lata
Poczułam, że to moja misja – pomagać innym odkrywać Jego miłość
Moja miłość do Boga Ojca zaczęła się na długo przed poznaniem orędzia Boga Ojca, przekazanego przez Matkę Eugenię Ravasio. Odkrywałam Jego obecność przez wiele długich lat w samotności i niezrozumieniu przez wszystkich wokół mnie. Odkrywałam Boga Ojca również w codzienności – jako wielodzietna mama, w ciszy domu, podczas karmienia i opieki nad dziećmi. W tych chwilach modlitwy doświadczałam wewnętrznego prowadzenia i zrozumienia, że nasz Ojciec jest zawsze blisko, wspiera mnie i odpowiada na trudne pytania.
Zrodziła się we mnie głęboka wdzięczność Bogu Ojca za to, że mnie stworzył, że stworzył wszystko, że wszystko, co mamy, mamy od Niego, że Jest sprawcą wszystkiego we wszystkich. Zastanawiało mnie, dlaczego tak niewielu ludzi zwraca się do Boga jako do Ojca.
1 lipca 2012 roku podjęłam 12-letnią modlitwę ku czci Najdroższej Krwi Jezusa. Niedługo potem, podczas rekolekcji, doświadczyłam niezwykłej miłości Boga Ojca – głębokiego poznania Jego świętości i miłości, jednocześnie tego, jak bardzo jestem przez Niego kochana, choć jestem taka nieznacząca i maleńka.
Przełomem było spotkanie z orędziem, które otrzymałam w 2015 roku. Czytając je, odkryłam, że moje wewnętrzne pragnienia są zgodne z pragnieniem samego Boga Ojca. Poczułam, że to moja misja – pomagać innym odkrywać Jego miłość.
Zaczęłam dzielić się książką z innymi. Z czasem również mój mąż doświadczył działania Boga Ojca, co otworzyło nas na wspólną drogę.
W 2016 roku założyliśmy Fundację Abba Pater, aby – najlepiej jak potrafimy – przekazywać światu miłość i przesłanie naszego Niebieskiego Ojca.
Największe owoce tego orędzia noszę w sercu – w pragnieniu życia w jedności z Ojcem, poddania się Jego woli i świadczenia o Jego obecności.
Żyję dla Ojca, w Ojcu i dzięki Ojcu.
Kamila, 40 lat
Walka, w której mam wsparcie od samego Boga Ojca
Czasem mówię o sobie, że jestem „cudem wielkanocnym”, i nie ma w tym przesady. Moje ostatnie dni pod sercem Mamy były właśnie w czasie Triduum Paschalnego. Wtedy nie mogłam wiedzieć, że ten szczególny czas – przejście od śmierci do życia – stanie się fundamentem i najważniejszym motywem całej mojej drogi. Do dziś Wielkanoc to moje ulubione święta, bo każdego roku przypominają mi o moim własnym ocaleniu.
Przez lata przechodziłam przez swój własny, mroczny Wielki Piątek. Brak akceptacji, lęk przed ludźmi i niska samoocena pchnęły mnie w stronę zaburzeń odżywiania. Czułam się „większa” od innych, co zrodziło we mnie ogromny wstyd. Moja walka z jedzeniem była samotna i ukryta przed światem, ale wierzę, że Ojciec widział mnie w tej ciemności, nawet gdy ja byłam od Niego tak daleko.
W domu wiara stała się przymusem, a nie relacją. Kulminacja buntu nastąpiła w poniedziałek wielkanocny 2020 roku – ogoliłam głowę na łyso. Był to dla mnie czytelny znak, że moja wiara ostatecznie obumarła. Przez kolejne półtora roku żyłam w całkowitym odcięciu od Boga i Kościoła.
Mój powrót zaczął się od małych kroków i nieoczekiwanej modlitwy o uzdrowienie, która otworzyła mi oczy. Jednak to Jamna i Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei stały się miejscem mojego zmartwychwstania. W momencie w którym chciałam odebrać sobie życie, Ojciec posłał mojego ziemskiego tatę, by mnie uratował.
Poczułam się wtedy jak zagubiona owieczka, którą Ojciec bierze w ramiona. Doświadczyłam Jego namacalnego przytulenia – i choć wydaje się to proste, dla mnie zmieniło wszystko. To tam dokonało się moje największe zwycięstwo życia nad śmiercią. Od tego momentu zaczęłam uczyć się ufności.
Dziś, mając 25 lat, wiem, że proces wychodzenia ku wolności nadal trwa. Depresja i zaburzenia odżywiania nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale przestały być wyrokiem. Diagnoza przyniosła ulgę – nazwałam rzeczy po imieniu i zrozumiałam, że to nie moja wina, lecz realna walka, w której mam wsparcie od samego Boga Ojca. On pokazuje mi rozwiązania i stawia przy mnie ludzi, których obecność jest wielkim prezentem i wsparciem.
Najpiękniejszy owoc mojego bólu? Praca w Fundacji Abba Pater. Ojciec prowadził mnie ku niej od dziecka – od losowania fantów na pierwszym festiwalu, po dzisiejsze działania za kulisami. Moja praca to pasja i relacja z Ojcem. Niezależnie od okoliczności ufam, że On wyprowadza dobro z każdej trudności.
Julia, 25 lat