21 pielgrzymka pompejańska. Wspomnienie

Photo of author

Autor: Redakcja

Boloński kardynał Lambertini, późniejszy papież Benedykt XIV, powiedział, że „istnieje w Neapolu krew, która nie może doczekać się zmartwychwstania”.

21 pielgrzymka pompejańska

21 pielgrzymka pompejańska, Fot. © M.Woś

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Boloński kardynał Lambertini, późniejszy papież Benedykt XIV, powiedział, że „istnieje w Neapolu krew, która nie może doczekać się zmartwychwstania”.

Pielgrzymka pompejańska A.D. 2024 (4–11 maja), to pielgrzymka, która moim zdaniem została zesłana z nieba, stanowiąca wspaniałe zaskoczenie, zupełnie nieplanowana i według ludzkich kalkulacji całkowicie nierealna, przynajmniej w tym właśnie terminie (8 ma­ja – pierwszy główny parafialny odpust św. Stanisława bpa w nowej parafii).

Po tym, jak odbyłem podobną pielgrzymkę w październiku 2017 roku, kiedy przypadało stulecie objawień Maryi w Fatimie, a w Polsce trwał właśnie „Różaniec do granic”, chciałem jesz­cze raz powtórzyć tę drogę przez świętości neapolitańskiej ziemi. Nie mo­głem przypuszczać, że stanie się to w pierwszym roku pracy w nowej parafii, a mianowicie w maju tego roku.
Pielgrzymka pompe­jań­ska, a więc w całości poświęcona Królowej Różańca Świętego, jak zawsze odbywała się z należną czcią dla księcia i wodza wojska anielskiego, św. Michała Archanioła. Miała miejsce na ziemi, której głównym patronem i opiekunem (jed­nym z 52) jest biskup Neapolu: San Gennaro. Warto wspo­m­nieć, że była już 21. pielgrzy­mką.

W czasie drogi wiele razy słyszeliśmy, że w tym czasie w katedrze eksponowana jest relikwia z ampułką krwi św. Januarego, która w sobotę przed pierwszą niedzielą maja znów przybrała postać płynną (il sangue si è sciolto). Wszystko wskazywało na to, że będziemy mogli w tym cudzie naocznie uczestniczyć. Tak też się stało! Z bliska mogliśmy widzieć i uczcić krew męczennika z IV wieku, bez wątpienia największą świętość Neapolu. Miałem zaszczyt trzymać relikwiarz z ampułką krwi w swoich rękach oraz nim błogosławić.

Pielgrzymka była dla mnie za krótka, bo czy można od soboty do soboty pomieścić te wszystkie przeżycia? Są to majowe uroczystości pompejańskie z uroczystym odmówieniem cudownej Supliki napisanej przez bł. Ba­rtola, całodniowy pobyt na bajkowej wyspie Procida i spotkania ze św. Michałem Archaniołem na rajskiej wyspie oraz w grocie na Gargano.

W drodze do św. Januarego odbyłem krótkie spotkanie z lekarzem ubogich. Mowa tu o św. Giuseppe Moscatim w kościele Gesù Nuovo oraz modlitwie przy grobie Czcigodnego Sługi Bożego, o którym Padre Pio z Pietrelciny opo­wiadał pielgrzy­mom, penitentom przybywającym z Neapolu do San Giovanni Rotondo: „Po co tu, do mnie przybywacie – przecież świętego macie u siebie”. To słynny a zarazem pokorny i skromny ks. Dolindo Ruotolo, który przekazał nam akt zawierzenia: Gesù, pensaci Tu!

Może gdyby spędzić nie dwie noce w San Giovanni Rotondo, lecz na przykład dwadzieścia dwie noce w bliskości klasztoru oo. kapucynów, gdzie przez ponad pół wieku żył święty stygmatyk, każdy z nas mógłby poczuć tzw. ducha tego miejsca i nasiąknąć nieco bardziej wonią duchowego dziecka o. Pio.
Na pielgrzymim szlaku czekało na nas jeszcze Santuario di Montevergine i spotkanie z Madonną na szczycie o wysokości 1270 m n.p.m., dokąd wjechaliśmy kolejką, podziwiając widoki z okien wagonika.
Trzeba by jeszcze uzupełnić ten zwięzły opis o spacer, który był dla mnie bardzo poruszający i do głębi serca przejmujący. Poszedłem w to miejsce Doliny Pompejańskiej, gdzie zagubiony i bliski śmiertelnej rozpaczy kapłan szatana rozpoczął swoją drogę nawrócenia i cudowną przemianą wewnętrzną, stając się apostołem różańca świętego i budowniczym Nowych Pompejów – miasta miłości i miłosierdzia. Bartolo Longo, apostole różańca świętego, módl się za nami!

Nie wypada pominąć opisu scenerii, która cały czas pojawiała się przed naszymi oczami. Wezuwiusz budzący ogromny podziw i przerażenie zarazem.

Zapewne także przelot samolotem był dla każdego z nas ważną atrakcją, ale chyba nie wypada zestawiać przeżyć lotniczych z najgłębszymi doznaniami duchowymi i estetycznymi. Wszak samolot miał nas jedynie zabrać w tę świętą czasoprzestrzeń i pomóc wrócić do domów.

Następne pielgrzymki pompejańskie są wciąż przed nami, jeśli dobry Bóg pozwoli. Arrivederci!


ks. Robert Ławniczak

Photo of author

Redakcja

"Królowa Różańca Świętego" ukazuje się od 2012 roku. Poznaj nasze czasopismo! – Pobierz bezpłatne wydania PDF!

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany