Maryja cieszy się z tego!

Photo of author

Autor: Marek Woś

Ojciec Krzysztof Piskorz, krajowy duszpasterz Apostolatu Nowenny Pompejańskiej, proboszcz parafii Matki Bożej Miłosierdzia we Wrocławiu był z nami 13 listopada w Pompejach.

O. Krzysztof oraz ks. Roman przed sanktuarium w Pompejach

O. Krzysztof oraz ks. Roman przed sanktuarium w Pompejach, © Fot. M. Woś

Kochani Czytelnicy!
91% artykułów na naszej stronie jest dostępnych bez ograniczeń. Nie znaczy to, że nie istnieją koszty ich przygotowania i publikacji. Będziemy wdzięczni za zaprenumerowanie naszego czasopisma albo wsparcie naszej Fundacji. Dziękujemy za zrozumienie.
Redakcja

Ojciec Krzysztof Piskorz, krajowy duszpasterz Apostolatu Nowenny Pompejańskiej, proboszcz parafii Matki Bożej Miłosierdzia we Wrocławiu był z nami 13 listopada w Pompejach.

Brał Ojciec udział w uroczystościach jubileuszowych obrazu Matki Bożej Pompejańskiej. Jakimi słowami może opisać Ojciec swoje wrażenia z tego dnia i koncelebrowania mszy świętej na placu głównym przed sanktuarium w Pompejach?

Był to dzień szczególny i jubileuszowy – świętowaliśmy 150-lecie obrazu Matki Bożej Pompejańskiej. Dla mnie była to ogromna radość, zwłaszcza że po ponad dziesięciu latach mogłem ponownie uczestniczyć w pielgrzymce. Wcześniej brałem udział w pierwszych wyjazdach organizowanych przez Apostolat Nowenny Pompejańskiej i czasopismo „Królowa Różańca Świętego”. Po tak długiej przerwie Pan Bóg pozwolił mi znów tam powrócić. Ogromnym darem było również to, że mogłem koncelebrować mszę świętą na placu przed sanktuarium w Pompejach, w tym wyjątkowym miejscu.

Towarzyszyło nam piękne, listopadowe słońce, a temperatura sięgała dwudziestu stopni. Dla nas, Polaków, zupełnie niezwykłe doświadczenie. Przyjmowałem to jako znak: promień światła wskazujący drogę do Królestwa Niebieskiego. Maryja naprawdę jest tym światłem, które chce nas prowadzić ku prawdziwej Światłości, czyli ku Jezusowi Chrystusowi. Dlatego emocje, które noszę w sercu po tym dniu, są głębokie i poruszające. Bardzo pragnę kiedyś powrócić do Pompejów, jednak już w ciszy i spokoju, aby móc poświęcić więcej czasu na modlitwę. Wielkie uroczystości gromadzą bowiem rzesze pielgrzymów i oczywiście jest pięknie, ale noszę w sobie takie pragnienie, by teraz w spokojne dni móc przybyć do tego szczególnego papieskiego sanktuarium i jeszcze głębiej przeżyć spotkanie z Maryją sam na sam. 

Jakie uczucia towarzyszyły Ojcu podczas spotkania z Maryją z Dzieciątkiem Jezus w tym wizerunku? 

Tego dnia każdy pielgrzym mógł podejść pod cudowny obraz Matki Bożej Pompejańskiej, dotknąć go, złożyć pocałunek i pomodlić się przez chwilę. Kapłani mogli to zrobić od strony ołtarza, bez oczekiwania w kolejce. Sam jednak pomyślałem, że może warto byłoby stanąć razem z innymi; droga w procesji, wśród modlitwy różańcowej, ma swoją głębię i piękno. Ostatecznie podszedłem z przodu i trwało to krótko, bo proszono, by ustępować miejsca kolejnym pielgrzymom. Z jednej strony trochę żałuję, że nie przeszedłem tej drogi wśród innych, ale z drugiej – najważniejsze było samo spotkanie.

To podejście do obrazu poruszyło mnie do głębi. Miałem wrażenie, jakby Maryja naprawdę zstępowała na ziemię. Czułem, że nie jestem godny nawet podnieść wzroku na Jej oblicze. A jednak była tak blisko, niemal namacalnie. Widziałem Ją, siedzącą na tronie z Dzieciątkiem Jezus, do którego pielgrzymuję jak św. Dominik i św. Katarzyna ze Sieny widoczni na obrazie. Odczułem, że Maryja podaje mi także różaniec, jakby mówiła: „Trzymaj się tej modlitwy. To modlitwa ocalenia. Ja ci w niej towarzyszę”. I kiedy tak stawałem przed Nią, miałem świadomość, że chociaż nie jestem godny, przychodzę jak dziecko do swojej Matki, a Ona mnie przyjmuje, osłania płaszczem, daje różaniec i prowadzi do Jezusa.

To dlatego ten jeden dzień w Pompejach noszę w sobie jako spotkanie z Matką Miłosierdzia i Królową Różańca Świętego – spotkanie, w którym Maryja „schodzi na ziemię” dla każdego z nas. Wystarczy tylko otworzyć serce i powiedzieć: „Dziękuję, Maryjo! Zawierzam Ci się na nowo”.

Pierwszy Apostolat Nowenny Pompejańskiej powstał we Wrocławiu pod okiem Ojca. Na czym osoby pragnące szerzyć nowennę pompejańską powinny oprzeć swoje działania i jakimi metodami mogą realizować obietnicę daną Maryi w nowennie dziękczynnej, mówiąc, że wszędzie będą ogłaszać łaski otrzymane za przyczyną Matki Najświętszej?

Pierwszy Apostolat Nowenny Pompejańskiej powstał we Wrocławiu. Kiedy poznałem Marka i Agnieszkę, jeszcze będąc klerykiem w Poznaniu, bardzo się cieszyłem, choć wówczas niewiele wiedziałem o samej nowennie. Dopiero z czasem, krok po kroku, odkrywałem jej głębię i wartość. To prawdziwy skarb modlitwy różańcowej. W apostolacie szczególnie zależy nam na tym, by ci, którzy odmawiają nowennę, wypełniali obietnicę z części dziękczynnej: „Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś”. To miłosierdzie płynie przez Maryję od samego Boga, dlatego powinniśmy mówić nie tylko słowem, ale i czynem, zachęcając innych do modlitwy, do więzi z Maryją, do zbliżenia się przez Nią do Jezusa.

We Wrocławiu staramy się zapalać ludzi do tej modlitwy i wspólnie odmawiamy nowennę pompejańską od 8 września – święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, aż do końca października, miesiąca różańcowego, czyli przez 54 dni. Od dwóch lat, odkąd zostałem proboszczem parafii Opieki św. Józefa i kustoszem Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia, wprowadziliśmy ten zwyczaj i w czasie nowenny pompejańskiej odmawiamy w kościele trzy części różańca świętego: rano, w południe i wieczorem. Kto pragnie, może w domu dodać czwartą część. Intencją główną tej modlitwy jest nasza ojczyzna. W pozostałe dni, codziennie przez cały rok, odbywa się we wrocławskim sanktuarium modlitwa różańcowa za nasz kraj i o pokój na świecie. Widzimy, jak nowenna pompejańska coraz szerzej rozprzestrzenia się w Polsce. Wierzę, że Maryja cieszy się z tego i wynagradza nas swoim wstawiennictwem.

Matka Boża w Pompejach oraz w wileńskiej Ostrej Bramie jest nazywana tak samo – „Matka Miłosierdzia”. Jak Ojciec, który pełni posługę proboszcza parafii we Wrocławiu, a zarazem duszpasterza Apostolatu Nowenny Pompejańskiej, upatruje Jej działanie w swoim życiu?

Maryja w Pompejach i w wileńskiej Ostrej Bramie rzeczywiście nosi ten sam tytuł: Matka Miłosierdzia. W Suplikacji do Królowej Różańca Świętego modlimy się przecież: „Miłosierdzia dla wszystkich, o Matko Miłosierdzia!”. W moim życiu kapłańskim widzę Jej działanie bardzo wyraźnie, szczególnie odkąd przywiozłem z pierwszych pielgrzymek kopię obrazu Matki Bożej Pompejańskiej, która została poświęcona i dziś jest obecna we Wrocławiu. 

Ograniczony dostęp

Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego". To wydanie jest wciąż dostępne w sprzedaży, dlatego ma ograniczony dostęp. Nasze czasopisma możesz nabyć w cenie już od 2 zł. Zamów i wspieraj różańcowe inicjatywy!

Photo of author

Marek

Woś

Redaktor naczelny, polonista, filmoznawca, edytor, ekonomista i wydawca.

Mogą zainteresować Cię też:

0 0 głosów
Oceń ten tekst
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments