Zwykłe życie, niezwykła wiara

Photo of author

Autor: Katarzyna Kajzar

Niektórzy z nas doświadczają żywego Boga, Jego obecności i bliskości bardzo wyraźnie. Są tego pewni, tak jak i cudów zdarzających się w ich życiach. Inni mają przeświadczenie, że cuda nie są przeznaczone dla nich. Nigdy nie poczuli wyraźnie Boga i Jego obecności, a ich zwykła, szara codzienność pozbawiona jest wyjątkowych i szczególnych wydarzeń.

Zwykłe życie, niezwykła wiara

Zwykłe życie, niezwykła wiara © Fot. Wikicommons

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Niektórzy z nas doświadczają żywego Boga, Jego obecności i bliskości bardzo wyraźnie. Są tego pewni, tak jak i cudów zdarzających się w ich życiach. Inni mają przeświadczenie, że cuda nie są przeznaczone dla nich. Nigdy nie poczuli wyraźnie Boga i Jego obecności, a ich zwykła, szara codzienność pozbawiona jest wyjątkowych i szczególnych wydarzeń.

Różnorodność doświadczeń wiary

Nie chciałabym budować sztucznego napięcia między jednym a drugim doświadczeniem. Nie wiemy, dlaczego Bóg do niektórych osób przemawia wyraźnie, a wobec innych zdaje się być milczący i ukryty. Wiemy natomiast i ufamy, że każdy z nas może spotkać Go na najlepszej dla siebie drodze. Bóg zna ścieżkę prowadzącą do serca każdej osoby i każdemu daje szansę wzrastać w wierze.

Często wydaje się nam, iż to, co mamy, jest niewiele warte, a to, co mają inni – bardzo cenne. Chcielibyśmy mieć to samo. „Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona”. Podobnie jest w naszym życiu duchowym. Tęsknimy za tym, czego nie doświadczamy, i myślimy, że gdybyśmy to mieli, nasza wiara byłaby mocniejsza, a relacja z Bogiem żywsza. Może nawet zostalibyśmy świętymi.

Klasycznym przykładem takiej duchowej zazdrości jest myśl, że gdybyśmy żyli w czasach Jezusa, rozpoznalibyśmy Jego Ewangelię, uwierzylibyśmy w Niego i nigdy byśmy Go nie zdradzili. Wydaje się nam, że gdybyśmy widzieli Jego cuda, nie mielibyśmy żadnych wątpliwości. Oczywiście ludzie, którzy żyli w czasach Jezusa, mieli wątpliwości. Wszyscy Jego uczniowie, co do jednego, zwątpili, ale nam się zdaje, że nie popełnilibyśmy tego błędu. Naprawdę?

Nie traktuj żadnej drogi pogłębiania wiary jako lepszej od innych i nie zakładaj, że komuś jest łatwiej – każdy mierzy się z własnymi trudnościami. Mam przekonanie, że z biegiem lat nasza przyjaźń z Bogiem podlega przemianom, a to, jak wierzymy i się modlimy, ewoluuje. Żadna forma duchowości nie pozostaje niezmienna. W życiu duchowym nie ma nudy! To, że dzisiaj ktoś zawsze jest pełen radości podczas modlitwy i czuje, jak wypełnia go szczęście, nie znaczy wcale, że za jakiś czas nie będzie wątpił w istnienie Pana Boga. I odwrotnie. Oznacza to, że zamiast oceniać ludzi i ich religijność, warto wykazywać zainteresowanie oraz próbować zrozumieć postawy innych. Jestem pewna, że każdy z nas nosi w sobie zalążki różnych form wiary i być może za chwilę to właśnie my będziemy się modlić jak ten pozornie tak bardzo od nas różny człowiek.

Autentyczność w modlitwie

Kiedy byłam dzieckiem, księża i katecheci bardzo często mówili nam, że każdy kościół, obok którego przechodzimy, to miejsce, gdzie Pan Jezus na nas czeka w tabernakulum i powinniśmy tam wchodzić na krótką modlitwę, na spotkanie z Nim. Postanowiłam to robić. W większości kościołów w mojej rodzinnej miejscowości można było wejść tylko do przedsionka, gdzie stał jakiś klęcznik. Nawet nie widać było, jak ten kościół wygląda w środku i gdzie jest tabernakulum. Na szczęście były też takie, gdzie celebrowano całodzienną adorację – w nich łatwiej było o skupienie rzeczywiście na Bogu. Klękałam tam i usiłowałam wytrwać na modlitwie 5 minut, 10, kwadrans. Dużo prościej było, gdy nikt w tym czasie nie hałasował, nie wchodził, nie wychodził, nie szurał torbami. Gdy tylko usłyszałam jakiś dźwięk, cała moja uwaga skupiała się na tym dźwięku. Pół biedy, gdy to było jedynie szuranie czy siadanie w ławce – to trwa krótko. Ale kiedy ktoś obok szeptał półgłosem róża­niec albo czytał jakieś rozważania czy odmawiał koronkę, nie potrafiłam tego ignorować. 

Przychodziła tam pewna dziewczyna, która podchodziła sprężystym, zdecydowanym krokiem pod samą monstrancję. Klękała i opowiadała Jezusowi o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu dnia: gdzie była, z kim rozmawiała, co kto powiedział – wszystko. Szybko, zdecydowanie, reportersko. Kończyła znakiem krzyża i wychodziła. Jak mnie to irytowało! Że mówi tak głośno, że bez sensu, że przeszkadza mi w mojej NAJWŁAŚCIWSZEJ formie modlitwy, czyli w ciszy, skupieniu, we wsłuchiwaniu się w Boga. Po którymś z rzędu spotkaniu, gdy zobaczyłam wchodzącą dziewczynę, podejrzewając, że za chwilę znowu będzie hałasowała, poczułam zdenerwowanie na sam jej widok. Wtedy zrozumiałam, że gdybym ja chciała tak zdać Bogu sprawę ze swojego dnia, nie umiałabym. Nie wiedziałabym, co powiedzieć, jak ubrać to w słowa i co w danym dniu było dość ważne, by mówić o tym Jemu. Spojrzałam wtedy na Jezusa i powiedziałam Mu, że nie potrafię opowiedzieć o swoim dniu, że nie umiem opowiedzieć tak prosto i naturalnie, chociaż chciałabym. I to był moment najwłaściwszej modlitwy. Taki, który pamiętam do dziś, czyli 25 lat później. Wciąż jest dla mnie ważną lekcją.

Czy lepsza jest modlitwa w ciszy i skupieniu, czy zwykłe ludzkie paplanie? Lepsze jest to, w czym pokazujesz Panu Bogu siebie bez pozowania, ustawiania się, wciągania brzucha, dopinania, bez robienia krzywdy sobie. Pan Bóg nie chce nas musztrować, chce nas spotkać. Nas, nie obrazek, który z siebie próbujemy zrobić.

Świętość w codziennych obowiązkach

Kiedy dbamy o naszą wiarę, dbamy też o dyscyplinę. Nie jest jednak tak, że „bycie sobą” oznacza brak pracy nad sobą. Raczej chodzi o to, żeby nie udawać. Żeby pokazywać siebie w tym stanie i miejscu, w którym rzeczywiście jesteśmy, a nie tak, jak sobie wyobrażamy, że byłoby najlepiej.

Ograniczony dostęp

Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego". To wydanie jest wciąż dostępne w sprzedaży, dlatego ma ograniczony dostęp. Nasze czasopisma możesz nabyć w cenie już od 2 zł. Zamów i wspieraj różańcowe inicjatywy!

Photo of author

Katarzyna

Kajzar

Żona, mama pięciorga dzieci, świecka dominikanka, programistka.

Mogą zainteresować Cię też:

5 1 głos
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments