Tajemnica współcierpienia. Nabożeństwo do siedmiu boleści Matki Bożej

Photo of author

Autor: Tomasz Parciński

Kult Matki Bożej Bolesnej wyrósł bezpośrednio z pobożności pasyjnej i rozwijał się od późnego średniowiecza na gruncie duchowości franciszkańskiej. Dużą rolę w jego formowaniu odegrał ruch religijny określany jako devotio moderna, rozwijający się w XIV i XV wieku na północy Europy, akcentujący uczuciowe – a nie tylko rozumowe – przeżywanie tajemnic wiary.

Tajemnice współcierpienia. Nabożeństwo do siedmiu boleści Matki Bożej

© Fot. Freepik

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Kult Matki Bożej Bolesnej wyrósł bezpośrednio z pobożności pasyjnej i rozwijał się od późnego średniowiecza na gruncie duchowości franciszkańskiej. Dużą rolę w jego formowaniu odegrał ruch religijny określany jako devotio moderna, rozwijający się w XIV i XV wieku na północy Europy, akcentujący uczuciowe – a nie tylko rozumowe – przeżywanie tajemnic wiary.

Zarówno w sztuce, jak i w literaturze religijnej tego okresu zaczęto podejmować temat współcierpienia Maryi z Chrystusem, co znalazło swoje odbicie w kształtujących się w tym czasie formach pobożności maryjnej, ukazujących ból Najświętszej Maryi Panny w perspektywie kolejnych epizodów życia Jej Syna. Najważniejszą formą modlitewną, która wykształciła się w oparciu o rozważanie tajemnicy cierpienia Matki Najświętszej, jest Koronka ku czci siedmiu boleści Maryi.

Odmawia się ją na różańcu, przy każdej tajemnicy modląc się raz modlitwą „Ojcze nasz” i siedem razy „Zdrowaś Maryjo” („Pozdrowieniem Anielskim”). Rozpoczynając odmawianie koronki, warto wzbudzić w sobie intencję, w której ofiarujemy rozmyślania:

„Matko najboleśniejsza, ofiaruję Ci tę Koronkę na uczczenie Przenajświętszych Boleści Twoich na ziemi doznanych; na podziękowanie Ci za te Łaski, jakieś przez nie dla mnie u Boga wyjednywała i na uproszenie sobie przez Zasługi tychże Boleści Twoich tych Łask, jakie wiesz i widzisz, że są dla duszy mojej najpotrzebniejsze, a także Łaski ostatecznej Opieki Twojej najszczególniejszej w godzinę śmierci mojej. Amen. Najboleśniejsza Matko, spraw to, abym Ci towarzyszył w Boleściach Śmierci Jezusa Chrystusa”.

„Twoją duszę miecz przeniknie”

Pierwsza boleść Maryi jest związana z ofiarowaniem Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej. Istotą tego wydarzenia jest nie tyle wypełnienie przepisów Prawa Mojżeszowego, co fakt, iż w ten sposób zaczyna urzeczywistniać się Boży plan zbawienia. Chrystus, który w całym swym ziemskim życiu będzie zmierzał ku Jerozolimie, przybywa tam po raz pierwszy, inicjując niejako mające dopiero nastąpić misterium paschalne.

W świątyni Jezus zostaje „przedstawiony Panu”. Czasownik paristémi, którym posługuje się ewangelista, może oznaczać  gotowość do służby. Maryja oddaje więc Ojcu Syna, aby mógł On wypełnić Jego wolę. Odpowiedzią na gest Matki Najświętszej będą słowa wypowiedziane do Niej przez starca Symeona: „Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2, 35).

Maryja, podobnie jak przy Zwiastowaniu, otrzymuje od Boga Słowo. Słowo, które zachowywać będzie w swym sercu i które stopniowo będzie się urzeczywistniać. Pierwsza boleść Maryi zawiera w sobie zapowiedź wszystkich innych boleści, które dotkną Jej Niepokalane Serce. Proroctwo Symeona wypełnia duszę Matki Bożej cierpieniem, będącym jedynie gorzkim przedsmakiem bólu, który stanie się Jej udziałem w przyszłości. Słowa, które Maryja usłyszała z ust archanioła Gabriela i swej krewnej Elżbiety, mówiły o chwale i wielkości Mesjasza, podnosiły na duchu i budziły ogromną radość. Nawet proroctwo Symeona poprzedzone jest błogosławieństwem. Teraz jednak przychodzi moment próby. Bóg odsłania przed Maryją głębię swoich planów.

Druga boleść Maryi wiąże się z ucieczką Świętej Rodziny do Egiptu. Kontekst tego wydarzenia stanowi przybycie do Betlejem trzech Mędrców ze Wschodu, którzy pragną oddać hołd Jezusowi. Szukając Go, kierują się najpierw do Jerozolimy. Herod, zaniepokojony ich pytaniami o nowo narodzonego króla żydowskiego, układa plan, który pozwoliłby mu zgładzić domniemanego rywala. Plan ten jednakże zawodzi, gdyż Mędrcy, którzy mieli wskazać Herodowi drogę do Jezusa, pouczeni przez Boga we śnie, wracając, omijają Jerozolimę. Okrutny władca wydaje wtedy nakaz zgładzenia wszystkich niedawno narodzonych chłopców w Betlejem i oko­licy, chcąc mieć pewność, iż nikt w przyszłości nie zagrozi jego panowaniu. Nie wie jednak, iż Ten, którego pragnie zabić, ocaleje dzięki Bożej interwencji. Święty Józef otrzyma we śnie nakaz, aby wraz z Maryją i Dzieciątkiem Jezus uchodzić do Egiptu.

Drugi miecz przeszywa duszę Matki Bożej niespodziewanie. Gdy Symeon odkrywał przed Nią, co w przyszłości spotka Jej Syna, nie mogła Ona przypuszczać, iż słowa starca zaczną wypełniać się tak szybko. Młoda Matka musi zmierzyć się z ciężarem, który po ludzku przekracza Jej siły. Radość macierzyństwa w jednej chwili przeobraża się w pełne trudu staranie o to, aby ocalić życie nowo narodzonego Syna. Ucieczka do Egiptu rozpoczyna się – jak mówi Ewa­n­gelia – w nocy, po­śród ciemności, niepewności i strachu. Tym właśnie naznaczona jest druga spośród siedmiu boleści Matki Najświętszej.

Swą trzecią boleść Maryja przeżywa, pielgrzymując z dwunastoletnim Jezusem i św. Józefem do Jerozolimy z okazji Paschy – najważniejszego z żydowskich świąt.

Ewangelista Łukasz lakonicznie opowiada o poszukiwaniach młodego Mesjasza przez zaniepokojonych rodziców. Za powściągliwymi słowami kryje się jednak ogromny ból Matki zatroskanej o los swojego jedynego Dziecka. Uczucia Maryi w pewien sposób oddaje czasownik „szukać” (anazéte), użyty przez natchnionego autora. Termin ten w języku greckim oznacza dokładne i wytrwałe poszukiwanie. Szukający, mimo iż natrafia na przeciwności, nie zniechęca się, ponieważ motywuje go głęboka wewnętrzna potrzeba. Słowo to występuje w Nowym Testamencie tylko trzykrotnie, z czego dwa razy w interesującym nas fragmencie Ewangelii św. Łukasza.

Możemy się jedynie domyślać, jak dramatyczny był dla Maryi moment uświadomienia sobie faktu, iż Jezus się zgubił. Jej boleść była zapewne tym dotkliwsza, że po raz pierwszy w swoim życiu została Ona pozbawiona obecności Jezusa, po raz pierwszy nie było Go przy Niej. Trzy dni poszukiwania stanowią bezpośrednią analogię do trzech dni pomiędzy ukrzyżowaniem a zmartwychwstaniem, w symboliczny sposób łącząc pierwszą i ostatnią Paschę Chrystusa. To czas ciemności spowodowanej Jego nieobecnością. Gdy zatem po trzech dniach szukania w końcu udaje się Maryi odnaleźć jej jedyne Dziecko, z przeszytego mieczem Matczynego serca wyrywa się pełna bólu skarga: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48).

Słowa, które odnaleziony Chrystus kieruje w odpowiedzi do Matki, pierwsze, które wypowiada On ma kartach Ewangelii, pozornie mogą wydać się zaskakujące. „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49). Wymiana zdań, a w zasadzie pytań, pomiędzy Matką a Sy­nem stanowi punkt kulminacyjny całego opowiadania. Zamiast oczekiwanej radości ze spotkania pojawia się nieznane dotąd napięcie. Miecz jeszcze mocniej zagłębia się w serce Maryi.

Cierpienie, które odczuwa w tym momencie Matka Chrystusa, płynie z niezrozumienia sytuacji, w której nagle się znalazła. W świątyni Jezus objawia się Jej jako Bóg, Syn Ojca. Ta nieoczekiwana epifania budzi w Niej lęk, bo Ten, który dotąd wydawał się Jej tak bliski, nagle się od Niej oddala. Jego słowa wymykają się Jej zrozumieniu. Po ludzku Maryja mogła poczuć się odtrącona, boleśnie dotknięta słowami Syna. Być może jednak w obliczu zaskakującej sceny, jaką musiał być widok Jezusa pośród uczonych w Piśmie, Matka Najświętsza zdała sobie sprawę, iż Jej usilne poszukiwania nie służyły jedynie odnalezieniu Syna, ale również głębszemu poznaniu Jego osoby.

„I Ty, któraś współcierpiała”

Pośród siedmiu boleści Matki Bożej pierwsze trzy dotyczą dzieciństwa Chrystusa, pozostałe cztery zaś – Jego zbawczej męki. O drodze Mesjasza na Golgotę wspominają wszyscy czterej ewangeliści. Te biblijne opisy stały się podstawą duchowości pasyjnej, której najpopularniejszym wyrazem jest w Kościele zachodnim nabożeństwo drogi krzyżowej. Ewangeliczny przekaz na temat ostatnich dni i godzin życia Chrystusa mówi jedynie o tym, iż Maryja stała pod krzyżem. Z pewnością jednak towarzyszyła Ona Synowi w ostatniej drodze, w przeciwnym razie trudno byłoby wytłumaczyć Jej obecność na Kalwarii.

Ograniczony dostęp

Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego". To wydanie jest wciąż dostępne w sprzedaży, dlatego ma ograniczony dostęp. Nasze czasopisma możesz nabyć w cenie już od 2 zł. Zamów i wspieraj różańcowe inicjatywy!

Photo of author

Tomasz

Parciński

Miłośnik teologii, historii, dobrej literatury i wartościowych filmów.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments