Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach, miejsce pokrzepienia w czasie górskiej wędrówki, położone w sąsiedztwie Rusinowej Polany, słynie z wielu cudów. W drewnianym kościółku wśród tatrzańskich świerków gospodarzy Matka Boża Jaworzyńska Królowa Tatr, przez cały rok zapraszając do siebie turystów wędrujących w pobliżu miejsca objawienia, aby wstąpili do skromnej „gazdówki”.

Drzwi są zawsze otwarte dla każdego: można wejść na modlitwę, porozmawiać, odpocząć i napić się ciepłej herbaty. Nazwa Rusinowa Polana pochodzi od Karola Rusina, sołtysa z Gronia, który przyjął polanę jako dar od króla Jana Kazimierza. W tym miejscu, według ludowego przekazu, w 1861 roku Matkę Bożą ujrzała Marysia Murzańska z Gronia. W środku lata, wczesnym rankiem, młoda góralka zaprowadziła stado owiec na hale, po czym weszła do szałasu, aby pomodlić się na różańcu. W pewnym momencie pastwisko spowiła gęsta mgła, a pies pasterski zaczął szczekać. Dziewczynka wtedy zauważyła, że tylko mała trzoda spokojnie je trawę na polanie, zaś pozostałe owce gdzieś uciekły. Pasterka pobiegła szukać ich przy lesie, ale przewróciła się i zaczęła płakać, po czym z różańcem w dłoni westchnęła: „Matko Boża, gdzie moje owieczki?”. Wtedy na drzewie pojawiła się Piękna Pani w wielkiej jasności i powiedziała do niej: „Nie bój się, Marysiu, wstań”. Łagodny głos Matki Bożej uspokoił dziecko, które z ufnością zbliżyło się do troskliwej Matki Miłosiernego Zbawiciela.
Bogurodzica ze smutkiem na twarzy powiedziała Marysi, że trzeba modlić się codziennie i przekazała wybranej przez siebie dziewczynce matczyne przesłanie: „Mój Syn czeka na waszą modlitwę i cierpi, kiedy widzi, jak Go opuszczacie. Czy aż tak dużo od was wymaga? Proszę was tylko o modlitwę i pokutę za grzechy”. Matka Boża pragnęła, aby powtarzać ludziom, że powinni się nawrócić, odmawiać różaniec i poprawić swoje życie. Trzeba ich upominać, aby nie grzeszyli i pokutowali, a świat potrzebuje modlitwy. Maryja wskazała pasterce, gdzie znajdzie swoje owce. Zapewne ta historia ma głębszy sens; dotyczy nie tylko zagubionych owieczek, ale nawiązuje również do dzieci Bożych. Zgodnie z zapowiedzią Marysia Murzańska usłyszała beczenie owiec między drzewami, więc udało jej się zebrać zwierzęta, które jej powierzono. W drodze do domu natrafiła na znajomego pasterza, Wojciecha Łukaszczyka, i opowiedziała mu, co wydarzyło się na hali. Wojciech „Kulawy” wysłuchał dobrej nowiny z wielkim zdumieniem. Zasugerował, aby nazajutrz wspólnie wybrać się na miejsce objawienia. Marysia odnalazła drzewo, na którym objawiła jej się Bogurodzica. Wojtek przygotował wizerunek Matki Bożej i obrazek ten umieścił na cudownym smreku (czyli świerku w gwarze podhalańskiej). Na podstawie świadectwa pastuszków maryjną historię spisał ks. Szymon Kossakiewicz.
Maryja wybrała to miejsce

Wieść o objawieniu na szczęście przetrwała. Chociaż minęło kilkadziesiąt lat, wciąż przybywały pierwsze pielgrzymki i rozpoczęto budowę kaplicy, w której ustawiono drewnianą figurkę Matki Bożej, do dzisiaj znajdującą się w ołtarzu sanktuarium. Kościół katolicki nie wymaga wiary w prywatne objawienia, ale wyraził zgodę, aby oddawać cześć Matce Jezusa w wielu miejscach na całym świecie, a jedno z nich mieści się w Tatrzańskim Parku Narodowym. 27 października 1873 roku Marysia Murzańska w czasie procesji dostrzegła wizerunek Matki Bożej na feretronie. Taką Maryję widziała na Jaworzynie, o czym opowiedziała w trakcie przemarszu z Białki do Jurgowa z okazji utworzenia Bractwa Różańcowego przez ojca Jędrzeja Górnisiewicza, misjonarza Podhala. Dobrze wiadomo, że pobożność maryjna na Wiktorówkach pięknie owocuje. W treści objawienia, jakie otrzymała Marysia, ukryta jest wielka prawda o odwiecznym wołaniu Boga o nawrócenie ludzkich serc. Maria Murzańska podczas ziemskiej pielgrzymki modliła się w bractwie różańcowym, które założono w Białce. Powędrowała na spotkanie z miłosiernym Bogiem, a okoliczni mieszkańcy odwiedzali miejsce objawienia, aby prosić Bogurodzicę o ratunek i opiekę.
Matka Boża wybrała sobie również Mariannę Budz-Wnękę z Bukowiny Tatrzańskiej, kobietę, która nie mogła chodzić. Pani Jaworzyńska przemówiła do niej poprzez widzenie senne: „Odkop źródło obok drzewa, tam jest cudowna woda”. Z pomocą przyszedł mąż Marianny, który uważał, że prośbę Matki Bożej należy spełnić. Jędrzej Budz-Wnęka wyruszył na Jaworzynę, aby odkopać źródełko. Gdy przyniósł wodę dla żony, nastąpił cud uzdrowienia – kobieta odzyskała czucie w nogach. Marianna „Wnękula” zaczęła przyprowadzać grupy pielgrzymów do świętego miejsca na Wiktorówkach. Dzięki jej inicjatywie ludzie zaczęli mówić o Matce Bożej Jaworzyńskiej, aż w końcu wybudowano góralski kościół, do którego budowy górale dostarczali materiały, i który przybliża grono dzieci Maryi do sakramentów świętych.
Sanktuarium Królowej Tatr kochają pielgrzymi z całej Polski. Odwiedzają je osoby starsze i młodsze, a także przypadkowi turyści. Księga pamiątkowa sanktuarium zawiera zbiór świadectw, cudów i uzdrowień, a także licznych nawróceń. Po długiej rozłące ludzie wracają do wspólnoty Kościoła, przystępują do spowiedzi i komunii świętej, modlą się na mszy, na różańcu, przyjmują chrzest i sakrament małżeństwa.
Maryjną kaplicę na Wiktorówkach odwiedzał ks. kard. Karol Wojtyła; przybył tam również w Święto Matki Bożej Gromnicznej. Przyjechał na nartach, odprawił mszę świętą i wygłosił kazanie o Matce Chrystusa, która przyniosła światło do owej świątyni. Przyszłego papieża proszono, aby to miejsce pozostało pod opieką ojców dominikanów. Święty Jan Paweł II dotrzymał obietnicy – jest patronem domu zakonnego na Wiktorówkach. Maryjny papież często mówił o Matce Bożej, która mieszka w Tatrach na Rusinowej Polanie. Karol Wojtyła powtarzał, że jest człowiekiem z gór, bo tam się urodził. Do książki „Królowa Tatr” dołączono błogosławieństwo papieża dla tych, którzy w górskich stronach, u stóp Królowej Tatr, będą szukać siły do prostowania życiowych szlaków, ku Stworzycielowi Wszechświata. W Ewangelii św. Jana znajdziemy słowa, które Jezus powiedział do Nikodema i do nas wszystkich: „Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat osądził, lecz po to, aby świat został przez niego zbawiony” (J 3, 17).

