Marsz dla Maryi

W tym roku minęła setna rocznica objawień fatimskich. Nie mogłem więc nie iść „znowu” do Fatimy. Udałem się tam pieszo po raz trzeci, po moich marszach w 2001 i 2007 roku, co opisywałem na łamach „Królowej Różańca Świętego”

Przeczytaj więcej…Marsz dla Maryi

Pieszo do Róży Duchownej w Montichiari cz. 2

Kiedy ostatnio pisałem o tym, jak z łatwością przekraczałem granicę naszego kraju, nie spodziewałem się, że w tak krótkim czasie świat, w którym żyjemy, ulegnie takim zmianom. Czy w ogóle jeszcze możliwe będą moje pielgrzymki, skoro nie mogę pójść na mszę do mojego kościoła parafialnego? Czy będę mógł jeszcze swobodnie i bez strachu przed zarażeniem chodzić po świecie, skoro nie mogę swobodnie przemieszczać się po swoim mieście czy iść do lasu? Miejmy nadzieję, że ten zły czas szybko przeminie i już wkrótce znów będziemy mogli cieszyć się z piękna świata podarowanego nam przez Boga. Tymczasem wracajmy na pielgrzymi szlak do Matki Bożej Róży Duchownej w Montichiari.

Przeczytaj więcej…Pieszo do Róży Duchownej w Montichiari cz. 2

Pieszo do Matki Bożej Róży Duchownej w Montichiari cz. I

W zeszłym, 2019 r. początkowo chciałem iść do sanktuarium maryjnego w Knock w Irlandii, aby zdążyć jeszcze przed brexitem. Z powodu braku funduszy zacząłem jednak myśleć o jakimś bliższym miejscu, takim jak np. Wilno z jego Ostrą Bramą, zwłaszcza że udając się w tym kierunku, mógłbym iść przez Włocławek i wziąć udział w akcji „Polska pod krzyżem”. Ale ponieważ do Wilna szedłem już parę razy i było trochę za blisko, postanowiłem pójść tam, gdzie jeszcze nie byłem – do Montichiari i pobliskiego Fontanelle.

Przeczytaj więcej…Pieszo do Matki Bożej Róży Duchownej w Montichiari cz. I

Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej w Rzymie

Minęły święta Bożego Narodzenia i jak zwykle ostatnimi laty zabrakło podczas nich śniegu. Nie wiadomo, czy to wina ocieplenia klimatu, czy anomalii pogodowych, że od kilku lat zimy u nas są takie ciepłe. Co mieli jednak powiedzieć Rzymianie przyzwyczajeni na co dzień do upałów, kiedy obudziwszy się rano 5 sierpnia 352 r., ujrzeli położone w sercu miasta wzgórze Eskwilin pokryte śniegiem, który spadł w nocy?

Przeczytaj więcej…Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej w Rzymie

Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości. Część 5.

Wyruszam z Pompejów w dalszą drogę w środę 10 października 2018 r. rano po Mszy Świętej w sanktuarium u stóp Matki Bożej Różańcowej. Do Rzymu, a właściwie Watykanu, pozostało mi jeszcze ponad 250 kilometrów. Teoretycznie do 16 października, kiedy planuję dojść na czterdziestą rocznicę wyboru Jana Pawła II na papieża, pozostało mi sześć dni, więc powinienem spokojnie zdążyć. Jednak, chcąc zaoszczędzić czas, nie zwiedzam już terenu wykopalisk po erupcji Wezuwiusza w 73 roku.

Przeczytaj więcej…Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości. Część 5.

Marsz dla Królowej Polski cz. 4 – Neapol i Pompeje

Kolejnym punktem na trasie mej zeszłorocznej pielgrzymki, mającej na celu uczczenie stulecia niepodległości naszej Ojczyzny, a zwłaszcza Jej Królowej – Maryi, miało być sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, a także Neapol, w którym, jak już pisałem w numerze 35, objawiła się Ona 14 sierpnia 1608 r. Juliuszowi Mancinellemu, włoskiemu jezuicie.

Przeczytaj więcej…Marsz dla Królowej Polski cz. 4 – Neapol i Pompeje

Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości, cz. 3. Lanciano 

Około 750 roku w mieście Lanciano, w starożytności zwanym Anxanum, wydarzył się pierwszy udokumentowany i najbardziej znany w Kościele katolickim cud eucharystyczny. Podczas odprawiania mszy w kościele św. Longina przez mnicha z zakonu bazylianów, który wątpił w prawdziwą obecność Chrystusa w Eucharystii, w czasie kiedy wypowiadał słowa konsekracji, hostia zamieniła się w prawdziwe Ciało, a wino – w naturalną Krew.

Przeczytaj więcej…Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości, cz. 3. Lanciano 

Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości, cz. II: Loreto

Poprzednio opisywałem w skrócie moją drogę przez Polskę, Czechy, Austrię, Słowenię i Włochy. Przybyłem do Loreto po 34 dniach marszu i pokonaniu ponad 1500 kilometrów, we wtorek, 2 października około 15.00. Dzień wcześniej szedłem w wielkiej ulewie i burzy. Całe szczęście pod wieczór przed Anconą udało mi się znaleźć nocleg na przykościelnej salce i przesuszyć rzeczy. Niestety nie wyspałem się, bo w sąsiednim pomieszczeniu do późna była próba chóru. Od rana, gdy mijałem Anconę, było bardzo pochmurnie i wszystko wskazywało na to, że będzie dalej padać. Jednak około południa przejaśniło się i gdy dochodziłem do Loreto, było już pogodnie.

Przeczytaj więcej…Marsz dla Królowej Polski w stulecie niepodległości, cz. II: Loreto

Zanim skopiujesz, napisz do nas.