Świadectwa z KRŚ 39

Zofia: Różaniec daje radość

Gdy to piszę, mam osiemdziesiąt sześć lat i różaniec był zawsze dużą wartością w mojej rodzinie i w moim życiu. Jestem szczęśliwa, że pismo „Królowa Różańca Świętego” kilka lat temu zostało mi podarowane przez życzliwą osobę, i tak zaczęłam odmawiać nowenny pompejańskie. Za kilka dni ukończę już dziewiętnastą nowennę, a odmawiałam w różnych intencjach: za Ojca Świętego, za duchowieństwo, o nowe powołania kapłańskie i zakonne. Była też nowenna za wszystkie dusze czyśćcowe, za całe moje pokolenie żyjące i zmarłe. W międzyczasie mój brat ciężko zachorował i przechodził operację z powodu prostaty. Lekarze nie byli dobrej myśli, bo brat miał już osiemdziesiąt lat. Gdy kończyłam nowennę, jego zdrowie uległo tak znacznej poprawie, że ordynator przy wypisie powiedział: „Panu to pomoc musiała przyjść z góry”.

Dziękuję Matuchno, że wyprosiłaś mi ten cud i wiele innych łask, które spłynęły na modlitwie pompejańskiej.

Pragnę jeszcze napisać o drugiej uproszonej łasce. Moja osiemdziesięcioośmioletnia siostra znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Całe życie spędziła na gospodarstwie rolnym, po śmierci męża została z synem, który okazał się człowiekiem nieodpowiedzialnym, alkoholikiem. Do tego doszło, że siedziała załamana, ograbiona z emerytury, zaczęła tracić zdrowie. Po odprawieniu nowenny pompejańskiej w jej intencji została wyrwana z tych sideł i do końca swoich dni była szczęśliwa. Miała zapewnioną zarówno opiekę medyczną, jak i korzystanie z sakramentów, których tak bardzo pragnęła i które ją ubogacały.

Słowa tego nie wyrażą, co czuje człowiek, jak jest wdzięczny, gdy odbiera tak wiele łask. Jeśli chodzi o mnie, to przez kilka lat otrzymywałam różne dobrodziejstwa, o które nawet nie prosiłam. Drodzy Czytelnicy, trzeba tylko zaufać!

Alicja: Wierzę i ufam Maryi

Pragnę podziękować Matce Bożej Królowej Różańca Świętego z Pompejów. Choruję na napadowe migotanie przedsionków serca. Jestem po dwóch ablacjach, po zamknięciu ubytku w sercach. Ostatnie kilkanaście miesięcy strasznie mi dokuczało migotanie serca, bałam się gdzieś pojechać, wychodzić na dłużej z domu. Szóstego stycznia zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską. W połowie drugiej części nowenny ustąpiło migotanie i już prawie miesiąc nie miałam takiego napadu migotania.

Dziękuję Ci, Matko Różańcowa z Pompei.

Kazimierz: Zaćma zniknęła

Pragnę podzielić się cudem, który otrzymałem przez wstawiennictwo Królowej Różańca Świętego z Pompejów. Cud dotyczy uzdrowienia moich oczu przez odprawienie dwóch nowenn pompejańskich w 2018 roku. Szóstego kwietnia 2017 r. odbyłem wizytę u lekarza okulisty w Jaśle, ponieważ bardzo bolało mnie oko i miałem kłopoty z widzeniem. Oprócz tego usunięto mi gradówkę w lewym oku. Okulistka po badaniach stwierdziła, że mam zaćmę w obu oczach i muszę zgłosić się na operację. Zostałem zakwalifikowany na 10 kwietnia 2019 r. w Gorlicach. W czerwcu 2018 r. po kontrolnych badaniach okulistka stwierdziła, że zaćma zniknęła i operacja nie jest konieczna. Bardzo dziękuję Matce Bożej, że wyprosiła mi cud uzdrowienia.

Jadwiga i Jan: Kłopoty, smutki i zmartwienia znikają

Nowennę pompejańską odmawiamy z żoną cztery lata. Dopiero teraz po tak długim czasie „naszego lenistwa” zdecydowaliśmy się podziękować Królowej Różańca Świętego za wszystkie łaski, które cały czas otrzymujemy poprzez modlitwę różańcową. Nie było mi łatwo odmawiać różańca, gdyż zły przeszkadzał mi w tym.

Dzięki modlitwom mojej ukochanej żony udało się, jestem szczęśliwy. Bez odmawiania różańca nie mogę znaleźć sobie miejsca, czegoś mi brakuje.

Po nowennie pompejańskiej rzuciłem picie alkoholu. Jestem alkoholikiem, a teraz nie piję już prawie dwa lata. Córcia po przebytej operacji glejaka mózgu pomału wraca do zdrowia. Wszystkie kłopoty, smutki i zmartwienia, jakie pojawiły się w naszej rodzinie, dzięki nowennie pompejańskiej znikają. Obecnie dużo się modlimy „pompejanką” za dusze w czyśćcu. Wiem, że same za siebie nie mogą się modlić, tylko swoją modlitwą wypraszają łaski dla nas. Przekonaliśmy się z żoną, że dzięki tej modlitwie spływa na nas i rodzinę wiele łask Bożych. Zachęcam do odmawiania nowenny pompejańskiej. To tylko trzy różańce dziennie.

Agnieszka: Z Maryją przez życie

Mam na imię Agnieszka i od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce. Nie poruszam się samodzielnie, tylko z pomocą drugiej osoby. Tuż po moim przyjściu na świat lekarze nie dawali mi żadnych szans. Po upływie miesiąca miało mnie nie być. To właśnie wtedy zaczęła się walka o mnie. Stoczyli ją Rodzice niebiańscy i ci ziemscy. Zostałam powierzona całkowicie Matce Bożej. Ciężka praca rodziców i ich nieustanna modlitwa w mojej intencji doprowadziły do tego, że uniknęłam konieczności poruszania się na wózku inwalidzkim i ukończyłam normalne szkoły, nie specjalne. Kiedy skończyłam liceum, poczułam, że to dobry czas, by zacząć modlić się o dobrego męża. Miałam wewnętrzne przekonanie, że to do małżeństwa powołuje mnie Pan Bóg. Po kilku miesiącach modlitwy w tej właśnie intencji pojawił się chłopak, który przyjął mnie taką, jaka jestem. Był moment, gdy sądziłam, że to niemożliwe. Po trzech latach trwania związku postanowiłam zacząć się modlić nowenną pompejańską o pogłębienie jego wiary. To niezwykłe, ale powierzając go Matce Bożej w tej właśnie modlitwie, sama doznałam wielu, wielu łask. Każda nowenna równała się prezentom. Tak to właśnie nazywam. W trakcie odmawiania jednej z nich otrzymałam łaskę samodzielnego, częstego uczestniczenia we Mszy Świętej, odważyłam się pokonać próg kościoła i wjechać swoim pojazdem do środka. Zostałam uwolniona od natrętnych myśli. Wypełnia mnie ogromna nadzieja i wiara w to, że będzie dobrze w każdym aspekcie mojego życia, szczególnie jeśli chodzi o relację z moim chłopakiem. Dzięki Matce Bożej więcej Pana Boga jest w naszym związku, więcej rozmów o Nim. Obecnie jestem w trakcie odmawiania kolejnej nowenny pompejańskiej i widzę, jak Matka Boża działa. Ufam, że za jakiś czas złożę kolejne świadectwo, w którym napiszę, iż spełniły się moje marzenia o wspólnym uczęszczaniu na Eucharystię oraz wspólnej modlitwie. Kończąc, chciałabym życzyć wszystkim modlącym się nowenną wytrwałości. Nie jest to łatwe. Zły nie daje o sobie zapomnieć, ale nie warto poświęcać mu ani chwili. Po prostu chodźmy za rękę z Matką Bożą do Jezusa. Nie puszczajmy Jej dłoni. Wtedy nic nam się nie stanie.

Z Bogiem!


Zamów to wydanie "Królowej Różańca Świętego"!

…i wspieraj katolickie czasopisma!

To tylko część artykułu… Całość przeczytasz w "Królowej Różańca Świętego"
0 0 głos
Oceń ten tekst!

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Czy podoba Ci się ten tekst? – Zostaw opinię!x
()
x

Zanim skopiujesz, napisz do nas.