Na granicy wizji i malarstwa. Rogier van der Weyden i Tryptyk z Miraflores

Photo of author

Autor: Izabela Marciniak

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego to najwcześniej obchodzone święta w Kościele rzymsko-katolickim, od zawsze zajmujące pierwsze miejsce w hierarchii świąt roku kościelnego. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, jest Jego największym cudem, a zarazem stanowi centrum liturgii Wielkiej Nocy. Nie dziwi zatem fakt, że w prezbiteriach stawia się figurę Zmartwychwstałego Pana, często obok krzyża przepasanego czerwoną stułą. Zmartwychwstanie Chrystusa jest też często pojawiającym się motywem w sztuce – i zdecydowanie rzadziej – w literaturze.

Rogier van der Weyden Fot. Wikicommons

Obrazy Rogiera van der Weydena, Fot. © Wikicommons

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego to najwcześniej obchodzone święta w Kościele rzymsko-katolickim, od zawsze zajmujące pierwsze miejsce w hierarchii świąt roku kościelnego. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, jest Jego największym cudem, a zarazem stanowi centrum liturgii Wielkiej Nocy. Nie dziwi zatem fakt, że w prezbiteriach stawia się figurę Zmartwychwstałego Pana, często obok krzyża przepasanego czerwoną stułą. Zmartwychwstanie Chrystusa jest też często pojawiającym się motywem w sztuce – i zdecydowanie rzadziej – w literaturze.

Jednym z wielu artystów podejmujących kilkakrotnie w swojej twórczości tematykę Wielkiego Tygodnia był flamandzki malarz, Rogier van der Weyden. Lata jego życia i twórczości przypadają na wiek XV. W 1435 r. osiedlił się w Brukseli, założył rodzinę i rozpoczął swoją działalność. Wykonywał zlecenia rady miejskiej, przygotowując m.in. dekoracje na różne uroczystości i procesje kościelne. Z czasem otworzył własną pracownię, skupiającą wielu pracowników. Wkrótce stała się ona miejscem znanym, cieszącym się uznaniem w ówczesnych kręgach artystycznych. Malarstwo Weydena zostało dostrzeżone na dworze ówczesnego księcia Burgundii, Filipa Dobrego, który otoczył artystę swoim mecenatem. On zaś z pasją realizował malarskie zamówienia dla ludzi Kościoła, zarówno hierarchów, jak i zakonników. Jego sława rosła, a obrazy zaczęły docierać do najdalszych zakątków Europy.

Weyden był już dojrzałym artystą, o ukształtowanym warsztacie malarskim, kiedy zaczął realizować malarskie zamówienie – prawdopodobnie króla Jana II Kastylijskiego – dla ufundowanego przez niego klasztoru kartuzów w Miraflores, pod ówczesnym Burgos. Tym zadaniem było malarskie dzieło, które w historii sztuki zapisało się jako Tryptyk z Miraflores, ołtarzowe przedstawienie składające się z trzech kwater, które ukazują najważniejsze wydarzenia z życia Matki Bożej. Wszystkie te kwatery, o identycznych wymiarach, bogato zdobione portykiem, w którym możemy m.in. odnaleźć sceny z życia Jezusa i Maryi, przedstawiają malarskie wyobrażenia adoracji Bożego Dzieciątka, zdjęcia Chrystusa z krzyża, wreszcie objawienie się Zmartwychwstałego Maryi. Trzeba podkreślić, że sceny te nawiązują do trzech tajemnic różańca: radosnej, bolesnej i chwalebnej, które kartuzi propagowali już od roku 1409.

Mistyczne objawienia

W sposób szczególny będzie nas interesowała trzecia kwatera przedstawienia van der Weydena, ukazująca scenę, o której milczą ewangeliści, ale wskazuje na nią Tradycja Kościoła rzymsko-katolickiego, apokryfy i objawienia. W Mistycznym Mieście Bożym XVII – wiecznej mistyczki, Marii z Agredy, czytamy, że po zmartwychwstaniu, „w chwili, gdy Dusza Jezusa połączyła się z Ciałem i udzieliła Mu życia, ciało najczystszej Matki przeniknęła radość (…). Gdy Najświętsza Panna została w ten sposób przygotowana, wszedł do Niej zmartwychwstały Zba­wiciel (…), podniósł Ją i przycisnął do serca”.

Z kolei bł. Anna Katarzyna Emmerich w swoich mistycznych wizjach przekazuje na ten temat jeszcze więcej informacji. Już w Wielką Sobotę, ok. godz. 21.00 do Maryi przybył anioł z poleceniem, aby wyszła do tzw. furtki Nikodema. Kiedy udała się Ona we wskazanym kierunku, dostrzegła Duszę Jezusa „bez żadnego śladu ran, otoczoną licznym orszakiem dusz praojców. Jezus, zwróciwszy się ku Patriarchom, wskazał na Najświętszą Marię Pannę i rzekł: «Oto Maryja, Matka Moja!». Następnie uścisnął Ją i zniknął.

Tej wielkosobotniej nocy Maryja w samotności obchodziła drogę krzyżową Syna i choć było ciemno, widziała Ona doskonale miejsca uświęcone Jego męką. Było po północy, kiedy Maryja pod kalwaryjskim wzgórzem dostrzegła Jezusa w Jego umęczonym ciele, w otoczeniu aniołów i uwolnionych z otchłani. Zbawiciel poprosił Ją, aby oczekiwała na Jego zmartwychwstanie w miejscu, gdzie upadł pod krzyżem. Maryja podeszła tam, uklękła przy kamieniu i zatopiła się w modlitwie. I tak upłynęła Jej noc.

„W tej samej chwili, gdy ziemia zadrżała (…), pojawił się Jezus Matce Swej Najświętszej obok Kalwarii. Piękny był nad wyraz i majestatyczny, a blask bił od Niego (…). Tak stanął Jezus przed Swoją Matką, otoczony duszami praojców; te ostatnie oddały pokłon Najświętszej Pannie, a Jezus mówił coś do Niej o widzeniu powtórnym i pokazał Jej Swe rany. Maryja pochyliła się ku ziemi, by ucałować stopy Jego, a wtedy Jezus ujął Ja za rękę, podniósł Ją i zaraz zniknął”. Ona zaś doświadczyła tak wielkiej radości w tej samej mierze, w jakiej poprzednio cierpiała.

Ewangeliści milczą o tych wydarzeniach, choć niewątpliwie znali je doskonale. Rodzi się pytanie: dlaczego? Zauważmy, że Maryja szybko znika z kart ewangelii. Jej ostatnie słowa padają podczas wesela w Kanie Galilejskiej, kiedy zwraca się do sług ze słowami: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).

Słowa te stają się Jej duchowym testamentem dla wszystkich, a Jej milczącą obecność ewangeliści jedynie sygnalizują. Maryja pozostaje w cieniu Jezusa, wskazując tym samym na Niego, bo to Jego obecność wpisuje się w księgi Nowego Testamentu.

Czas Najświętszej Maryi Panny przyjdzie. On jest dopiero przed nami. Matka Boża ma odegrać pier­wszo­planową rolę podczas apokalipsy. To Jej zostanie powierzona na ten czas moc Trójcy Przenajświętszej, a Jezus objawi o Niej wszy­stko, co na Jej temat ukrywają przed nami ewangeliści.

Van der Weydena wizja Zmartwychwstania

Właściwie to… Pojawienie się Chrystusa przed Maryją, bo tak autor zatytułował swój obraz. Na pierwszym planie przedstawienia dostrzegamy Zmartwychwstałego w triumfalnym, czerwonym płaszczu. Zbawiciel podchodzi do Maryi powoli, jakby nie chciał Jej przestraszyć, pokazując rany na dłoniach i spoglądając na Nią z rozrzewnieniem. Maryja tyle co zdążyła zam­knąć psałterz i odwrócić się w stro­nę przychodzącego. Rozłożyła dłonie w geście powitania i zdaje się spoglądać z niedowierzaniem na Zmartwychwstałego. Na Jej policzkach można dostrzec spływające jeszcze łzy. Niewątpliwie ukazał tu artysta jeszcze postać Matki Bożej Bolesnej, odzianą w żałobną suknię, szukającą ukojenia w modlitwie, najwyraźniej nieoczekującą na nikogo, co więcej – pragnącą samotności i spokoju.

Zwróćmy uwagę na kolory przed­­stawienia: czerwień i granat, a w głębi zieleń, to barwy charakterystyczne dla sztuki średniowiecznej. Sama scena została umiejscowiona jakby w gotyckiej, przestrzennej kaplicy z ażurowymi zdobieniami. Z epoką wieków średnich wiąże jeszcze obraz zasada tzw. symultanizmu, cechująca sztukę późnego gotyku, a polegająca na przedstawieniu na jednym obrazie różnych scen mających miejsce w tym samym czasie. W perspektywie tego przedstawienia dostrzegamy moment samego zmartwychwstania i niewiasty spieszące do grobu. Wszy­stkie omówione tu sceny, dziejące się jednocześnie, wpisują się w zielony pejzaż Jerozolimy, napawają nadzieją, podkreślając jednoczenie już renesansowy związek człowieka z przyrodą.

Tryptyk z Miraflores (obecnie znajdujący się Gemaldägalerie w Ber­linie), w który wpisuje się scena Pojawienia się Chrystusa przed Maryją, pozostaje dziełem niezwykłym, przy­kładem malarstwa późnogotyckiego, w którym można już wskazać elementy sztuki renesansowej. Zaś o wielkości samego artysty niech świadczy chociażby fakt, w ówczesnych czasach niezwykły, iż w kronice klasztoru kartuzów opatrzono odpowiednią adnotacją dzieło van der Weydena: „Mistrz Rogier, wielki i sławny Fleming”.

Photo of author

Izabela

Marciniak

Polonistka, w "Królowej Różańca Świętego" pisze głównie na temat sztuki sakralnej oraz o literaturze religijnej.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments