Pan idzie z nieba…

Zielem, kwiatami ścielcie Mu drogi,

Którędy Pańskie iść będą nogi!

I okrzyknijcie na wszystkie strony:

„Pośród nas idzie Błogosławiony!”

Zapewne wszyscy znamy doskonale pieśń, z której pochodzi powyższy fragment. Jednak nie wszyscy wiemy, że jej autorem jest polski poeta czasu oświecenia, Franciszek Karpiński. Urodził się w Hołoskowie na Ukrainie w pierwszej połowie XVIII wieku. Pochodził z niezamożnej, religijnej rodziny szlacheckiej. W wieku dziewięciu lat rozpoczął naukę w Stanisławowie i kontynuował ją w Akademii Jezuickiej we Lwowie, gdzie zdobył tytuł doktora filozofii i bakałarza teologii.

Przeczytaj więcej…Pan idzie z nieba…

Tajemnice leśnej adoracji

Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe Słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz (…) runęło pośrodku zatraconej ziemi.

Mdr 18,14–15

W stronę sztuki

Fra Filippo Lippi to jeden z najwybitniejszych malarzy włoskiego renesansu. Jego droga do artystycznej kariery nie była łatwa. Chłopiec wcześnie stracił rodziców. Przygarnęła go ciotka, siostra zmarłego ojca, i opiekowała się nim aż do ósmego roku życia, a potem oddała go do klasztoru karmelitów, gdzie miał zostać zakonnikiem. Niestety, nie nadawał się do życia zakonnego ani nie przejawiał chęci zgłębiania teologii. I choć studiował, zamiast przykładać się do nauki – jak wspomina Vasari  w „Żywotach najsławniejszych malarzy…” – „rysował po książkach dla siebie i kolegów figury i maszkary, aż przeor postanowił w końcu pomóc mu i pozwolić uczyć się malarstwa”. W tym samym czasie znakomity artysta włoski, Masaccio, w karmelitańskiej świątyni ozdabiał freskami kaplicę Brancaccich. I tak Fra Filippo został jego uczniem. Szybko okazał się niezwykle zdolnym, dobrze zapowiadającym się artystą.

Przeczytaj więcej…Tajemnice leśnej adoracji

Artysta pokorny

Adam Chmielowski od dzieciństwa wzrastał w kulcie Matki Bożej, który niewątpliwie zaszczepiła mu matka. Tuż przed swoją śmiercią podarowała 14-letniemu synowi obraz Matki Bożej Częstochowskiej, z którym nie rozstawał się przez 21 lat. Dopiero w 1880 r., kiedy rozpoczynał nowicjat w Starej Wsi, podarował tę cenną rodzinną pamiątkę J. Chełmońskiemu. Pisał do niego w liście, aby powiesił obraz nad łóżkiem, „żeby ta dobra Pani, którą przedstawia, strzegła ciebie i twojego domu”. Warto dodać, że wizerunek ten zachował się do dziś. Na jego odwrocie można dostrzec napis wykonany ręką córki Chełmońskiego, która zaświadcza, że obraz ten otrzymał jej ojciec od Chmielowskiego.

Przeczytaj więcej…Artysta pokorny

Zanim skopiujesz, napisz do nas.